Reklama

Rodzi się „potwór”. Chcą walczyć o najwyższe cele


Pierwszy, historyczny sezon na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce to pewne utrzymanie. Drugi – spokojny awans do fazy play-off, który mógł zostać zwieńczony w fazie play-off awansem do wielkiej „czwórki” ligi. Aby tak się stało, Texom Eurobus Przemyśl musiał wyeliminować mistrza Polski Rekord Bielsko-Biała. Zabrakło bardzo niewiele. Detali, ale… zabrakło. Jeszcze nie tym razem. Przed trzecim sezonem w FOGO Futsal Ekstraklasie władze klubu bardzo szybko zbudowały zespół, który wydaje się „potworem”, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zespół teoretycznie bez słabych punktów, ze znakomitym trenerem i profesjonalnym sztabem. Zespół, który może zostać jeszcze przed startem kampanii wzmocniony. Nie ma co ukrywać: to ekipa, która absolutnie może myśleć o zdobyciu medalu w sezonie 2025 – 2026.


Rozmowa z prezesem Texom Eurobusu Przemyśl Mariuszem Franków.

 

Pierwszy sezon w FOGO Futsal Ekstraklasie to spokojne utrzymanie na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. Czego oczekiwałeś po drugim? Zrobiliście kilka naprawdę mocnych transferów.

– Celem był awans do fazy play-off. Chcieliśmy zobaczyć, jak się w tej fazie gra. Jednak z  pewnością apetyt był większy niż tylko i wyłącznie sam awans do play-off. Marzeniem było wskoczenie do pierwszej czwórki, piątki tej ligi. Chcieliśmy zagrozić najlepszym.

Nie było myśli o medalu?

– Były. Każdy o tym marzy. Im dłużej te rozgrywki trwały, tym bardziej świadomość i możliwości były większe. Myślę, że zabrakło nam szczegółów, aby powalczyć o ten medal.

Futsal w Przemyślu wystrzelił. Coraz więcej osób zaczęło się nim interesować. To także chyba był jeden z celów.

– Tak. Zawodnicy, którzy nas wzmocnili, mocno futsal rozreklamowali. I to nie tylko w Przemyślu, ale i na Podkarpaciu.

Reklama

Bardzo dużym problemem w minionym sezonie były kontuzje.

– To nasza zmora któryś kolejny sezon. Czasami więcej było kontuzjowanych graczy niż tych, którzy byli do dyspozycji trenera.

Jaki, Twoim zdaniem, był najlepszy mecz zespołu?

– Na pewno pierwszy w fazie play-off w Bielsku-Białej z Rekordem i ostatni, domowy, w fazie zasadniczej z Piastem Futsal Gliwice. Mieliśmy zresztą dużo fajny meczów. Nie kalkulowaliśmy, zawsze chcieliśmy wygrać. Ale nie zawsze można było to zrobić. Taki jest sport.

Jak bardzo przeszkodził Wam fakt gry kilku domowych meczów poza halą POSiR?

– Szczerze? Bardzo. Ciężko było to udźwignąć organizacyjnie. Zespół musiał się przestawić podczas treningów i meczów na inne hale, potem znowu przypomnieć sobie, jak się gra na Mickiewicza. Uważam, że to także miało pewien wpływ na wynik końcowy.

Reklama

Wystawisz indywidualne laurki za miniony sezon czy jednak ocenisz zespół jako całość?

– Absolutnie nie chcę nikogo wyróżniać. Liczy się przede wszystkim zespół. Wszyscy, którzy grali, coś do niego wnieśli.

Czego drugi sezon Was nauczył?

– Na pewno już wiemy, jak wygląda gra w fazie play-off. To dwa różne światy. Można się bawić całą fazę zasadniczą, grać pięknie i skutecznie, analizować taktykę innych, ale kiedy przychodzi play-off, wszystko na nic. Mimo że niektóre zespoły w tej fazie nie były regularne, nie wygrywały, w play-offach stawali na głowie i byli groźni dla wszystkich. Musimy się poprawić w kwestiach organizacyjnych i doskonale sobie z tego zdaję sprawę. Pracujemy nad tym.

