Reklama

Rozmowy o wycinaniu lasu

05/03/2017 07:57

Rąbanie drzewa to nie jest łatwe zajęcie. Kto musiał wykarczować kawałeczek Bieszczad, by narąbać drwa na ognisko, ten wie, o czym mowa. Aby ukrócić takie akty przemocy wobec przyrody, powstały kiedyś przepisy służące kontroli samowoli. By wyciąć drzewo, nawet na własnym terytorium, trzeba było uzyskać zezwolenie władzy. Wycinka bez takiej decyzji groziła surowym domiarem. I nagle władza uwolniła rynek wyrębu.

Nowe przepisy firmował człowiek słusznie uprawniony do podejmowania strategicznych decyzji w sprawach leśnych. Minister Szyszko. Ustawa zezwoliła na radosna wycinkę drzewostanu bez zezwoleń. Uwolniły się ze smyczy zastępy pilarzy, drwali i rębaczy, więc tu i ówdzie powiało pustką. Zrobiło się głośno, nie tylko przez huk pił łańcuchowych. Jak zwykle pojawili się entuzjaści i przeciwnicy tej wolnej amerykanki. Argumenty z obu stron padają przeróżne. Mnie najbardziej spodobała się wypowiedź pewnego wójta made in Poland. Stwierdził on wprost do kamery, że wycięcie drzew przyniesie ewidentne korzyści dla społeczeństwa. Cytując klasyka – plusy dodatnie. Wójta sfilmowano na tle ogołoconej z drzew przestrzeni, z powalonymi świeżo okazami przyrody w tle. Okazało się, że pod tymi drzewami różny element się zbierał  celem spożywania napojów alkoholowych. Teraz, kiedy drzewa wycięto, nie będzie miał gdzie ten element się kryć. Nie będzie gdzie pić. Same korzyści uzyska z tego społeczność lokalna, dając przykład na cały kraj, jak zwalczać alkoholizm. Jedna ze stacji telewizyjnych skomentowała to w sposób następujący. Wiadomo już, dlaczego narody zamieszkujące tereny pustynne nie piją. Bo na pustyni nie ma drzew.

Nie ma się więc gdzie skryć, a w konsekwencji – pić. To tyle w przedmiocie relacji alkohol-drzewo, z zastrzeżeniem, że zawsze można się jeszcze napić w bramie (bez domofonu). Cała ta dyskusja została nagle przecięta jednym konkretnym oświadczeniem z samej góry. Prawo dotyczące wycinki drzew będzie zmienione. Amen. W 1999 roku odbyła się premiera spektaklu Rozmowy przy wycinaniu lasu Stanisława Tyma. Dzisiaj to już klasyk. Opowieść o drwalach wiodących żywot na leśnej polanie. Ponadczasowa kwintesencja otaczającej nas rzeczywistości. Bimber, Dunlop, Macuga i Zyzol egzystują wśród rozmaitych opowieści, bajek i rozmów o tym i owym. I przyjeżdża Pan Siekierowy, ze sprzętem i poufną informacją – będzie się wycinać las. Posadzi się kapustę, żeby przyciągać zające. Te przyjdą, wyjedzą kapustę, a potem zaczną wygryzać drzewa w sadach. Sady zmarnieją, ale o to chodzi. Bo drzewa przynoszą same straty. I tak dalej. W finale, pod ciosami siekier pada wielki dąb, co go jeszcze król sadził. Pod drzewem leży przygnieciony naiwny Dunlop. Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Chudy - niezalogowany 2017-03-05 11:20:24

    Panie redaktorze obowiązek posiadania zezwoleń na usunięcie drzew obowiązuje dopiero od 1980 r. Na początku lat 90. Prawo zezwalało na usuwanie drzew bez zezwolenia  w obrębie zabudowy jednorodzinnej i zagrodowej i nikt z tego powodu nie robił kwestii.  Dziś natomiast ktoś z powodu zmian prawa korzystnego dla właścicieli robi wielki szum, co nie wynika z dbałości o przyrodę ale z niechęci do władzy. Np. Ktoś wyciął 4 ha drzewostanu i od razu zrobił się szum, ze to efekt zmian w prawie. Ktoś zapomniał dodać, ze usuwanie drzew w lesie podlega innej ustawie, ustawie o lasach a nie ustawie o ochronie przyrody. Szczytem manipulacji jest natomiast uzależnianie wycinki drzew od smogu. Niedawno sprawdzano jak to jest w Przemyslu. Ile wycięto i ile nasadzone. Totalna bzdura. Dane są niewiarygodne, niepełne i nie maja nic wspólnego ze smogiem. Gratuluje mądrości tym, którzy uważają, ze należy zwiekszyć liczbę drzew, by walczyć ze smogiem, zamiast zlikwidować zródło smogu. To tak jakby liczyć na większa liczbę policjantów z powodu większej liczby przestępców. Nie tedy droga. Ale jak ktoś chce komuś dowalić, zawsze znajdzie sposób, tylko ze to jest niegodziwe. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Toja - niezalogowany 2017-03-05 12:14:34

    Proszę się nie dziwić. Jest w naszym kraju jeszcze wiele osób, które nie wyrosły z czasów komuny, ze "wspólnej" czyli niczyjej własności i z wszechwładzy urzędników. Powyższy felieton niby lekki, żartobliwy, ale tak naprawdę wpisujący w lament o to, że zgodnie ze zmianami w prawie JA mogę wyciąć WŁASNE drzewo na SWOJEJ działce i nic do tego urzędnikom, sąsiadom i tzw. obrońcom przyrody. Tak jak Pan napisał, ten lament podsycany jest przez tzw. opozycję, czyli stado oderwanych od koryta, to zwykła polityczna hucpa, a nie troska o stan przyrody.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2017-03-05 13:35:02

    Polska w trocinach to kolejny sukces PISoBOLSZEWI  z cyklu dojnej zmiany u koryta.Z PKP S.A. agenci ABW wyprowadzili zarząd mam nadzieję że te szyszki z ministerstwa OŚ też skończą podobnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości