Mimo przyjęcia przez radę miejską uchwały o niedochodzeniu rekompensaty za koszty odzyskiwania należności, przedsiębiorcy się skarżą, że opłaty nadal są naliczane. Przepisy pozwalają bowiem na zwolnienie z tej opłaty tylko tych, którzy mają niewielkie zaległości.
Przepisy dają możliwość dochodzenia rekompensaty za koszty odzyskiwania należności, a jej wysokość jest uzależniona od kwoty zaległości. W przypadku wartości świadczenia do 5 tys. zł wynosi równowartość 40 euro, między 5 a 50 tys. zł – 70 euro, a powyżej 50 tys. zł – 100 euro. Regulacje te mają zapobiegać zatorom płatniczym, ale jak wskazują przedsiębiorcy – w relacjach biznesowych nie są stosowane nagminnie. Tymczasem samorząd Przemyśla nalicza te opłaty już za jeden dzień zwłoki.
16 marca rada miejska podjęła uchwałę „w sprawie niedochodzenia rekompensaty za koszty odzyskiwania należności”. Zmieniła ona jednak sytuację tylko wąskiej grupy przedsiębiorców[paywall].
– Od 1 stycznia 2020 r. ustawa o finansach publicznych wprowadziła możliwość zaniechania poboru rekompensaty przez jednostki sektora finansów publicznych jeżeli należność główna jest równa lub mniejsza od takiej rekompensaty, po podjęciu stosownej uchwały przez organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego – wyjaśnia Agata Czereba, rzecznik Urzędu Miejskiego w Przemyślu.
– Dla przykładu: 40 euro to (w zależności od aktualnego kursu waluty) około 180 złotych. Gmina może odstąpić od naliczania rekompensaty, jeżeli zobowiązanie przedsiębiorcy jest równe lub mniejsze niż 180 złotych. Ta sama sytuacja dotyczy przedsiębiorców, którym naliczane są rekompensaty w wysokości 70 euro (to ok. 317 zł) i 100 euro (453 zł). Wszyscy, których zobowiązania przewyższają podane kwoty, zgodnie z aktualnie obowiązującą ustawą, muszą liczyć się z dochodzeniem przez gminę należności tytułem rekompensaty za nieterminowe uiszczanie opłat – precyzuje rzeczniczka urzędu.
A. Czereba dodaje, że opinia prawna potwierdza konieczność naliczania przez samorządy opłaty z tytułu rekompensaty, gdyż jej obowiązkiem jest ustalenie przysługujących jej należności i ich dochodzenie. – Działanie przeciwne może stanowić naruszenie dyscypliny finansów publicznych – mówi A. Czereba.
Ocenę tę powiela także Podkarpacki Urząd Wojewódzki. – Jednostki sektora finansów publicznych są obowiązane do ustalenia przypadających im należności pieniężnych mających charakter cywilnoprawny oraz terminowego podejmowania w stosunku do zobowiązanych czynności zmierzających do wykonania zobowiązania – mówi Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.
Choć przy niewielkich opóźnieniach obowiązek ten wydaje się niesprawiedliwy, przedsiębiorcom nie pozostaje nic innego jak pilnowanie terminowych płatności względem samorządów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wracając do ostatniej sesji Rady Miasta to pani Radna pojawiając się na jedynej sesji od dłuższego czasu nieobecności i przyjmując stanowisko na szefa komisji kultury to naprawdę szok. Nie ukrywajmy dieta Radnego jest nie mała , a jeszcze dochodzi do tego dodatek od komisji. Kidy nastapia czasy, ze ktos sie zrzeknie sam mandatu i powie przepraszam nie mam czasu dla spraw społecznych, kandydowanie to jedna wielka moja pomyłka.
bo jej się to po prostu należało-parafrazując niejaką "becię"
należy zmienić prawo by lokalne społeczeństwo,które zostało oszukane przez takiego osobnika mogło go ODWOŁAĆ z funkcji radnego i pozbawić go stołka w RM i sporych diet/ to byłby BAT na takich CWANIAKÓW lecących tylko na kasę podatnika/ . Na obecny czas my jako mieszkańcy nie możemy NIC zrobić.
I znowu ta radna.Tak na sile, choc temat artykułu zupełnie inny.Czy to jakas bohaterka narodowa.?
Wracając do ostatniej sesji Rady Miasta to pani Radna pojawiając się na jedynej sesji od dłuższego czasu nieobecności i przyjmując stanowisko na szefa komisji kultury to naprawdę szok. Nie ukrywajmy dieta Radnego jest nie mała , a jeszcze dochodzi do tego dodatek od komisji. Kidy nastapia czasy, ze ktos sie zrzeknie sam mandatu i powie przepraszam nie mam czasu dla spraw społecznych, kandydowanie to jedna wielka moja pomyłka.
bo jej się to po prostu należało-parafrazując niejaką "becię"
należy zmienić prawo by lokalne społeczeństwo,które zostało oszukane przez takiego osobnika mogło go ODWOŁAĆ z funkcji radnego i pozbawić go stołka w RM i sporych diet/ to byłby BAT na takich CWANIAKÓW lecących tylko na kasę podatnika/ . Na obecny czas my jako mieszkańcy nie możemy NIC zrobić.