Mimo, że podjęte przez dyrekcję i personel szpitala działania naprawcze przynosiły w 2019 i na początku 2020 oczekiwane rezultaty, ekonomiczna przyszłość placówki stoi pod znakiem zapytania. – Czeka nas trudny okres jesienno-zimowy – zapowiada dyrektor Grzegorz Jedynak. Z właściwych torów, na które kierowana przez niego placówka wracała z takim mozołem, wytrąciła ją szalejąca pandemia.
Podczas XV sesji rady powiatu przeworskiego VI kadencji przedstawiono długo zapowiadany raport o stanie finansów przeworskiego SP ZOZ. Prezentacja, omówiona przez dyrektora placówki G. Jedynaka, wskazuje, że kondycja ekonomiczna placówki powoli, acz systematycznie, się poprawiała. Przynajmniej do czasu wybuchu epidemii.
Rok 2019 szpital zakończył ze stratą 5,3 mln zł. Paradoksalnie to całkiem dobry wynik. Choćby dlatego, że prognoza przewidywała stratę większą o blisko milion. Co więcej ograniczenie deficytu udało się zrealizować przy znacznym wzroście wydatków na wynagrodzenia, kilku koniecznych inwestycjach[paywall] (modernizacja zasilania i centrum sterylizacji kosztowała blisko milion) oraz wdrożeniu kosztownego planu naprawczego w oddziale ginekologiczno-położniczym. Ponadto władzom szpitala udało się zmodyfikować strukturę deficytu. Ujmując rzecz w sporym uproszczeniu – podjęte działania naprawcze doprowadziły do sytuacji, w której skala deficytu wprawdzie nie spadła, ale za to powiat przeworski musiał wydać mniej, w stosunku do lat ubiegłych, na jego pokrycie.
Pozytywne impulsy, takie jak procentowy wzrost przychodów względem kosztów czy dobry trend w zakresie zobowiązań szpitala, to według G. Jedynaka efekt wprowadzanych przez niego zmian. Jak zauważył dyrektor, wzrosła produktywność załogi, wzrosły przychody z NFZ, bo placówka wykonała więcej usług. Nieźle sprawdzają się też programy naprawcze wdrożone w kilku oddziałach, pomogła również redukcja liczby łóżek (o 50), skuteczniejsza komunikacja i efektywniejsze zarządzanie oraz optymalizacja zużycia leków i materiałów medycznych. Co istotniejsze, jak wykazywał G. Jedynak, zmian nie przeprowadzono kosztem pacjentów. Ich liczba w ubiegłym roku była wyraźnie wyższa niż w latach poprzednich, poprawił się stosunek obłożenia łóżek, a pacjenci przebywają w szpitalu krócej. Liczba przeprowadzonych zabiegów była najwyższa od 2016 roku, a liczba udzielonych porad także wzrosła. – To być może są małe kroczki, ale zbiór tych małych kroczków w różnych zakresach buduje poprawę sytuacji w całej jednostce – przekonywał dyrektor. Mogłoby być naprawdę dobrze, gdyby NFZ zapłacił za tzw. nadwykonania. Szpital, mimo że w ostatnim kwartale ograniczał przyjęcia, wykonał procedury medyczne na kwotę o 2,6 mln zł wyższą niż zakładał kontrakt z NFZ. Tylko ułamek tej sumy NFZ zrefundowało, istotnie wpływając na ostateczny wynik placówki.
W roku 2020 pozytywne trendy trwały. Bazując na wyliczeniach z pierwszego kwartału można było zakładać, że ten rok szpital zakończy ze stratą rzędu 3 mln, a więc na tzw. poziomie amortyzacji, co oznaczałoby, że placówka nie wymagałaby dopłaty ze strony powiatu. To wywindowałoby przeworski szpital do ścisłej elity finansowej – podobne wyniki osiąga zaledwie kilka procent placówek w skali kraju. Niestety wybuch pandemii mocno skomplikował sytuację. Obecnie współczynniki są pozornie korzystne, bo deficyt się zmniejsza. Wynika to jednak ze specyfiki finansowania służby zdrowia i zarządzający szpitalami raczej nie spodziewają się, że korzystna sytuacja się utrzyma. Przede wszystkim o 26 procent zmniejszyła się liczba pacjentów i udzielanych porad w poradniach specjalistycznych. Zgodnie z kontraktem w tym czasie szpital powinien wykonać usług medycznych za kwotę o 2,5 mln wyższą. Do tego dochodzą rosnące koszty zachowania reżimu bezpieczeństwa. Skomplikowane procedury wydłużają czas, jaki trzeba poświecić na obsługę pacjentów. Rośnie zapotrzebowanie na środki ochrony i dezynfekcję, a sytuacji nie poprawia fakt, że niektóre z nich znacznie podrożały w ostatnim czasie. Mimo to G. Jedynak zbudowany jest postawą personelu, który stanął na wysokości zadania i przed epidemią się nie cofnął. Jednym z bardziej emocjonujących elementów jego wystąpienia były podziękowania dla lekarzy, pielęgniarek, salowych. – Jeżeli stanie się przed oddziałem C (na którym przebywają czasowo pacjenci z COVID-19 – przyp. autora), wiedząc, że tam za drzwiami jest osoba zakażona, to sytuacja wygląda całkiem inaczej, niż w momencie, kiedy patrzy się na to z perspektywy kanapy przed telewizorem – argumentował swoje stanowisko.
– Czeka nas trudny okres jesienno-zimowy. To nie ulega wątpliwości. Trudno powiedzieć, jak sytuacja się rozwinie, ale dla jednostek ochrony zdrowia będzie to czas olbrzymiego wyzwania – przestrzegał G. Jedynak. Dalszy rozwój epidemii będzie rzutował nie tylko na pracę szpitala, ale i jego wynik finansowy. Mniej pacjentów to mniej pieniędzy od NFZ. Ponadto znów rosną koszty zatrudnienia, a nieadekwatnie do nich poziom dofinansowania z budżetu państwa. Rosną też ceny usług i materiałów wykorzystywanych w szpitalu. Po rozstrzygniętych przetargach szpital o ponad 25 procent więcej zapłaci np. za posiłki, o 55 procent więcej za gazy medyczne, a odbiór i utylizację odpadów medycznych kosztują dwa razy tyle niż w roku ubiegłym. To przede wszystkim niepewna sytuacja epidemiczna sprawia, że szansa na zrobienie z przeworskiego szpitala wzorowej placówki dyrektorowi Jedynakowi może wymknąć się z rąk. Otwartym pytaniem pozostaje jednak, czy już na zawsze, czy też on i jego zespół znajdą w sobie tyle energii, by do wcześniej wyznaczonego, pozytywnego kursu, powrócić po wygaśnięciu zagrożenia koronawirusem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze