21 tony i 40 kg zebranej odzieży to efekt kolejnej edycji „szafowania” dla Kasi Kośmider. Każdy kilogram to 70 groszy, a jest szansa, że uda się dobić do 22 ton, co da kwotę około 15 tys. zł. Kasia bardzo jej potrzebuje, bo jej 10. już w życiu operacja odbędzie się we wrześniu, a koszt zabiegu to 159 tys. zł.
Historia Kasi Kośmider, rezolutnej 7,5-latki dzielnie walczącej o postępy w powrocie do pełnej sprawności, poruszyła niejedno serce (dziewczynka cierpi na dysplazję diastroficzną, która powoduje zniekształcenia stawów i problemy z chodzeniem).
Wzruszyła też społeczność gminy Wiązownica, która bardzo stara się pomóc jej w zrealizowaniu celu. W zbiórce funduszy na leczenie kolejny raz wsparła ją też Fundacja Po P1erwsze.
Kasia, mimo że mieszka w Będzinie, związana jest z ziemią lubaczowską. Jej mama Zdzisława Kośmider oraz dziadkowie pochodzą z przysiółka wsi Łukawica – Bieniaszówka w gminie Narol.
W ubiegłoroczną akcję „szafowania”, a więc zbiórkę używanej odzieży, która potem zamieniana jest na złotówki, bardzo mocno zaangażowali się[paywall] właśnie mieszkańcy tamtych terenów. Odkąd jednak dobrym duchem akcji na rzecz Kasi zostali pani Józefa Soliszewska i jej syn Bartek, również w Mołodyczu i całej gminie Wiązownica, jak i Jarosławiu udało się zebrać pokaźną ilość rzeczy.
Finał zbiórki dla Kasi odbył się 11 marca, właśnie przed świetlicą w Mołodyczu w gminie Wiązownica.
Podczas poprzedniej edycji przedsięwzięcie wsparł współpracujący z Fundacją Po P1erwsze Michał Wiśniewski, teraz to samo miała uczynić wokalistka Beata Beathris Jastrzębska – piękna i utalentowana ślązaczka. Nie dojechała z powodu kłopotów zdrowotnych. Nie przeszkodziło to jednak w realizacji celu i mimo braku oprawy muzycznej akcję udało się sfinalizować.
– Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim, dzięki którym sukces tej akcji był możliwy: strażakom ochotnikom z Mołodycza, samorządowi w Wiązownicy bardzo przychylnemu naszym działaniom, paniom z KGW w Mołodyczu, wszystkim mieszkańcom, panom świetlicowym i konserwatorom, społeczności Starego Dzikowa, Oleszyc i każdemu, kto wsparł tę inicjatywę – wylicza mama Kasi Zdzisława Kośmider.
Razem z córką była obecna na finale w Mołodyczu. Kasia sama zresztą pomagała w pakowaniu rzeczy do worków.
Operacja dziewczynki (10. z kolei) zaplanowała była na maj, niestety termin przesunięto na wrzesień, bo w przypadku wielu dzieci, które także czekają na zabieg w warszawskiej filii kliniki Paley European Institute, nie udało się zebrać pełnej potrzebnej sumy.
Nie będzie ona ostatnim zabiegiem czekającym Kasię, bo planowana jest jeszcze operacja kręgosłupa. Dziewczynka, choć wiele przeszła, jest nadzwyczaj pogodnym, pozytywnie nastawionym do świata dzieckiem. Chodzi do pierwszej klasy i świetnie się uczy, realizując przy tym swoje pasje.
– Pełna kwota operacji to 159 tysięcy złotych. Niedawno kwotą 30 tysięcy wsparła Kasię Fundacja Tauron i razem z wpłatami od darczyńców mamy już ponad 60 procent potrzebnej sumy – mówi mama Kasi. Wciąż jeszcze sporo brakuje.
Natomiast już dziś wiadomo, że „szafowanie” w Mołodyczu zasili zbiórkę na rzecz Kasi około 15 tysiącami złotych.
– Każdy kilogram to 70 groszy, a jest szansa, że uda się nam dobić do 22 ton – powiedziała wiceprezes Fundacji Po P1erwsze Mariola Szewczyk.
– Oprócz tego, co udało się zebrać w ramach „szafowania” od mieszkańców i różnych placówek, część rzeczy pozyskaliśmy z punktu w Korczowej. Z hali magazynowej, gdzie zalega sporo odzieży, której się już nie wykorzysta dla uchodźców, za zgodą starostwa zabraliśmy jej tyle, że udało się wypełnić cały tir. Pół dochodu z niej będzie przekazana na rzecz Kasi, a połowa na rzecz walczącej Ukrainy – dodała.
Zapewniła też, że fundacja nie kończy jeszcze swojej misji i planuje za jakiś czas zorganizować kolejne „szafowanie” na rzecz Kasi, ale już bliżej jej miejsca zamieszkania. Trzymamy kciuki za efekty!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze