Reklama

Wakacyjne wspomnienia – Malta

15/01/2022 14:58

Malta jest jedną z ulubionych wysp Polaków w ostatnich latach. Jest bardzo kompaktowa: niewielka, z niezłym transportem publicznym, łatwa do „ogarnięcia” samochodem, z pięknymi zabytkami, dobrą kuchnią. Słońce i błękitne laguny są naturalnie w pakiecie. Może typowych plaż jest mało, ale za to każdy, bardziej płaski skrawek skał jest skrzętnie wykorzystywany przez amatorów kąpieli słonecznych i morskich. Człowiek od razu czuje zatem powiew wolności i oddaje się owładniającemu uczuciu relaksu.

W ubiegłym roku na Maltę można się było dostać bezpośrednio samolotem z kilku miast w Polsce. Również i przemyślanie mają do tego miejsca słabość. Wśród wielu osób, które na Facebooku zamieszczały w wakacje obszerne fotograficzne relacje z rozmaitych zakątków tego wyspiarskiego państwa, był m.in. wiceprezydent miasta Bogusław Świeży. Jego świetne ujęcia fotograficzne będą dodatkową rekomendacją, by wziąć Maltę pod uwagę w swoich wakacyjnych planach.

 

Przylot

Lotnisko na wyspie, niedaleko stolicy kraju, tj. La Valetty, jest podstawowym łącznikiem tego państwa z resztą świata. I chociaż przez stulecia statki stanowiły podstawowy środek transportu, to dziś korzystają z drogi morskiej głównie ci, którzy promem z Sycylii chcą się dostać na Maltę własnym samochodem. I tu uwaga[paywall]. Ze względu na długą historię brytyjskiej dominacji w tej części świata trzeba uważać na kierunek ruchu, kiedy się przemieszczamy. Jeżeli jesteśmy zaszczepieni i mamy wszystkie potrzebne dokumenty, możemy śmiało oddać się relaksowi. Inna rzecz, że w sierpniowym upale trudno robić coś więcej. Pamiętać trzeba jednak o kilku podstawach. Są to: osłona głowy, butelka wody stale pod ręką i krem z mocnym filtrem. Nie warto szarżować i zepsuć sobie wakacji z powodu własnej lekkomyślności już pierwszego dnia.

Reklama

 

Gdzie odpoczywać?

Plaża Ghajn Tuffieħa oraz położona obok Złota Plaża tworzą miejscową riwierę. Najlepiej się tam dostać autobusem, który regularnie kursuje między Bugibbą a Manikatą, czyli miejscowością, gdzie znajdują się te dwie, bardzo popularne plaże. O ile Bugibba to typowa turystyczna, nowoczesna miejscowość z hotelami, restauracjami, barami oraz niezłym oceanarium, o tyle do Manikaty wszyscy jeżdżą, by skorzystać z szerokich piasków, fantastycznej wody oraz cudownej atmosfery. Naturalnie i tam natrafimy na tłumy (w tym wszędobylskich Polaków z piwem w ręku, którzy naszym ulubionym, wręcz „narodowym przecinkiem” na literę „k” nieustannie rozprawiają o imprezach, jakby nadużywanie alkoholu w takich temperaturach miało im przynieść ulgę). Na szczęście rejon ma rewelacyjne klify, więc ci, którym zbyt tłoczno i liczą na odrobinę prywatności, nie odejdą zawiedzeni. Koniecznie trzeba się powspinać ścieżkami na wzgórza – widok z klifów jest niezapomniany: pozwala nam nabrać oddechu i nasycić oczy.

Reklama

 

Ślady kultury brytyjskiej jako punkt odniesienia

Dla każdego anglofila Malta to miejsce, gdzie poczuje się jak w domu. Pomnik królowej Wiktorii w centrum stolicy, dom, w którym mieszkał poeta romantyczny Samuel Taylor Coleridge, czy konkatedra anglikańska – to tylko jedne z niewielu symboli angielskiej historii wyspy, która osiągnęła niepodległość dopiero w II połowie XX w. Pozwalają nam one trochę oswoić się ze specyfiką miejscowego języka, często niezrozumiałych dla nas nazw własnych oraz historią i kulturą, która sięga dużo głębiej w przeszłość niż ślady starożytnych Fenicjan i Kartagińczyków. Pozostałości kilkutysięcznych dziejów można spotkać, podziwiając megalityczne świątynie czy ruiny starych cywilizacji. A jednak wszechobecność języka i zwyczajów brytyjskich dają poczucie, że jednak wciąż jesteśmy w Europie – mimo że tak bardzo na jej południu.

Reklama

 

Mdina

Sierpniowe upały mogą skutecznie zniechęcić do zwiedzenia. Inna rzecz, że przemieszczanie się po wyspie pokazuje ogrom prac budowlanych. Wznosi się nowe domy, wykorzystując niemal każdy możliwy metr przestrzeni. Niekiedy wrażenie nagromadzenia budynków, aut i ludzi może być przytłaczające. Dlatego Mdina to balsam dla ciała i duszy dla wszystkich spragnionych odpoczynku.

Stara stolica wyspy otoczona jest wysokimi murami i położona na wzniesieniu, z którego rozciąga się niezły widok. Już sam spacer wąskimi uliczkami pozwala na odkrywanie licznych detali architektonicznych na fasadach domów i kościołów. Mdina pozwoli nam odkryć katolicką przeszłość wyspy oraz ogromne wpływy włoskie – kolejne z wielu, na które się natkniemy.

Reklama

 

La Valetta – miejsce pełne uroków

Największą atrakcję, tj. stolicę, zostawiliśmy sobie na koniec. A że mieszkaliśmy w ścisłej starówce, którą mogliśmy się dowolnie nacieszyć przed powrotem do kraju, była to bardzo dobra decyzja. Śmialiśmy się, że w Valetcie nieustannie natykaliśmy się na kogoś z naszej miejscowości lub z plaży – wynikało to z faktu, że wyspa jest mała, a wcześniej czy później każdy trafia do stolicy: na zakupy, do restauracji, pozwiedzać, czy pochodzić po głównym deptaku.

Valetta robi przyjemne wrażenie – piękna, choć niewielka starówka położona jest na półwyspie, wspaniale otoczona z dwóch stron innymi półwyspami. Spacer wzdłuż morskiej części murów miejskich i widok z ogrodów Lower Barrakka to obowiązkowe punkty pobytu. Co bardzo nam się spodobało – miejscowi i turyści wykorzystują każdy skrawek skał do rozłożenia koca, opalania się i pływania. Od razu widać, że miasto żyje i nikt się nie przejmuje, że hen, wysoko ponad plażowiczami, murami chodzą turyści.

Reklama

Konkatedra św. Jana to wizja i dzieło sztuki, a nie tylko miejsce kultu. Zachwyca swym bogactwem i pomysłowością najdrobniejszych detali. Chociaż wejście jest biletowane, to nie można jej pominąć, zwłaszcza że w bocznej kaplicy czekają na nas dwa arcydzieła Caravaggia.

Stolica jest rajem dla wielbicieli militariów. Wynika to m.in. z faktu, że w latach 1530 – 1798 wyspa należała do zakonu joannitów, którego rola w historii tej części świata jest nie do podważenia. Sama nazwa miasta wywodzi się od bohaterskiego obrońcy wyspy z 1565 r., wielkiego mistrza Jeana de la Valette. W celu lepszej obrony przed Turkami rozpoczął w 1566 r. budowę nowego miasta na półwyspie Sciberras. Pozostałości fortów, umocnień, baterii itp. po obu stronach wielkiego kanału jest mnóstwo. Pięknym komponentem jest też na półwyspie Birgu Fort Sant’ Anglu – łatwo się do niego dostać promem, który co chwilę kursuje między Valettą a trzema małymi półwyspami od wschodniej strony miasta. Birgu, Isla i Karkara to kolejna obowiązkowa wycieczka. W samym centrum Valetty znajduje się zaś rezydencja wielkiego mistrza zakonu joannitów. Po wyjściu z budynku obowiązkowo trzeba wpaść do pobliskiego centrum handlowego. To budynek zgrabnie wkomponowany w historyczną zabudowę starówki, gdzie – poza zakupami – można skosztować po przyzwoitych cenach specjałów lokalnej kuchni.

Reklama

 

***

To tylko kilka drobnych propozycji z bogatej oferty, którą może uraczyć nas Malta. Znam ludzi, którzy regularnie tam wracają, zauroczeni jej pięknem i specyficzną, śródziemnomorską aurą.

Dlaczego warto pomyśleć o wakacjach już dziś, pomimo szalejącej epidemii? Wzrost cen, którego skutki gwałtownie odczuwamy od ostatnich miesięcy, a także zimowe okazje, które nie będą trwały wiecznie, powodują, że nie powinniśmy odkładać rezerwacji czy wykupienia swoich „wakacji marzeń”. I wbrew pozorom Malta nie jest tylko dla bogaczy. Kilkudniowy wypad wraz z przelotem, o ile nie mamy wygórowanych oczekiwań i naszym celem nie jest wydawanie pieniędzy i imprezowanie, wcale nie musi kosztować fortuny. A że będą nas kusiły wspaniałe statki pasażerskie cumujące w porcie? Nie szkodzi. Pamiątkowe zdjęcie wykonamy za darmo tym „pięknościom”. Przy okazji otrzemy się o świat wielkich pieniędzy i może zamarzymy o czymś ekstra na kolejny rok.


TP
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama