5100 interwencji odnotowali podkarpaccy strażacy w lipcu i sierpniu. Najwięcej interwencji dotyczyło usuwania skutków burz.
– Dwa miesiące wakacji to był dla podkarpackich strażaków bardzo intensywny czas pracy. Do pomocy wzywani byliśmy ponad 5100 razy. W 1200 przypadkach gasiliśmy pożary, a ponad 3700 naszych interwencji dotyczyło tak zwanych miejscowych zagrożeń, czyli działań nie związanych z ogniem – mówi mł. bryg. Marcin Betleja, rzecznik prasowy Podkarpackiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej.
W lipcu i sierpniu strażacki samochód wyjeżdżał do pomocy średnio co 20 minut. – W zdarzeniach, do których byliśmy wzywani, zginęły 44 osoby. Są to głównie ofiary wypadków drogowych i utonięć. Ponad 700 rannym udzieliliśmy pomocy – opisuje M. Betleja.
Strażacy wzywani byli także do poszukiwania osób, które podczas wypoczynku zniknęły pod wodą. Niestety 8 osób utonęło.
– Większość strażackich interwencji to tak zwane miejscowe zagrożenia. Spektrum naszych działań w tych przypadkach jest ogromne. Usuwaliśmy skutki burz, nawałnic i silnych opadów deszczu. Działaliśmy w zakresie ratownictwa chemicznego i ekologicznego, byliśmy wzywani praktycznie do każdego wypadku drogowego – wylicza.
Strażacy odnotowali też 234 fałszywe zgłoszenia. Ponadto prowadzili działania prewencyjne i promowali bezpieczne zachowania.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze