Reklama

Taneczne inspiracje

08/10/2014 14:14

Tegoroczna edycja festiwalu Przemyska Jesień Muzyczna osiągnęła półmetek. Za nami spektakl inauguracyjny poświęcony tańcom dworskim, wieczór tanga, występ międzynarodowego tria fortepianowego i absolutny hit pierwszej połowy festiwalu – solowy recital światowej sławy skrzypka Krzysztofa Jakowicza.

Spektakl inauguracyjny Tańce dworów Europy w wykonaniu Zespołu Instrumentów Historycznych Intrada i solistów Baletu Dworskiego Cracovia Danza zgromadził w sali Zamku Kazimierzowskiego komplet widzów. Trzeba przyznać, że wszystkie dotychczasowe koncerty i spektakle festiwalu cieszą się zainteresowaniem przemyskich melomanów w przedziale wiekowym od lat trzech do stu trzech. Tańce dworów Europy były muzyczną podróżą po osiemnastowiecznych siedzibach magnackich i królewskich. Rolę szczególnie kulturotwórczą w owych czasach pełniły dwory Króla Słońce i cesarski Wiedeń Habsburgów. Władcy skupiali wokół siebie zastępy najznakomitszych kompozytorów i baletmistrzów, a niejednokrotnie sami byli znakomitymi muzykami i tancerzami, czego dowodem są zachowane kompozycje, traktaty teoretyczne oraz źródła ikonograficzne.

Kolejny wieczór wypełnił występ Przemyskiego Chóru Kameralnego z udziałem solistów: Katarzyny Guran i Andrzeja Lichosyta oraz zespołu akompaniującego pod kierunkiem Andrzeja Gurana. Koncert święcącego ostatnio rozliczne triumfy artystyczne przemyskiego chóru był w pewnym sensie kontynuacją zeszłorocznego projektu poświęconego muzyce międzywojennego kina. W tym roku zespół poszerzył swój repertuar o najsłynniejsze tanga autorstwa Henryka Warsa (Jak za dawnych lat), Ralpha Erwina (Całuję twoją dłoń, madame), Jerzego Petersburskiego (Tango Milonga) i rzecz jasna największego twórcy gatunku Astora Piazzoli (Libertango).

Reklama

Trio fortepianowe Manaz powstało z inicjatywy dwojga wykładowców Hochschule für Musik we Freiburgu: skrzypaczki Magdaleny Rezler-Niesiołowskiej i pianisty Aziza Kortela, którzy zaprosili do współpracy niedawnego studenta fryburskiej uczelni, wiolonczelistę Antoine’a Billeta, który do doświadczenia obydwojga członków – założycieli zespołu dodał swój młodzieńczy temperament. W ten sposób powstało trio o niebagatelnym potencjale artystycznym, posiadające dogłębną wiedzę na temat wykonywanej muzyki, praktyki wykonawczej epoki, ale przede wszystkim grające w sposób przekonywujący i żywy. Dla miłośników gatunku niebywała gratka.

O gustach ponoć nie ma sensu dyskutować, każdy ma swoje, więc i ja też. Otóż najciekawszą propozycją pierwszej części festiwalu był solowy występ polskiego skrzypka i wirtuoza Krzysztofa Jakowicza. Artysta należy do tej bardzo elitarnej grupy wykonawców, którzy nie muszą niczego nikomu ani nawet samemu sobie udowadniać. Już sam fakt, że Witold Lutosławski, jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich kompozytorów, powierzył Jakowiczowi wykonanie wszystkich swoich dzieł skrzypcowych, świadczy o klasie artysty. W przemyskiej archikatedrze łacińskiej Krzysztof Jakowicz wystąpił z recitalem kompozycji na skrzypce solo J.S. Bacha. Repertuar to arcytrudny wykonawczo i chyba jeszcze trudniejszy w odbiorze, zwłaszcza dla słuchacza nieposiadającego pewnej podbudowy teoretycznej. Tematy zawarte w sonatach i partitach solowych dziś już nikomu nie kojarzą się z muzyką taneczną, ale w czasach Bacha były powszechnie znanymi tańcami użytkowymi, którym geniusz kantora z Lipska nadał niepowtarzalny charakter. W czasach, kiedy normą jest wykonawstwo dzieł barokowych na kopiach instrumentów z epoki i z odwzorowaniem dawnych praktyk wykonawczych, Krzysztof Jakowicz nie wymienił instrumentu na historyczny, nie przestroił strun o pół tonu, lecz podobnie jak genialny kanadyjski pianista Glen Gould poszukuje metafizycznego piękna w czystej postaci i robi to zaiste genialnie.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama