Reklama

Strajk głodowy pielęgniarek. Chcą zarabiać 6 tys. zł brutto

Osiem pielęgniarek z Wojewódzkiego Szpitala im. św. ojca Pio w Przemyślu rozpoczęło 3 września br. strajk głodowy. Żądają podwyżki pensji zasadniczej dla każdej z nich do kwoty 6 tys. zł brutto. – Nie odchodzimy od łóżek pacjentów. Strajk prowadzimy na zasadzie „głoduję, ale pracuję” – zapewniła przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położonych Wojewódzkiego Szpitala w Przemyślu Ewa Rygiel.

O tym, że będzie strajk, wiadomo było od co najmniej kilku tygodni. Na szpitalnych korytarzach rozwieszone zostały plakaty informujące o takiej ewentualności. – Żądamy, aby pensja podstawowa wyniosła 6 tysięcy złotych brutto dla każdej pielęgniarki. Obecnie wynosi ona około 2,5 tysiąca złotych brutto[paywall]. Mówią nam, że mamy dodatki. To prawda, ale chociażby to słynne „zembalowe” (podwyżka wynegocjowana przez pielęgniarki w 2015 r., w porozumieniu z ówczesnym ministrem zdrowia Marianem Zembalą – przyp. red.) to nie jest podwyżka dana przez dyrekcję naszego szpitala, a dodatek od polskiego rządu. Uważamy, że nasza praca na wspomnianą kwotę 6 tysięcy zasługuje – powiedziała E. Rygiel.

Protestujące podkreślają jedną kwestię: co roku najniższe krajowe wynagrodzenie wzrasta, ale nie im. Nie dostają tych pieniędzy. Mówią, że pensja rośnie paniom sprzątającym, a im – odpowiedzialnym za ludzkie życie – nie. – Zastanawiamy się, dlaczego tak jest... W innych szpitalach w Polsce pielęgniarki i położne zarabiają godziwie. My poświęcamy rodziny, pracujemy w święta, nocami. Tych pieniędzy, które być może dostaniemy, nie przeznaczymy na hulanki i swawole, a na swoje rodziny, na podratowanie zdrowia. Nie odchodzimy od łóżek, bo nie chcemy godzić w pacjentów. To nie ich wina. Oczywiście, jeśli zdrowie którejś z nas będzie zagrożone, zaprzestanie głodówki – powiedziała E. Rygiel.

Reklama

Nie chcą mediatora z Podkarpacia

Kolejne postulaty dotyczą utworzenia premii kwartalnej z zasiłków chorobowych, zwiększenia zatrudnienia pielęgniarek oraz zakupu sprzętu do podnoszenia chorych. Spór jest na etapie mediacji. 4 września br. strajkujące odwiedził wicemarszałek województwa podkarpackiego Stanisław Kruczek, odpowiedzialny za służbę zdrowia na Podkarpaciu. Zaproponował im 300 zł podwyżki. – 3 września odbyłyśmy rozmowy z dyrekcją szpitala. Mamy mieć mediatora, który działał także w innych placówkach. Nie chcemy go. Nie jest neutralny, jest związany z urzędem marszałkowskim. Chcemy kogoś spoza Podkarpacia. Nie porównujemy się do innych grup, chociażby do lekarzy. Znamy hierarchię i swoje miejsce. Ale może ktoś wreszcie zrozumie, że pracujemy ponad siły, także wypracowujemy pieniądze dla tego zakładu pracy, ale on o nas kompletnie zapomina. I jeszcze jedno chciałabym podkreślić. Nie jest to żadna polityka, bo to się nam zarzuca. Protestowałyśmy, kiedy u władzy było SLD, PO, a teraz PiS. Dla nas nie ma znaczenia partia polityczna. Dla nas liczy się godność człowieka – z goryczą w głosie dodała E. Rygiel.

Warto dodać, że w sporze zbiorowym z dyrekcją szpitala na Monte Cassino są także inne związki zawodowe: Zakładowa Organizacja Ogólnopolskiego ZZ Pielęgniarek i Położonych, ZZ Pielęgniarek i Położnych przy Centrum Lecznictwa Ambulatoryjnego i PPOZ, NSZZ Solidarność, ZZ Pracowników Technicznej Obsługi Służby Zdrowia i Ratownictwa Medycznego oraz Międzyzakładowy ZZ Pracowników Służby Zdrowia.

Reklama

Będą podwyżki

Już pod koniec sierpnia dyrektor naczelny przemyskiego szpitala wojewódzkiego Piotr Ciompa wydał specjalny komunikat, wyprzedzający to, co rozpoczęło się 3 września br.

Poinformował w nim, że odnośnie wszystkich pracowników (z wyjątkiem odrębnie regulowanej płacy lekarzy) szpitala podjął – po rekomendacji zarządu województwa podkarpackiego – decyzję o zwiększeniu pensji zasadniczych dla osób zarabiających nie więcej niż 3300 zł o kwoty wynegocjowane podczas protestu w Wojewódzkim Szpitalu nr 2 w Rzeszowie. To 300 zł w br., 200 zł w 2019 r. oraz – po pozytywnym zaopiniowaniu – 250 zł w 2020 r. Pierwsza podwyżka miałaby obowiązywać od 1 września br.

Reklama

Po wejściu w życie wszystkich transz podwyżki średni wzrost wynagrodzenia dla dyżurującej pielęgniarki czy położnej, zarabiającej dziś brutto 5 tys. 944 zł (zasadnicze – 3 tys. 300 zł, „zembalowe” – 1 tys. 4 zł, średnie dodatki stażowe i dyżury łącznie – 1 tys. 640 zł), wyniesie 2 tys. 11 zł. W przypadku średniego wynagrodzenia pielęgniarki w przemyskim szpitalu, wynoszącego 4 tys. 800 zł (zasadnicze – 2 tys. 536 zł, „zembalowe” – 1 tys. 4 zł, średnie dodatki stażowe i dyżury łącznie – 1 tys. 260 zł), wynagrodzenie po podwyżce wyniesie 6 tys. 811 zł brutto. W przypadku pracowników niemedycznych średnia podwyżka wyniesie 1184 zł.

– Nie powiem teraz, na co będziemy mogły się zgodzić. Powtórzę to jeszcze raz: nie byłoby tego wszystkiego, gdyby dyrekcja szpitala przystała na nasze prośby zwiększania wynagrodzenia co roku o 50 złotych – podsumowała E. Rygiel.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kasander - niezalogowany 2018-09-04 20:10:15

    Za mało żądacie! Winnyście zażądać  przynajmniej tyle ile niejaka Sadurska i inni koryciarze biorą za prawie nic nierobienie czyli 25 000 zł miesięcznie. To nie ona koło Was będzie biegała gdy zaniemoże.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2018-09-04 21:09:44

    PISoBOLSZEWICY wyjdą im na przeciw.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jan - niezalogowany 2018-09-04 21:13:59

    Niech głosują przyda im się głodówka i pozdrawiam wielka pielęgniarkę że zdjęcia która się nabijala z pacjentów Głowno wam dam podwyżki nieroby powinni im płacić za dobrze przyjętych pacjentów to byskakali koło chorych 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama