– Będę zabiegał o to, by w trybie bezzwłocznym przygotować i przedstawić gotowe rozwiązania prawne – zapowiedział poseł Marek Rząsa. Sprawa dotyczy wypadków z udziałem dzikich zwierząt. Obecnie kierowcy praktycznie nie są w żaden sposób chronieni.
O kolizjach i wypadkach z udziałem dzikich zwierząt informujemy na naszych łamach regularnie. W listopadzie ub.r. sprawą zainteresowaliśmy parlamentarzystów z regionu. Zwróciliśmy uwagę, że kierowcy często nie są w stanie uniknąć zderzenia. Mają również bardzo małe szanse na uzyskanie odszkodowania. Poszkodowany musi bowiem wykazać, że wina leży po stronie zarządcy drogi. W myśl przepisów wystarczy jednak, że zarząd dróg ustawi znak „Uwaga dzikie zwierzęta” i już jest „kryty”. Winą można również obarczać koła łowieckie, ale tylko w ściśle określonych przypadkach. Jedynym rozwiązaniem jest zmiana obowiązujących przepisów[paywall].
Z odpowiedzi wynika jednocześnie, że nikt nie zamierza tego problemu rozwiązać. „Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego aktualnie nie prowadzi prac w zakresie inicjowania zmian w obowiązujących regulacjach prawnych, w zakresie problematyki poruszanej w treści interpelacji” – napisał wiceminister Jerzy Szmit.
Poseł Rząsa zapowiedział, że klub parlamentarny PO postara się wskazać jakieś rozwiązanie. – Będę zabiegał o to, by w trybie bezzwłocznym przygotować i przedstawić gotowe rozwiązania prawne – zapewnił.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Popieram tą inicjatywę. Przepisy i ich interpretacja są po stronie zarządcy drogi. Zarządca drogi jest ubezpieczony w zachodniej firmie ubezpieczeniowej, i chroniony jest ubezpieczyciel nie obywatel .W podobnym przypadku gdy na drogę wtargnie zwierzę hodowlane przepisy są interpretowane inaczej czyż nie jest to dziwne?
Popieram tą inicjatywę. Przepisy i ich interpretacja są po stronie zarządcy drogi. Zarządca drogi jest ubezpieczony w zachodniej firmie ubezpieczeniowej, i chroniony jest ubezpieczyciel nie obywatel .W podobnym przypadku gdy na drogę wtargnie zwierzę hodowlane przepisy są interpretowane inaczej czyż nie jest to dziwne?