Reklama

Svobodny blues-rock

11/03/2017 09:30

Kto w piątkowy wieczór, 24 lutego, zdecydował się odwiedzić przemyski klub „Piwnice” w Centrum Kulturalnym w Przemyślu, ten z pewnością nie pożałował. . Udany początek weekendu zapewnił koncert przemyskiego zespołu Svobodni.

Grupa kolejny raz zaprezentowała swój dorobek przemyskiej publiczności. Wiosną 2016 r. miałem okazję recenzować debiut sceniczny w przemyskim Klubie „Niedźwiadek”. Tym razem z nie mniejszą ciekawością stawiłem się w „Piwnicach”, gdyż tamten koncert należał do bardzo udanych.

Zespół kolejny raz nie zawiódł oczekiwań licznie zgromadzonej publiczności, a nowym akcentem w jego działaniach, dającym się zauważyć już na samym początku, było wzbogacenie składu o[paywall] nowego gitarzystę, który zawitał gościnnie z Poznania. Nie da się ukryć, że ta zmiana wpłynęła bardzo pozytywnie na brzmienie całości, a wspomniany gitarzysta Marcin Makuch bardzo swobodnie i z dużym powodzeniem wypełniał znany repertuar zespołu swoimi riffami i występami solowymi, które stanowiły bardzo ciekawy kontrast dla poczynań Łukasza Kasperskiego. Dało się wyczuć, że panowie znają się i współpracują ze sobą, nadając na jednej fali.

Makuch operujący raczej czystym brzmieniem gitary, bardzo umiejętnie tworzył przeciwwagę dla rasowych i często przesterowanych ze smakiem dźwięków generowanych przez Kasperskiego. Na tym tle głos wokalistki unosił się, wyczarowując bardzo zróżnicowane klimaty muzyczne, od bardzo subtelnych kompozycji balladowych, po drapiące niemal hardrockowym pazurem momenty kulminacyjne, które mocno zaznaczyły się w pamięci i emocjach publiczności. O ile pierwsza część koncertu stanowiła pewne subtelne i nabrzmiewające z każdym nowym utworem preludium, o tyle druga, rozpoczęta brawurowym wykonaniem utworu instrumentalnego, dowiodła jednoznacznie rosnącej klasy tego zespołu.

Zdecydowana motoryka drugiej części koncertu, wspierana bardzo skutecznie przez  rozkołysaną i dynamiczną sekcję rytmiczną zespołu, doprowadziła publiczność do bardziej zdecydowanych reakcji, łącznie z domaganiem się wystąpienia na bis, które zakończyło się prawdziwą eksplozją klasycznego rocka poprzez wykonanie znanego z repertuaru Jimiego Hendriksa utworu Voodoo Child (Slight Return). Szanując silne emocje, wywoływane przez te bardziej dynamiczne utwory i zróżnicowane stylistycznie kompozycje własne zespołu, które stanowiły większość koncertu, chcę szczególnie pochylić się nad tymi jego fragmentami, które zawierały bardziej liryczne i subtelne elementy. Jednym z takich momentów było niewątpliwie przepiękne i bardzo elektryzujące wykonanie kompozycji Buddy Guya Feels Like Rain, ze wskazaniem na przepiękny utwór Erica Claptona o tytule Old Love. Doprawdy słuchało się tego wykonania tak, jakby koncert miał się nigdy nie skończyć, co niestety zostało ucięte wdzięcznym „Dziękujemy… dobranoc Państwu!”. Ten rodzaj niedosytu jednak jest czasem niezbędny, aby z jeszcze większym zainteresowaniem i przekonaniem udać się na kolejny, równie udany koncert w Klubie „Piwnice”… najlepiej w wykonaniu Svobodnych.
WK
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości