Reklama

Stało się. Legia Futsal Warszawa znalazła sposób na Texom Eurobus Przemyśl


Kilka razy przemyślanie, grając słabiej, potrafili uciec spod stryczka. Potrafili znaleźć sposób nie tyle na rywala, a na własne słabości. Tym razem się nie udało. Choć wydawało się, że Legia Futsal Warszawa nie jest tym zespołem, który będzie stanie zatrzymać Texom Eurobus. Zwłaszcza w hali Przemyskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, w której ekipa Vanildo Neto nie straciła choćby punktu. A jednak!


Szli jak burza. Niczym tornado, który miecie wszystko, co napotka na swojej drodze. Przez sześć długich miesięcy nikt nie potrafił powiedzieć: pas. Nikt nie potrafił się przeciwstawić. To jednak rodziło coraz większą presję. Ciśnienie na zespół, który złożony jest przecież z ludzi z krwi i kości, mogących mieć słabsze momenty. Takie były, ale zespół potrafił wyjść z opresji. Ale tak oni, jak i sztab szkoleniowy oraz wszyscy ci, którzy im dobrze życzą, muszą sobie zdawać sprawę z tego, że... nic nie może wiecznie trwać. Że i ta wyjątkowa seria będzie mieć swój kres. Jak zareagują? Oby najlepiej jak to możliwe: spokojem i pokorą dla nieuniknionego. I refleksją, że tak naprawdę jeszcze nic w trwającym sezonie nie wygrali... Ani niczego nie przegrali.

Liczy się to, co w sieci

Wydawało się, że 14 marca 2026 r. to nie będzie jeszcze ten dzień. Zespół z Warszawy „leży” liderowi FOGO Futsal Ekstraklasy. Jego zwycięstwo w I rundzie, w stolicy, było jednym z łatwiejszych w sezonie (4:10). Jednak jak mówi mądre sportowe przysłowie: mecz meczowi nie jest równy. Czy warszawianie wygrali zasłużenie? Patrząc na pomeczowe statystyki, absolutnie nie. Gospodarze przeprowadzili 138 ataków (rywal – 37), oddali 78 strzałów na bramkę (27), celnych – 34 (18). Problem w tym, że liczy się to, co zatrzepocze w siatce.

Reklama

Przemyślanie zagrali słabo. Źle weszli w ten mecz i potem, niestety, nie potrafili do niego wrócić. Popełniali tak proste błędy w rozegraniu, jakich próżno szukać we wszystkich poprzednich spotkaniach. Z tego czerpali futsaliści z Warszawy. Dodatkowo, mieli sporo szczęścia, bo piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki znakomicie spisującego się Tomasza Warszawskiego. Za ogromną determinację, pomysł, konsekwencję w grze, wiarę w skuteczny finał, niemal stuprocentowe wykorzystanie pomyłek przeciwnika Legia Futsal zdobyła zasłużenie komplet punktów.

 

Texom Eurobus Przemyśl – Legia Futsal Warszawa 3:4 (1:3)

  • Bramki: 0:1 Alamikkotervo 1:05 min, 0:2 Tkaczenko 6:45 min, 0:3 Szczepański 12:34 min, 1:3 Ruben Santos 18:28 min (przedłużony rzut karny), 1:4 Sylla 24:35 min, 2:4 Henrique Diniz 36:59 min, 3:4 Henrique Diniz 37:32 min.
  • Texom Eurobus: Koltok – Santana, Henrique Diniz, Ruben Santos, Abakszyn oraz Iwanek (b), Palko (b), Lebid, Szwed, Bruninho, Fareniuk, Correia, Dmochewicz.
  • Legia Futsal: Warszawski – Alamikkotervo, Żmijiwskyj, Tkaczenko, Sylla oraz Sobków (b), Lutai, Storożuk, Makowski, Lele, Możejko, Szczepański.
  • Sędziowali: Łukasz Szymczyk i Rafał Gnutek (obaj z Krakowa). Żółte kartki: Iwanek, Ruben Santos oraz Żmijiwskyj, Sylla i Alamikkotervo. Widzów: 800.
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/03/2026 20:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama