Uroczystości odpustowe na Kalwarii Pacławskiej to przede wszystkim przeżycie duchowe. Ci, którzy wędrowali z różnych zakątków naszego regionu, w tym roku zapamiętają także niemiłosierne upały. To one wpłynęły na liczebność grup pątniczych i ich skład. Dominowała młodzież. Zmienia się też sposób pielgrzymowania. Coraz mniej osób decyduje się pokonać pieszo trasę do sanktuarium. Natomiast z każdym rokiem rośnie liczba pielgrzymów dojeżdżających.
Kalwaria na kilka dni staje się ogromnym wyzwaniem logistycznym. Tytaniczną pracę wkładają służby mundurowe, szczególnie policja, straż pożarna, straż graniczna, służby porządkowe. W tym roku korki skutecznie rozładowała nowa droga z Kalwarii do Huwnik. Franciszkanie starali się o nią od 1978 r. Obecnie przypominają o remoncie mostu na Wiarze. Podobno ich starania zakończą się sukcesem w przyszłym roku. Na osobne kilka zdań zasługują służby medyczne. Z informacji, jakie do mnie dotarły, ratownicy uwijali się jak w ukropie. Co ciekawe, praca medyczna na Kalwarii, podczas odpustu, opiera się w całości na wolontariacie. Tym większy szacunek. Swoją drogą to trochę dziwne. Gdyby nie młodzi zapaleńcy, kto dbałby o zdrowie i życie pątników? Trzeba pamiętać, że na placu podczas głównych mszy przebywa czasem około 20 tys. ludzi. Wojewoda podkarpacki Małgorzta Śmigielska-Chomycz przekazała franciszkanom defibrylator. Bezcenne urządzenie w warunkach kalwaryjskich. Może w przyszłym roku uda się uruchomić na przykład punkt apteczny. Małymi krokami, ale do celu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze