Reklama

Skarb w stodole

25/08/2018 07:52

Antoni ma już swoje lata i wiedzie spokojny żywot na rolniczej emeryturze. Na wiosnę coś go tknęło i postanowił rozebrać stodołę, która od dawna przestała mu być potrzebna. Ząb czasu mocno nadgryzł drewnianą konstrukcję i tylko był z nią kłopot, bo po każdej wichurze z dachu ubywał kawałek blachy. Z rozbiórką nie byłoby problemu, ale najpierw należało uprzątnąć wnętrze, a było z czego. Przez kilkanaście lat stodoła straciła swoje pierwotne znaczenie i służyła Antoniemu za skład niepotrzebnych rzeczy.

Oprócz starej sieczkarni, jakichś uprzęży, resztek mebli Antoni trzymał w niej starą syrenkę, zabytek polskiego przemysłu motoryzacyjnego. Z tym autem było tak: w 1978 roku Antoni w nagrodę za udział w wystawie rolniczej dostał talon na syrenkę. Trochę nią pojeździł, nawet był w stolicy. Później, kiedy auto zaczęło się sypać, a i jemu szwankowało zdrowie, postawił je w stodole i tak już zostało. W ubiegłym roku wnuk, który odwiedził Antoniego, wyraził zainteresowanie zabytkiem, ale na tym się skończyło. Antoni zdecydował, że odda auto na złom i rozmawiał o tym z sąsiadami. Widać wieść o tym się rozniosła, bo któregoś dnia zjawił się mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, który zaoferował, że zabierze syrenkę i odstawi do punktu skupu złomu. Antoni przystał na to, szczęśliwy, że pozbędzie się kłopotu i kilka dni później na podwórko zajechała laweta i syrenka została wywieziona, a człowiek, który ją zabrał, dał Antoniemu 50 złotych, bo tyle według niego warte były blachy i silnik. Miesiąc później przyjechał wnuk. Mocno się zdziwił, widząc trwającą rozbiórkę stodoły i zapytał dziadka o auto.

Kiedy dowiedział się, co się stało, złapał się za głowę i wytłumaczył, że teraz zabytki motoryzacji są w cenie i za takie cacko można dostać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Następnie dowiedział się, kto zabrał samochód i ustalił, że ten mężczyzna wcale nie oddał syrenki na złom, tylko remontuje ją we własnym warsztacie. Licząc, że uda się wóz odzyskać, zgłosił sprawę na policję. Usłyszał, że podpada to pod artykuł 286. kk, który mówi: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Policjant jednak dodał, że to może być bardzo trudna sprawa.
j
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości