Usłyszałem o tej historii w radio. Buszmen z Banyoles. Mierzył 130 cm. Zmarł około 1830 roku, w wieku 27 lat, w Afryce. Pochówek obserwowali z ukrycia bracia Jules i Eduard Verreaux – Francuzi. Przybyli tam, by polować na zwierzęta i tworzyć z nich wypchane eksponaty. Bracia wykradli ciało z grobu i spreparowali je.
W 1991 roku hiszpański lekarz Alphinse Arcelin obejrzał wystawę. Oburzony, napisał list do władz miasta, żądając usunięcia eksponatu. Nastąpiła lawina protestów i sporów. Katalończycy twierdzili, że buszmen jest ich własnością. Zaangażowały się rządy państw afrykańskich, ONZ i MKOl. El Negro – bo tak nazwano nieznajomego w Afryce – stał się symbolem represji kolonialnej. Ale ekspozycja trwała. W 1992 r. sprzedano 70 000 biletów. Wreszcie w roku 2000 czaszka i szczątki zostały przewiezione w trumnie do Bostwany i tam uroczyście pochowane. Po długiej wędrówce El Negro wrócił do domu. Ta niezwykła historia była wielokrotnie komentowana. Ostatnio ukazała się książka Franka Westermana pt. El Negro i ja. Opisuje, jak różnie można traktować nie tylko szczątki człowieka. Próbuje zrozumieć, skąd bierze się niechęć wobec „obcych” i „innych”. Nie do końca jest więc tak, że wszyscy ludzie są równi. To pobożne życzenie. Są równi i równiejsi. Dzisiaj widać to jak na dłoni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze