Choć jeszcze kilka tygodni temu na naszych łamach pojawiła się informacja, że pendolino, czyli „Wahadełko”, do Przemyśla w najbliższym czasie nie zawita, przemyski radny Ryszard Kulej walczy o dojazd włoskiego elektrycznego cacka nad San. – Myślę, że jest na to naprawdę duża szansa – powiedział.
Przemyski radny 23 września br. – na zaproszenie sekretarza stanu w Ministerstwie Infrastruktury Przemysława Koperskiego – uczestniczył w spotkaniu poświęconym właśnie możliwości przedłużenia trasy pociągu pendolino do Przemyśla. W rozmowach wzięli udział również wicewojewoda podkarpacki Wiesław Buż oraz wiceprzewodniczący Podkarpackiej Nowej Lewicy Łukasz Rydzik.
Głównym celem spotkania było omówienie, jak technicznie i organizacyjnie sprawić, aby nowoczesny skład Express InterCity Premium nie kończył biegu w Rzeszowie, a docierał aż do Przemyśla, ewentualnie zatrzymując w Przeworsku czy Jarosławiu[paywall].
– Uważam, że mieszkańcy naszego miasta zasługują, aby mieć możliwość korzystania z najnowocześniejszego środka transportu. Pendolino w Przemyślu to wiele korzyści, by wspomnieć o: lepszym dostępie do transportu, krótszych i wygodniejszych podróżach, rozwoju turystyki i inwestycji w naszym mieście czy daniu impulsu dla lokalnego rynku pracy i rozwoju gospodarczego
– wyliczył R. Kulej.
– W tej sprawie złożyłem swego czasu interpelację do prezydenta miasta, ale bez efektu. Dostałem informację, że przewozy pendolino to przewozy komercyjne, jak wszystkie kolejowe, i że z pewnych wyliczeń wynika, iż dotarcie składu do Przemyśla może być nieopłacalne lub słabo opłacalne. Ale powiem szczerze, że nie wiadomo, jak liczy to szefostwo PKP Intercity
Reklama
– stwierdził R. Kulej.
– Podczas spotkania w Warszawie, argumentowaliśmy, że tak postawiona sprawa to wykluczenie komunikacyjne dla bardzo sporego terenu, to także obecność na nim kilku przejść granicznych i brak szybkiej kolei odbija się czkawką. Pan wiceminister zadeklarował kolejne rozmowy z szefostwem PKP Intercity. Uważa, iż takie połączenie być powinno
– dodał przemyski radny.
Jednym z argumentów powinno być także oddanie do użytku za kilka miesięcy wielkiej kolejowej inwestycji na Bakończycach. Wszak w połowie kwietnia 2023 r., kiedy w Przemyślu gościł ówczesny prezes PKP Intercity SA Krzysztof Golubiewski, była o tym mowa!
– Inwestycja pośrednio związana jest z planami dojazdu do Przemyśla składów szybkich pociągów pendolino. Stanie się to po zakończeniu budowy nowego mostu kolejowego na Sanie w tym mieście. Tutaj składy będą przygotowywane do dalszej drogi. Zamierzenie wpisuje się w strategię PKP, które chcą znacznie zwiększyć ruch pasażerski w całej Polsce. Jednak głównym powodem tak dużej inwestycji jest fakt, że Przemyśl staje się bardzo ważnym punktem na geopolitycznej oraz transportowej mapie w związku z trwającą obecnie wojną na Ukrainie, a po jej zakończeniu z odbudową tego kraju
– powiedział wówczas K. Golubiewski.
Co od tamtego czasu się zmieniło? Inwestycja rośnie w oczach. Pytanie, gdzie pendolino będzie mieć zajezdnię, gdzie będzie można je umyć itd. To ważne kwestie, które, nie wiadomo dlaczego, do obecnego szefostwa spółki PKP Intercity zupełnie nie przemawiają.
– Powiem szczerze, że za bardzo tego nie rozumiem. Przecież w dalszej perspektywie ten skład i tak najprawdopodobniej do Przemyśla przyjedzie. Właśnie choćby po to, aby się umyć. Więc co? Będzie z Rzeszowa jechać pusty? Gdzie w tym sens? Od strony technicznej wszystko jest w porządku. Po naszej rozmowie w Warszawie jestem jednak optymistą. Pan wiceminister się zobowiązał, że da nam znać. Mój doświadczony nos podpowiada mi, że jest na to naprawdę duża szansa
Reklama
– podsumował R. Kulej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze