Czy fakt, że nie dostało się „jedynki”, może być powodem do frustracji? W przypadku uczniów na pewno nie. Istnieją jednak osobnicy, dla których jest to powód do stresu, a nawet załamania nerwowego. Mowa oczywiście o parlamentarzystach, którzy dawno opuścili szkolne ławy i z łaski społeczeństwa zamienili je na poselskie.
A teraz, gdy przed październikowymi wyborami parlamentarnymi układane są listy kandydatów, dwoją się i troją, by zdobyć jak najwyższą lokatę, najlepiej „jedynkę”, która daje największe szanse, by znów znaleźć się w gronie 460 posłów bądź 100 senatorów. Oni chyba w ogóle nie wyobrażają sobie innej roboty. Obserwując te przedwyborcze przepychanki, można odnieść wrażenie, że cała aktywność przynajmniej niektórych wybrańców narodu sprowadza się tylko i wyłącznie do tego, by… znów zostać wybrańcami narodu. Bo oni bardzo troszczą się o przyszłość. Oczywiście własną. I dlatego pod koniec kadencji odzyskują nadzwyczajny wigor oraz wyjątkową świeżość umysłu, niezbędną do wyliczania długiego spisu własnych zasług.
A najgorsze jest to, że najgorsze dopiero przed nami! Niebawem zasypią nas przecież ulotkami i spotami, na których będą ich wielkie zdjęcia i wielkie obietnice. A w tym zestawie prawdziwe będą tylko zdjęcia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.>A w tym zestawie prawdziwe będą tylko zdjęcia.<Też nie, bo obrobione "Photoshopem", że żadnej zmarszczki, żadnego pryszcza nie będzie widać, tylko promienny uśmiech z kompletem zębów.
>A w tym zestawie prawdziwe będą tylko zdjęcia.<Też nie, bo obrobione "Photoshopem", że żadnej zmarszczki, żadnego pryszcza nie będzie widać, tylko promienny uśmiech z kompletem zębów.