Nie tak dawno temu pisałem o specjalnym rodzaju emocji, jakie w naszym kraju wywołują nagrody literackie. Było już o Noblu, było o Nike, a tym razem rzecz idzie o nagrodę literacką im. Juliana Tuwima. Przyznają owo wyróżnienie (wraz z niebagatelną kwotą) znawcy literatury i pisarze związani z miastem Łodzią, co w tym wypadku zrozumiałe, bo i sam Tuwim z miasta Łodzi pochodził.
A więc był – w swym przekonaniu przynajmniej – jak każdy nasz wieszcz: poetą, co na politycznym zesłaniu, wzdycha (bezskutecznie) do jutrzenki swobody. Jednak teraz – jak na ironię – nagrodę Tuwima dostał już za nowej władzy, a zatem status jego dramatycznie się zmienił: bo jakże to być w Polsce wieszczem spełnionym?
Cóż to za wieszcz, którego przepowiednie się spełniają, którego wiersze z zapałem czytają prezydenci, premierzy, ministrowie, a kto wie, może nawet prezesi? Co to za wieszcz, który za życia dostaje laury i jeszcze na dodatek wyrazy czci bardziej materialne? Każdy, kto zna narodową literaturę, wie, że nie było takiego wieszcza. W takim razie niepokój pana Jarosława Marka musi być ogromny, bo oto opcje są dwie: albo nastąpił koniec świata i nastała ostateczna sprawiedliwość w dziedzinie literatury, albo hołdy te są dowodem na to, że wieszczem on jednak nie jest. Zaiste, wybór między tymi opcjami jest głęboko tragiczny…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nie ma komentarza??? Czyżby zakaz nowych włodarzy-nie nie to spec nagroda dla swojego.Stary film "Sami swoi"
Nie ma komentarza??? Czyżby zakaz nowych włodarzy-nie nie to spec nagroda dla swojego.Stary film "Sami swoi"