Reklama

Piast Futsal Gliwice zasłużenie został mistrzem Polski?

– Oczywiście. Byli najbardziej regularni. Nie mylili się.

Aby być w czwórce, zabrakło Wam detali. Uczciwie: należał się Wam medal?

– Jeszcze chyba nie. Nie uważam jednak, że byliśmy gorszym zespołem od choćby Leszna, który sięgnął po brąz. Doprowadziło go do tego doświadczenie i lata gry na tym poziomie. My wciąż tego się uczymy. Trzeba pamiętać, że bardzo długo graliśmy bez naszych dwóch ważnych zawodników, czyli Bruninho i Rafy Cadiniego. Jestem jednak zadowolony z minionego sezonu.

Podsumowanie i podziękowanie za miniony sezon odbyło się w Arłamowie. To było fajne, integracyjne spotkanie, podczas którego doszło do bardzo ważnego wydarzenia. Prezes sponsora tytularnego, czyli firmy Texom, Krystian Woś, stał się współwłaścicielem klubu. To jeden z ważniejszych momentów w całej historii organizacji.

– Krystian w poprzednim sezonie wszedł w klub bardzo mocno. Został sponsorem strategicznym. Bardzo się z klubem identyfikuje. Doszliśmy do wniosku, że ta drużyna, ten klub mu się należy. Że powinien zostać jego współwłaścicielem. Został wiceprezesem, z czego niezmiernie się cieszę. Powiem wprost: bez niego tego by nie było. Dzisiaj walczylibyśmy maksymalnie o utrzymanie, a kto wie, czy nie wrócilibyśmy do pierwszej ligi. Wielkie podziękowania dla Krystiana za to, co już zrobił i za te plany, które mamy już ustalone.

Reklama

Jak ważną sprawą dla Was jest budowanie marki, szacunku, renomy? Bo to jest bardzo istotne. Wynik – jak najbardziej, ale wspomniane przymioty wpływają przecież na obieranie klubu w całym futsalowym środowisku w Polsce.

– Na początku było bardzo trudno nam przekonać zawodników z zewnątrz, aby do nas dołączyli. Byliśmy anonimowi. Z roku na rok jest jednak coraz lepiej. Teraz coraz większe agencje menadżerskie się do nas odzywają, coraz lepsi zawodnicy oferują swoje usługi. Po drugim roku gry w ekstraklasie możemy sobie pozwolić na to, że to my wybieramy sobie zawodników, których chcemy, a nie odwrotnie, że byliśmy cali szczęśliwi, że ktokolwiek chciał do nas przyjść.

Ale prawdą jest także to, iż w dłuższej perspektywie, musicie rozbudowywać grono sponsorów. Nie można spocząć na laurach i opierać funkcjonowania klubu na finansowaniu przez dwie firmy. Kilka klubów niezwykle boleśnie się na tym przejechało.

– Oczywiście, zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy wielu mniejszych lub większych sponsorów, z których każdy wnosi coś. Bardzo ich szanujemy, bo w ostatecznym rozrachunku ich wkład sporo wnosi. Za to wszystko im bardzo dziękujemy. Cały czas próbujemy podjąć współpracę z nowymi. Powiem szczerze, że w Przemyślu jest co najmniej kilka firm, znanych marek, którym dziwnie ciężko wspierać sport. Nie rozumiem tego, ale i nie chcę komentować czy oceniać. Trochę to przykre.

Reklama

Przed Wami trzeci sezon w FOGO Futsal Ekstraklasie. Chyba jako pierwsi zamknęliście skład.

– Jeszcze nie jest pewne, że skład został już zamknięty. Najbliższe tygodnie to wyjaśnią. Chcieliśmy jak najszybciej zakończyć budowę składu. Bo już się przekonaliśmy, że im później, im dłużej to trwa, tym gorzej. Rynek szybko się przetrzebia. Z zawodnikami, którzy do nas dołączyli, rozmawialiśmy dużo, dużo wcześniej. Zaczęliśmy jednak od trenera. To duże nazwisko, ale i bardzo pozytywny, życzliwy i otwarty człowiek. Pokładamy w nim duże nadzieje. Ale jak będzie: czas pokaże.

Do zespołu dołączyło sześciu nowych graczy. To nie są anonimowi zawodnicy. Teoretycznie zespół jest bardzo mocny, równy. Trudny do ugryzienia w nadchodzącym sezonie?

– Nazwiska nie grają. Nigdzie. W żadnej zespołowej dyscyplinie sportu. Tak, to prawda, teoretycznie mamy mocny, ciekawy, równy zespół, ale wszystko zweryfikuje parkiet. W poprzednim sezonie mieliśmy problemy z równą grą. Były mecze, kiedy było widać, że piątka, szóstka graczy ciągnęła grę, pozostali nieco odstawali umiejętnościami. Zwłaszcza było to widoczne w play-offach. Piast wygrał ligę, bo miał równych dwunastu ludzi do gry.

Reklama

Macie już plan przygotowań?

– Tak. 21 lipca był pierwszym dniem, kiedy sztab szkoleniowy spotkał się z zawodnikami. Jeszcze tego samego dnia cała ekipa pojechała na testy medyczne. Każdy z zawodników musiał je przejść. A jeśli się okaże, że nie jest w pełni dysponowany, możemy kontrakt anulować. Takie mamy zapisy. Nie chcemy brać kota w worku. Pierwszy tydzień typowo organizacyjny. Nie planujemy żadnego obozu, nie wyjeżdżamy także na żadne turnieje. Chcemy się skupić na mocnym treningu. Myślę, że przed ligą rozegramy dwa sparingi. Jeden u siebie, jeden na wyjeździe. O meczu u siebie poinformujemy.

Nie mogę o to nie zapytać, bo to wciąż spędza sen z powiek: parkiet hali POSiR. Bo on sprawił, że zawodnicy łapali kontuzje, on może sprawić, że będzie się to powtarzać. Nie nadaje się w zasadzie do niczego. Miasto otrzymało dofinansowanie na jego wymianę, ale nie ma już czasu, aby do tego doszło obecnie.

– Chcemy walczyć o najwyższe cele, o medale mistrzostw Polski, więc normalnej hali potrzebujemy na już. Nie można grać na nawierzchni, która realnie zagraża zdrowiu zawodników! Warunki mamy jednak takie, jakie mamy. Mamy super oświetlanie i podziękowania dla miasta, ale na tym parkiecie nie da się już normalnie grać. Wiem, że są pieniądze na jego wymianę, ale nie wyobrażam sobie już sytuacji, aby kolejny sezon tułać się po szkołach czy innych obiektach. Z tego co wiemy, taki remont trwałby około dwóch miesięcy. Więc, moim zdaniem, najrozsądniejszym terminem jego wymiany jest czerwiec, lipiec przyszłego roku. Dlatego bardzo nam zależy na zakupie tymczasowej, syntetycznej nawierzchni, wykładziny, którą można byłoby rozłożyć na tym parkiecie. Rozmawiamy z miastem nad jej zakupem. To nie są jednak proste rozmowy.

Reklama

Dmuchanie balonika nie jest wskazane. Faktem jednak jest, że macie bardzo mocny zespół. Jaki cel zostanie postawiony przez trenerem Neto i zespołem przed zbliżającym się sezonem?

– Trener Neto podpisał z nami trzyletnią umowę. Cel jest jasny: ma zbudować taki zespół, aby cieszył kibiców z gry. Wiemy, że będzie to sumienna i mozolna praca. Kilku graczy musi przestawić swoją optykę patrzenia na futsal. Jak i czy się to uda w pierwszym roku jego pracy, to, moim zdaniem, powinniśmy zdobyć medal. Jeśli nie, chcielibyśmy zagościć na podium w kolejnym sezonie. Nie dmuchamy balonika, nie mówimy kategorycznie, że medal musi być tu i teraz. Liga jest coraz mocniejsza, podobnie jak zespoły w niej występujące. Wszyscy się wzmacniają, wszyscy chcą grać w play-off, nikt nie chce spaść. Beniaminkowie robią takie transfery, o jakich my onegdaj mogliśmy tylko pomarzyć. To będzie bardzo ciekawy sezon, na który już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców. Z pewnością będą wielkie emocje.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/07/2025 15:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama