Napisał blisko dwa tysiące tekstów śpiewanych. Poeta, satyryk, mistrz piosenki, kabaretu i pięknej polszczyzny. Wojciech Młynarski. Odszedł przed swymi kolejnymi urodzinami, bo 26 marca skończyłby 76 lat. Pozostawił nas nie tylko w smutku, ale i w zadumie. Bo jest nad czym dumać. Niektórzy twierdzą, że wraz z Agnieszką Osiecką i Jonaszem Koftą stworzył podwaliny polskiej piosenki najwyższej próby. Co tu porównywać, skoro Młynarski był jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny.
Dobrze ktoś powiedział, że aby coś takiego tworzyć, trzeba byłoby drugi raz urodzić się Wojciechem Młynarskim. Pisał i śpiewał teksty, w których zawartych jest tyle życiowych mądrości i aluzji, że nie da się tego zmierzyć i zważyć. Powstawały piosenki mądre i – mimo satyrycznego zęba – ogólnie pozytywne. Jako wykonawca swych utworów też stworzył własny i nie do podrobienia styl. Felieton śpiewany. Głos momentami lekko chrapliwy, tekst często mówiony i na zmianę wyśpiewany. Do tego zawsze grali Mu wyborni muzycy. Często smaku dodawała specyficzna nuta jazzowa. Jak choćby w Żniwnej dziewczynie, która jest bosa i nowa-bossanova. Wiele z tych literackich pomysłów weszło do języka potocznego. W Jesteśmy na wczasach pada pamiętne „Pucio, Pucio” z dedykacją. „Dla panny Krysi z turnusu trzeciego”. W Jeszcze w zielone gramy pokrzepia: „jeszcze nie umieramy”. Kto słuchał Młynarskiego, to w nim pozostanie. Nie ma jak u Mamy, Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę, przewrotne W Polskę idziemy, czy zabawne Koza u rena. Teksty pisane kilkadziesiąt lat temu i teraz słuchane, brzmią jakby napisano je dziś. Rzadka to wartość.„Ludzie to lubią, ludzie to kupią, byle na chama, byle głośno, byle głupio” – brzmią słowa jednej z piosenek. Odkrywał więc przed nami ten nasz padół płaczu na swój sposób. Trudno wyróżniać, wybierać i cytować te teksty. Każdy to prawdziwa perełka. W dobie, kiedy dochodzi do pomieszania wartości i ludzie gubią często trop, piosenki Młynarskiego mogą być śmiało drogowskazem i swoistą lekcją. A jednocześnie cieplej się robi na sercu, kiedy się tego słucha i smakuje. „Był to fantastyczny i wspaniały człowiek i kształtował nas” – dzwoni do radiowej „Trójki” słuchaczka, niewiele młodsza od Wojciecha Młynarskiego. Dobrze się stało, że zarówno to radio, jak i niektóre media, poświęciły sporo czasu antenowego i swych łamów, by wspomnieć Artystę. Kiedy odchodzą tacy wielcy, pustkę wypełnia to, co po sobie pozostawili. Spory spadek w postaci swej twórczości. I przesłanie. Choćby to, zawarte w Róbmy swoje. „Róbmy swoje/ Pewne jest to jedno, że/ Róbmy swoje/ Póki jeszcze ciut się chce (…) Niejedną jeszcze paranoję/ Przetrzymać przyjdzie robiąc swoje, kochani/ Róbmy swoje/ żeby było na co wyjść”. Absolutnie Mistrzu. Absolutnie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Panie redaktorku , rozumiem pana aluzje . Tylko ,że stoimy po drugiej stronie . TEZ UWAŻAM , " RÓBMY SWOJE " . TYLKO ,ŻE KAŻDY CO INNEGO MA NA MYŚLI . " RÓBMY SWOJE'.
Panie redaktorku , rozumiem pana aluzje . Tylko ,że stoimy po drugiej stronie . TEZ UWAŻAM , " RÓBMY SWOJE " . TYLKO ,ŻE KAŻDY CO INNEGO MA NA MYŚLI . " RÓBMY SWOJE'.