Z tygodnia na tydzień coraz bardziej precyzuje się w naszym życiu publicznym intelektualny koncept, który można by nazwać „zakładanym modelowym polskim stylem życia”. Narodowy styl życia to wcale nie jakaś tam bzdura z plotkarskiego tygodnika ani temat dla telewizji śniadaniowej
Wyłania się więc z tego wizerunek mężczyzny (bo kobiety nie mają wiele do gadania), który jeździ do pracy i po zakupy wyłącznie samochodem (bo piechotą chodzą biedaki), który odżywia się głównie kiełbasą, parówkami i salcesonem (bo trawę żrą zwierzęta), który ze sportu uprawia przydomowe łowiectwo (bo psy i wrony to tanie cele, a dostęp do broni krótkiej jest ułatwiony), który bezapelacyjnie panuje w domu (bo żona – gospodyni domowa spełnia bez dyskusji jego życzenia, a dzieci – jak ryby – głosu nie mają), który nie zawraca sobie głowy np. segregacją odpadów czy emisją spalin (bo wszelkie plastiki i odpady organiczne spala w przydomowym piecu).
Na razie ten obraz jeszcze nie jest pełny, ale już powoli możemy wyczuć, że ów docelowy model będzie naprawdę unikalnym typem na skalę co najmniej europejską. A kiedy już stanie się on wiodącą siłą społeczną nad Wisłą, to wtedy z dumą popatrzymy wkoło i zakrzykniemy gromko: drżyjcie narody!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Kompletna bzdura, stek stereotypów - nikt w Polsce tak nie żyje ani nie chce żyć. Polski styl zycia to wieś, konie, psy, niedziela wolna dla wszystkich, mięso, miód i dobre towarzystwo biesiadne o zmierzchu. To są rzeczy, których chcą Polacy, do których tęsknią, juz w pare lat po zakosztowaniu zycia wielkomiejskiego. A już te brednie o kobietach które nie mają nic do powiedzenia... Może w Rosji, może w Niemczech tak było - w Polsce nigdy.
Kompletna bzdura, stek stereotypów - nikt w Polsce tak nie żyje ani nie chce żyć. Polski styl zycia to wieś, konie, psy, niedziela wolna dla wszystkich, mięso, miód i dobre towarzystwo biesiadne o zmierzchu. To są rzeczy, których chcą Polacy, do których tęsknią, juz w pare lat po zakosztowaniu zycia wielkomiejskiego. A już te brednie o kobietach które nie mają nic do powiedzenia... Może w Rosji, może w Niemczech tak było - w Polsce nigdy.