Dreman Opole Komprachcice to zdecydowanie najlepszy zespół, który w tym sezonie gościł w hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Eurobus Przemyśl rozegrał zdecydowanie najsłabszy mecz w trwającej kampanii. Bez wcześniejszej werwy, entuzjazmu, zadziorności i wiary. Efekt mógł być tylko jeden: pogrom beniaminka i – niestety – tak się stało.
Ekipa z Komprachcic zdecydowanie górowała we wszystkich elementach gry. Pierwszą bramkę, po błędzie i stracie piłki przez Mateusza Wanata, zdobył tuż po upływie 60 sekund były reprezentant Polski z zielonej murawy Waldemar Sobota. Drugie trafienie goście zdobyli po upływie nieco ponad 200 sekund. Po ładnej, bilardowej akcji sfinalizował ją Denys Blank. Nie minęło kolejne 180 sekund a spotkanie w zasadzie zostało rozstrzygnięte. Podobnie jak partnerzy, swojego dnia zupełnie nie miał Artur Kuźma, po którego fatalnym błędzie D. Blank trafił po raz trzeci.
W grze przemyślan mało było futsalu. A kiedy do tego dodać brak wspomnianych: werwy, entuzjazmu i zadziorności, cechami, którymi imponowali w poprzednich pojedynkach, nie ma się co dziwić, że w dalszej fazie mecz został kompletnie wyzuty z emocji i historii. W pierwszych 20 minutach goście strzelili pięć bramek, zawodnicy Eurobusu nie oddali ani jednego celnego strzału.
Ten – za sprawą Kamila Bały – padł tuż po rozpoczęciu II połowy. Przez jej 10 minut gospodarze częściej byli przy futsalówce, próbowali klepać, szukać dla siebie wolnych przestrzeni na parkiecie, ale nieefektywnie. Wszędzie krok wcześniej byli rywale. Po upływie 31 minut trener R. Kurosz zdecydował się wycofać Romana Kołtoka i zagrać z bramkarzem lotnym, w którego rolę wcielił się K. Bała. Tyle, że przemyślanie jeszcze nie potrafią grać w przewadze. Tu trzeba dopieszczać każde podanie, musi ciągle być wymienność pozycji i absolutna precyzja. Jeden mały błąd kosztuje – zwłaszcza z takimi przeciwnikami – stratę bramki. I tak było w tym przypadku. Nie minęło 20 sekund, a na listę strzelców wpisał się… bramkarz Dremana Dawid Lach, strzelając celnie przez cały plac gry. Przemyślanie mogli pokusić się o honorowe trafienie w 33. i 35. min. Najpierw za sprawą Victora Diego, a potem Łukasza Rudnickiego. Obaj mieli bardzo klarowne sytuacje, ale ich nie wykorzystali.
Kontynuacja gry Eurobusu bez bramkarza dała gościom kolejne trafienia. Tak do pustej bramki trafił Sebastian Szadurski, tak, po dalekim wyrzucie bramkarza i muśnięciu piłki głową, Jakub Janczak. Kiedy do końca spotkania pozostawały dwie minuty i sześć sekund, a Marek Bugański trafił po raz 9., można było mieć obawy, aby pojedynek nie zakończył się wstydliwą dwucyfrówką. Beniaminkowi udało się tego uniknąć, choć na 14 s przed końcem kapitalną sytuację zmarnował Arkadiusz Szypczyński.
Bramki: 0:1 Sobota 1:09 min, 0:2 Blank 3:35 min, 0:3 Blank 6:26 min, 0:4 Sobota 14:00 min, 0:5 Szypczyński 19:05 min, 0:6 Lach 31:31 min, 0:7 Szadurski 36:32 min, 0:8 Janczak 37:00 min, 0:9 Bugański 37:54 min.
Sędziowali: Grzegorz Wiercioch i Damian Jaruchiewicz (obaj z Katowic). Żółte kartki: Neme, Walihura oraz Szadurski. Widzów: 700.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze