Reklama

Pół hektara kandydata

29/10/2015 18:45

Przedwyborczy piątek. Kilkanaście minut przed północą na przemyskim Rrynku pojawiła się ekipa z wiadrem kleju i rulonami plakatów. W pięć minut trzy plansze przeznacuzone na plakaty zostały szczelnie zalepione podobizną jednego z kandydatów i ekipa odeszła. Wtedy pojawiła się następna, która dotąd czaiła się w mroku.

Ci to dopiero się spieszyli. Klej bryzgał na wszystkie strony, a wskazówki zegara na wieży nieubłaganie zbliżały się do dwudziestej czwartej. Zdążyli przed nastaniemciszy wyborczej i teraz z plansz spoglądał inny kandydat. Zastanawiam się, czy ktoś kiedyś obliczył, jak przekłada się ogólna powierzchnia plakatów jednego kandydata na jego wynik w wyborach. Czy kandydat, który zajął swoimi plakatami i banerami pół hektara przestrzeni publicznej, ma więcej szans niż ten, którego sztab nie zdołał zalepić takiej powierzchni. Pomijam tu jakość owej propagandy, bo niektóre plakaty wyglądały, jakby projektował je wnuczek kandydata i bardziej odstręczały niż przekonywały do oddania głosu. A już prawie za oszustwo uważam użycie fotografii sprzed dwudziestu paru lat, bo gdyby ktoś z takim zdjęciem w paszporcie próbował przekroczyć granicę, to służby graniczne na pewno by go nie puściły.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości