Z apelem o pomoc dla Anety Furgały, samotnej matki wychowującej 13-letniego syna, zwróciła się do nas siostra kobiety. – 10 marca jej plany, marzenia oraz to wszystko, na co ciężko pracowała, w jednej chwili zabrał ogień. Anetka nie przechodzi obojętnie wobec krzywdy innych, jeśli może, to zawsze niesie pomoc. Tym razem to ona bardzo jej potrzebuje – brzmiała treść prośby. Tragedia, która dotknęła matkę i syna, wydarzyła się 10 marca w Borchowie w gminie Oleszyce. Oboje potrzebują wsparcia.
– Anetka jest mamą samotnie wychowująca 13 letniego syna. Kilka lat temu kupiła i wyremontowała niewielki domek w Borchowie, własnymi rękami robiła wszystko, aby żyło im się godnie i bezpiecznie. Razem z synem prowadzili w miarę spokojne życie. Pracuje na zmiany, by móc zapewnić wszystko co niezbędne do normalnego życia sobie i dziecku. Jest zawsze uśmiechnięta i życzliwa. Śmiało można powiedzieć, że wręcz zaraża optymizmem osoby, które napotyka na swojej drodze. Zawsze chętnie pomaga innym, nie oczekując niczego w zamian. Jak każdy z nas miała swoje plany i marzenia, do których powolutku dążyła. Wszystko zmieniło się 10 marca... Całe jej plany, marzenia i to, na co tak ciężko pracowała, zabrał ogień – opisuje siostra kobiety, pani Joanna. – Jak co dnia Anetka wróciła z pracy, poczuła dziwny zapach, jakby palonych kabli. Gdy weszła na strych, zobaczyła, że wydobywa się dym i pojawia się coraz większy ogień. Jedyne, co zabrała ze sobą, wybiegając z domu, to torebka z dokumentami – relacjonuje przebieg bolesnych zdarzeń.
Jak udało się nam potwierdzić u zastępcy komendanta KP PSP w Lubaczowie i jednocześnie oficera prasowego wspomnianej jednostki bryg. Wiktora Serafina, zgłoszenie o pożarze jednokondygnacyjnego budynku mieszkalnego (częściowo drewnianego, częściowo murowanego) dotarło do strażaków we wtorek, 10 marca, około g. 13.40.
– Z przekazanych nam informacji wynikało, że pali się na poddaszu budynku. Kiedy strażacy zadysponowani do zdarzenia przybyli na miejsce, właścicielka domu znajdowała się już na zewnątrz. Udało się jej samodzielnie opuścić budynek. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i gaszeniu ognia. Jeden prąd wody podany został na zewnątrz, na dach, drugi do środka budynku – relacjonuje bryg. Wiktor Serafin.
W zdarzeniu brały udział trzy zastępy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lubaczowie oraz druhowie z jednostek OSP w Oleszycach i Starych Oleszycach – łącznie 20 strażaków.

Dzięki szybkiej reakcji strażaków ogień został opanowany. Na szczęście nikt też nie został ranny. Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej, aczkolwiek wciąż prowadzone są ustalenia w tej sprawie.
– Straty są bardzo duże z tego względu, że poddasze było nieużytkowane i nie było tam żadnych otworów wentylacyjnych, którymi dym mógłby się wydobywać, dlatego zmuszeni byliśmy wyciąć otwór w dachu – przekazuje bryg. Wiktor Serafin.
O ogromie strat informuje też pani Joanna. – Służby były na miejscu i pomimo ugaszenia pożaru, wieczorem ponownie pojawił się ogień. Pożar został opanowany, ale straty są ogromne. Dach jest do wymiany, drewniany strop również. Zalane są ściany, podłogi i cały dom. Anetka w obecnej chwili korzysta z pomocy najbliższych, bo dom nie nadaje się do mieszkania. Jedyne, o czym teraz myśli, to odbudowa i naprawa zniszczeń. Bardzo chciałaby wrócić z synem do własnego lokum. Niestety koszty, które trzeba pokryć, są ogromne. Ze swojego wynagrodzenia nie jest w stanie samodzielnie ich udźwignąć. Wierzę jednak w dobro ludzi i to, że wspólnie można na prawdę dużo osiągnąć. Dlatego proszę o każdą, nawet najmniejszą wpłatę na konto zrzutki na odbudowę domu prowadzoną w sieci – mówi, zwracając się z apelem do ludzi o wielkich sercach. Wierzymy, że gestów solidarności z pogorzelcami nie zabraknie. Zbiórkę można wesprzeć pod linkiem: pomagam.pl/a3rard
Gorąco zachęcamy do wpłat.
Zdjęcia udostępnione grzecznościowo przez OSP KSRG Oleszyce: [Kliknij, by przejść do FB OSP]


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze