Jedna z 11 zachowanych (z 35 powstałych w okresie przedwojennym) wież transformatorowych, ta najbardziej charakterystyczna – na placu Konstytucji 3 Maja w Przemyślu, zyska nową funkcję. Odzyska także dawny blask. Powstanie w niej jedyny w swoim rodzaju apartamentowiec! Wszystko dzięki pasjonatowi historii i zabytków Krystianowi Rachwałowi, któremu pomagają Tomasz Szpakowski i Grzegorz Malik. Zaawansowane prace już trwają.
Pomysł zrodził się dawno temu. Pan Krystian wspólnie z siostrą analizowali sobie różne budynki w mieście, które można byłoby przeznaczyć na coś ciekawego.
– Patrząc na budynek tej stacji trafo, wpadł nam od razu do głowy pomysł, że można ją zaadaptować na wyjątkowy obiekt mieszkalny
– wspomina.
Po latach pomysł wrócił, ale zupełnie przypadkowo[paywall].
– Często wieczorem, kiedy nie ma już tylu samochodów, jeżdżę sobie po mieście, żeby pooglądać. Zauważyłem, że na tym budynku wisi kartka. Zatrzymałem się, podszedłem. To była informacja o trzecim przetargu nieograniczonym na sprzedaż tego obiektu. Do wcześniejszych nikt nie przystąpił. Poszedłem do pana naczelnika Rybotyckiego, aby zapytać o szczegóły. Powiedział mi, że nikt tego nie chce, nikt się tym nie interesuje. Stanąłem do przetargu, wygrałem i zacząłem planowanie
Reklama
– dodał K. Rachwał.
Takich obiektów w Przemyślu ostało się 11. To wieże transformatorowe z międzywojnia. Po zakończeniu I wojny światowej w Przemyślu zdecydowano, że trzeba zwiększyć moc elektrowni przy ul. Sportowej. Aby to zrobić, należało wybudować sieć stacji trafo, gdzie transformatory zmieniałyby natężenie prądu. Zaczęto je budować od 1926 r. Wówczas powstało ich aż 35 i rozlokowane zostały w różnych miejscach miasta. Wiele zostało zburzonych w czasach PRL-u, bo przeszkadzały. Te, które pozostały, dzielą się na trzy typy. Największą jest ta przy placu Konstytucji 3 Maja.
Pomysł K. Rachwała jest godny naśladowania. Niewiele jest bowiem osób, które takie obiekty interesują. A pojedyncze chcą w nie zainwestować. Wymyślił sobie zaadaptowanie obiektu na potrzeby apartamentu. Wyjątkowego, bo w Polsce ze świecą takich szukać.
– Dość długo trwały uzgodnienia z panią konserwator zabytków. A że większość prac robię sam, więc te nie postępują tak, gdyby realizowała je na przykład pięcioosobowa ekipa fachowców. Ale, mimo zerwania ścięgna Achillesa, dajemy z Tomkiem i Grześkiem radę
Reklama
– powiedział.
Wnętrze przechodzi remont. Projekt za darmo wykonał znajomy architekt. W wieży będzie hipstersko. Kręte schody do sypialni na pięterku, cegła, surowe drewno, biel ścian. Stalowe okna zostały wypiaskowane i pomalowane proszkowo. Są już zrobione odkrywki ścian zewnętrznych. Wspomniany projekt budowlany zakłada powrót do wyglądu identycznego do tego z dwudziestolecia międzywojennego. Odtworzone zostaną zamurowane po wojnie okna. Na elewację wrócą izolatory elektryczne z epoki. Po tym, jak w obiekcie przestały pracować transformatory (ok. 1989 r.), wnętrza pełniły funkcję lodziarni i punktu sprzedającego... kurczaki z rożna.
– Obecnie budynek straszy. Tak wrósł w świadomość osób codziennie go mijających, że przestały w ogóle go zauważać i myślą, że taki ma być. A to błąd. Wnętrze przywróciłem do stanu pierwotnego. Były tam jakieś koszmarne regipsy, ścianki działowe, poobniżane sufity. Wszystko konsultowałem z panią konserwator. Niebawem rozpoczniemy remont elewacji. Tę także chcę przywrócić do stanu pierwotnego. Zedrzeć ten tak zwany baranek z miotły, zarzucony na ściany za PRL-u. A stan surowy, proszę mi wierzyć, jest zachwycający. Myślę, że kiedy zakończymy prace, ten obiekt będzie centralnym punktem placu Konstytucji. Prace na zewnątrz zamierzam rozpocząć pod koniec kwietnia. Mam nadzieję, że całość będzie gotowa pod koniec czerwca
– podsumował K. Rachwał.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze