– Temat przemyskiego szpitala praktycznie nie schodzi z okładek lokalnych gazet. Na brak dobrej organizacji non stop narzekają pacjenci i ich rodziny. Sama miałam niedawno okazję doświadczyć sytuacji, która – moim zdaniem – nie powinna mieć miejsca.
Przywiozłam schorowaną matkę na izbę przyjęć szpitala. Na SOR-ze zadecydowano, że należy ją umieścić na oddziale wewnętrznym. Poinformowano nas jednak, że trzeba będzie poczekać na miejsce, bo oddział nie jest z gumy, a pacjentom wydawane są wypisy. Na wolną salę czeka się na szpitalnym korytarzu. Razem z bliską mi osobą umieszczonych zostało na nim jeszcze 3 pacjentów. Musiałam jechać do domu, bo zostawiłam w nim dziecko, więc, licząc na to, że czekanie nie potrwa już długo, opuściłam szpital. Kiedy zadzwoniłam w okolicach północy z pytaniem, czy matka trafiła już na salę, usłyszałam, że przez telefon nie mogą udzielić mi informacji. Pewnie rzeczywiście obligują do tego przepisy. Tyle że następnego dnia, po przyjeździe do szpitala, okazało się, że starsza osoba całą noc przeleżała na korytarzu bez koca, czekając na możliwość przeniesienia do sali. Czy tak to powinno wyglądać?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy."...Czy tak to powinno wyglądać?..."Oczywiście, że nie! Natomiast uderzyło mnie co innego, zaznaczam, że opieram się tylko na tym internetowym fragmencie artykułu. Wykazała się pani - niestety - skrajną nieodpowiedzialnością zostawiając mamę "samopas" na korytarzu. Nawet gdyby nie znała pani realiów przemyskiego szpitala to wybaczy pani ale pójście sobie spokojnie spać po północy nie wiedząc co z mamą?, czy jest już na sali, czy czuje się lepiej czy gorzej itd. itp. - to wyjątkowa znieczulica córki w stosunku do swojej mamy i jakiekolwiek usprawiedliwianie takiego czynu byłoby nie na miejscu. Jak pani będzie się czuła gdy pani dziecko kiedyś nie daj boże, tak samo się "odwdzięczy" pani?
A dziecko miała zostawić bez opieki w domu?
Jak nie znasz sytuacji to nie krytykuj.
były zapewnienia , że jak zlekwidują szpital przy ul. Słowackiego to będzie lepiej , no i jest ?
Ja oceniam czyn tej pani - do tego nie jest potrzebna znajomość sytuacji.Było wystarczająco dużo czasu aby zorganizować na te 1-2 godz opiekę na dzieckiem (rodzina, sąsiadka jakaś itp) na pojechanie po północy (dziecko winno już spokojnie spać) na chwilę do szpitala i dowiedzenie się co z mamą. Nie widzę usprawiedliwienia dla takiej znieczulicy córki wobec chorej matki.
Chorzy leżą na korytarzach. A gdzie prawa pacjent? "
Brawo radny K
"...Czy tak to powinno wyglądać?..."Oczywiście, że nie! Natomiast uderzyło mnie co innego, zaznaczam, że opieram się tylko na tym internetowym fragmencie artykułu. Wykazała się pani - niestety - skrajną nieodpowiedzialnością zostawiając mamę "samopas" na korytarzu. Nawet gdyby nie znała pani realiów przemyskiego szpitala to wybaczy pani ale pójście sobie spokojnie spać po północy nie wiedząc co z mamą?, czy jest już na sali, czy czuje się lepiej czy gorzej itd. itp. - to wyjątkowa znieczulica córki w stosunku do swojej mamy i jakiekolwiek usprawiedliwianie takiego czynu byłoby nie na miejscu. Jak pani będzie się czuła gdy pani dziecko kiedyś nie daj boże, tak samo się "odwdzięczy" pani?
A dziecko miała zostawić bez opieki w domu?