Reklama

Rogacizna ważniejsza od nauczycieli?

10/04/2019 07:54

Dwadzieścia cztery godziny przed decydującymi rozmowami ze związkami zawodowymi w miejscowości Kadzidło (nomen omen?) prezes PiS Jarosław Kaczyński pochylił się nad problemami polskiej wsi. Oczywiście miał do tego pełne prawo, ale...

Spotkanie w ramach kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego odbywało się w lokalnej szkole, więc wszyscy baczni obserwatorzy sceny politycznej sądzili, że chociaż skromniutkie zdanie otuchy prezes skieruje do szykujących się do strajku nauczycieli. Nie skierował. A jednym pociągnięciem sznurka mógł zatrzymać rozpędzającą się machinę strajkową. Zaskoczyć wszystkich jednoczącym rozwiązaniem. Być może jednak nauczyciele pozytywnie by się zdziwili, a rodzice, na których tak  bardzo prezes liczy, odetchnęliby z ulgą i wdzięcznością. Nic takiego się nie stało.

Na drugi dzień, w niedzielę, siódmego kwietnia, okazało się dlaczego. Wicepremier Beata Szydło na konsultacje szła „dogadana” z przewodniczącym nauczycielskiej „Solidarności” Ryszardem Proksą, który dziwnym trafem jest radnym PiS. Ot, taki właśnie przypadek. Spotkanie okazało się fikcją. Do strajku poniedziałkowego musiało więc dojść.

Prezes Kaczyński poświęcił natomiast wiele czasu perspektywom polskiej wsi. Obiecał rolnikom po 500 złotych dopłaty do każdej krowy i po 100 złotych od tucznika. Czyli prawie tyle, ile na rękę braliby nauczyciele, gdyby się dogadali z rządem. Daleki jestem od bagatelizowania kwestii rodzimej hodowli rogacizny i trzody chlewnej. Jeżdżę jednak dość często po okolicznych wioskach i widzę, jakie aspiracje ma polska wieś. To już nie kmioty z obrazów Chełmońskiego. W baranich czapach i lnianych gatkach. Wioski coraz częściej przeradzają się w sypialnie miast. Czy to dobrze? Nie wiem.

W lokalnych wioskach coraz więcej eleganckich domków, przycięte trawniki, a w miejscu byłych obórek garaż. No, może jeszcze nie z wypasionym porsche cayenne, ale kilkuletni volkswagen stoi. Oczywiście sporo jeszcze biedy, ale i u takich rolników ani krowy, ani świni, ani kurki marnej już nie uświadczy. Że o koniu nie wspomnę. Podprzemyski Ostrów był kiedyś regularną, dużą wsią. Co z niej zostało? Warto zobaczyć. Ostał się w nim jeno jeden koń. Krowy ani jednej. I żadna dopłata tego nie zmieni. Poza tym rolnik nie w ciemię bity. Swoje wie. Wie też, jak ważną rolę „uprawiają” w wiejskich szkołach pedagodzy, w których etos zawodu nauczyciela jest o wiele bardziej szanowany niż w miastach.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2019-04-10 08:21:01

    Niektórym się udało zejść do poziomu bydła i wzajemnie się popierają nawet dotacjami.A nauczyciel na wsi jest najważniejszą i najbardziej szanowana  osobą zaraz po księdzu ale przed wójtem.Stosunek mieszkańców wsi do nauczycieli nie zmieni się  nawet gdyby mieli dopłaty do hodowli wszy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wp - niezalogowany 2019-04-10 14:42:44

    Każda okazja jest dobra ,aby spróbować nieudolnie dowalić Kaczyńskiemu.Nawet strajk rozbestwionych nauczycieli.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2019-04-10 21:23:23

    Kawaler Stanu oderwany od rzeczywistości. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości