Do najciekawszych decyzji podjętych na ostatniej sesji rady gminy Wiązownica zaliczyć można tę o nieutworzeniu na terenie gminy funduszu sołeckiego oraz o formach wspierania lokalnego sportu. Mówiąc w skrócie, władze gminy nie chcą utrwalać nieskutecznych, fikcyjnych rozwiązań.
W Wiązownicy nie bardzo wierzą w instytucję funduszu sołeckiego, czyli – używając pewnego uproszczenia – rozdziału środków na inwestycje w poszczególnych miejscowościach gminy z uwzględnieniem woli mieszkańców i przy udziale pieniędzy pochodzących z budżetu państwa. – Ładnie się to mówi: „fundusz sołecki” i pomysł jest może dobry, ale w praktyce to[paywall] i tak administracja musi to wszystko „przerobić” – mówił wójt Marian Ryznar, wyjaśniając, że choć może impuls pochodzi od mieszkańców, to i tak urzędnicy muszą się zająć fazą administracyjną i realizacyjną. – My to organizujemy nieco inaczej, w przeliczeniu na głowę mieszkańca pewna kwota umowna idzie na cele drogowe, a wszystkie pozostałe inwestycje – typu ławeczka, kosz, lampa – pokrywane są z bieżącego utrzymania – wyjaśniał wójt. – Wnoszę, żeby nie ustanawiać w przyszłym roku funduszu sołeckiego, bo jest niesprawiedliwy także z racji jego zasad – argumentował, wyliczając dysproporcje pomiędzy poszczególnymi sołectwami gminy w rozdziale pieniędzy. – Czasami było to wbrew możliwościom i potrzebom – dodawał – a rada, podobnie jak zresztą w roku ubiegłym, zgodziła się z tokiem rozumowania wójta i zdecydowała, by w roku 2022 funduszu nie tworzyć.
Racjonalizację przeszedł też sposób finansowania sportu w gminie. Rada przyjęła bowiem uchwałę dotyczącą określenia warunków i trybu finansowego wspierania rozwoju sportu. Najważniejszy jej zapis mocno idzie na rękę klubom, ale – jak przekonywał wójt M. Ryznar – jest to krok w stronę wyplenienia „twórczej księgowości”. – Istota jest taka, że my nie musimy od tych podmiotów w ramach rozliczenia dostawać faktur – objaśniał wprowadzane zmiany wójt, podkreślając, że kluby mają swoje koszty funkcjonowania, a gmina po prostu umożliwiła sprawniejsze ich bilansowanie. – Dla przykładu Wiązownica w tej lidze, w której jest, musi zatrudniać trenera i nie można udawać, że on pracuje za „bóg zapłać” – stwierdził wójt. – Jak ja potem widzę fakturę za pół tony wody, to albo chłopcy mają cukrzycę i tyle piją, albo się nie znam na sporcie. Albo kiełbasy jest kilo, a 20 kilo musztardy – tłumaczył żartobliwe M. Ryznar, zaznaczając rzecz jasna, że podaje wyolbrzymione przykłady. –Nie chciałbym dostawać faktur, które zawierają w sobie ukryte wynagrodzenia – przekonywał. Pieniądze wydawane na sport w gminie nadal mają być pod kontrolą urzędników, finansowanie klubów będzie mogła prześwietlić komisja rewizyjna, procedura jednak ma być przejrzystsza i bliższa realiom lokalnego sportu. W Wiązownicy wierzą, że ten model się sprawdzi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze