Reklama

Przypadek rolnika

26/07/2018 07:47

W wiosce Michał uchodził trochę za dziwaka. Mieszkał samotnie w domku po rodzicach. Pomimo, że stuknęła mu sześćdziesiątka, uparł się, żeby dalej być rolnikiem i uprawiać półtora hektara ziemi w dwóch kawałkach. Radzili mu ludzie: zdaj grunt albo sprzedaj i spokojne żyj z rolniczej emerytury. Jednak Michał trwał przy swoim. Ponieważ dzisiaj nie ma rolnictwa bez mechanizacji, rozmyślał nad niewielkim ciągnikiem, którym mógłby dojeżdżać na swoje pola, choćby żeby ziemniaki zwieźć.

Na kupno nawet używanego nie mógł sobie pozwolić, więc postanowił samemu zbudować mały traktorek. U kogoś za grosze kupił „esa”, czyli motor ze starej strażackiej motopompy. Potem gdzieś wynykał koła i zaczął buszować po złomowiskach i szrotach. Zawsze coś znalazł, jak nie jakieś łożysko, to zębatkę albo kawałek rury. Trzeba przyznać, że Michał miał smykałkę do mechaniki i po roku ze stodoły zamienionej na warsztat wyjechał dwukołowym ciągnikiem z przyczepką. Konstrukcja może nie grzeszyła wyglądem, ale niejedno muzeum techniki chciałoby mieć coś takiego.

Pojechał Michał raz i drugi na pole i pojawił się problem. Żeby dojechać na swoje grunty, musiał przejechać sto metrów wąskiej, gruntowej drogi koło posesji sąsiada, potem pięćdziesiąt metrów asfaltem i dwa kilometry polnymi drogami. Sąsiad, którego okna wychodziły prawie na drogę, zaczął protestować. Twierdził, że hałas, jaki wywołuje wynalazek Michała, doprowadza jego starą matkę do nerwicy, niemowlę zrywa się ze snu i płacze, nawet kury przestają się nieść. Michał niewiele sobie z tego robił i jeździł dalej.

Sąsiad, gdyby miał strzelbę, pewnie by go zastrzelił, ale nie odpuścił, tylko zgłosił na komisariacie, że taki to a taki jeździ niezarejestrowanym pojazdem, który nie powinien być dopuszczony do ruchu, bo zagraża bezpieczeństwu. Policjant wyjaśnił, że to będzie trudna sprawa, gdyż musiałby zatrzymać Michała podczas jazdy i najlepiej na drodze publicznej, a nie będzie przecież codziennie czatował, aż ten pojedzie w pole. Sąsiad zaoferował się, że będzie sygnalistą, czyli zadzwoni, kiedy Michał będzie wyjeżdżał. Tak też zrobił i policjant zatrzymał winowajcę, kiedy jechał drogą gminną. Kilka dni później sąsiad spotkał Michała koło sklepu i z wielką satysfakcją zagadnął: – No i co? Opłacało się? Na to Michał bez słowa rąbnął sąsiada pięścią miedzy oczy. Teraz, oprócz wyroku za prowadzenie bez uprawnień po drodze publicznej pojazdu niedopuszczonego do ruchu, czeka go sprawa o pobicie.
podpis
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tomek - niezalogowany 2018-07-27 15:12:23

    dobrze zrobił

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości