Reklama

Wiadukt z tunelem to obraz nędzy i rozpaczy

– W sprawie wiaduktu i tunelu pod nim rozmawialiśmy z panią poseł Anną Schmidt-Rodziewicz. Przekazaliśmy jej pakiet zdjęć. Kiedy udała się w tej sprawie do jakiejś ważnej osoby, ta podobno zdziwiła się, że w Polsce coś takiego wciąż jeszcze istnieje – powiedział mieszkaniec Hurka, były radny gminny Bronisław Beńko, który jest także zastępcą przewodniczącego Zarządu Regionu Ziemia Przemyska NSZZ „Solidarność”.

Ciemno, mokro, wilgotno, słowem bardzo nieprzyjemnie – przechadzając się blisko 50-metrowym tunelem pod kolejowym wiaduktem w Hurku (to fragment linii kolejowej Przemyśl – Medyka) można nabawić się  traumy. I przy okazji nabić sobie kilka siniaków, bo nawierzchnia zarówno „jezdni”, jak i „chodnika” jest nieodgadniona. Jeśli krzywo postawi się nogę, można ją sobie zwichnąć, jeśli nie zbada się gruntu na „jezdni”, można wpaść w kałużę po kostki. Najgorsze jest to, że mieszkańcy Hurka, chcąc np. dostać się na swoje pola, muszą nadrabiać kilkanaście kilometrów, bo pod wiaduktem nie przejadą ani kombajnem, ani innymi maszynami rolniczymi[paywall]. Nie przejedzie pod nim także straż pożarna ani autobus szkolny. Taka sytuacja trwa od lat. Wreszcie mieszkańcy powiedzieli dość.

W miejscu, w którym umówiliśmy się z nimi na spotkanie, są dwa wiadukty kolejowe. Pierwszy, z jednym torem, wybudowany został jeszcze za czasów austriackich, ok. 1870 roku. Drugi, z aż dziewięcioma torami, ok. 1960 r. Od tego momentu żaden nie przeszedł generalnego remontu.

Reklama
– Ten tunel ma około pięćdziesięciu metrów długości. Kiedy pada deszcz, jest tragedia. Strop w wielu miejscach jest popękany, woda spływa po wszystkim, tworzą się kałuże. Dodatkowo jest bardzo wąsko. Nie przejedzie tędy żaden wóz strażacki ani autobus. Nie przejedziemy tędy kombajnem, chcąc jechać na swoje pola. Musimy jeździć przez Medykę, wzdłuż Sanu, a to kilkanaście kilometrów więcej w obie strony – mówi pan Marian.


fot.Mariusz Godos
Tak wygląda nawierzchnia „jezdni” pod wiaduktem.

Może dojść do wybuchu

– Remontu wiaduktów nie pamiętam, choć mieszkam w Hurku wiele lat. Bodaj w 2010 roku doszło do wymiany nawierzchni jezdni. Z każdym rokiem asfalt był jednak wypłukiwany przez wodę. Tutaj nie dociera światło dzienne, słońce, więc aby wszystko wyschło, trzeba wielu gorących dni i mocnego wiatru. Panuje straszna wilgoć. Najtrudniej jest zimą. Ściekająca ze stropu woda tworzy potężne sople lodu, które są niebezpieczne zarówno dla samochodów, jak i ludzi przechodzących chodnikiem powyżej – tłumaczy pan Jan.

Reklama
– Będąc radnym gminnym przez osiem lat, wielokrotnie monitowałem do PKP PLK w Warszawie i Rzeszowie. Otrzymywałem odpowiedzi, że ten wiadukt nie grozi zawaleniem, więc nadaje sie do użytku. Tłumaczyłem im, że zbrojenia w stropie już widać, nic nie odpowiedzieli. Tymi torami jeżdżą wagony z różnymi materiałami, czasami z bardzo niebezpieczną chemią. Z wagonów niejednokrotnie cieknie, a substancje te mogą przedostawać się z wodą na jezdnię. Wagonami wozi się czasami i substancje wybuchowe, by wspomnieć o chlorku wenylu. Oby nie doszło tu kiedyś  do potężnego wybuchu. Nie straszę, ale wiem, czym to pachnie – mówi Bronisław Beńko, pracujący na kolei od wielu lat.


fot.Mariusz Godos
Ciemno, mokro, wilgotno, słowem bardzo nieprzyjemnie – przechadzając się blisko 50-metrowym tunelem pod kolejowym wiaduktem w Hurku (to fragment linii kolejowej Przemyśl – Medyka) można nabawić się traumy.

Remont ma być w 2018 roku

Wiadukt wykonany został z przęseł betonowych. Poprzednia władza i prezesi spółek kolejowych – jak mówią mieszkańcy –obiecywali zająć się sprawą, jednak po jakimś czasie o wszystkim zapominali.

– Naszym zdaniem jedynym wyjściem z tej bardzo niewygodnej dla nas sytuacji jest gruntowna modernizacja wiaduktu, polegająca na poszerzeniu i podwyższeniu go. Hurko posiada tereny pod inwestycje, a brak normalnego dojazdu może zniechęcić potencjalnych inwestorów. Obiecywali nam także budowę oświetlenia. Dzieci wracające ze szkoły chodzą tym tunelem, zimą idą przez całą wioskę w ciemnościach. Powiem bez ogródek: jesteśmy odcięci od świata – dodał B. Beńko. – W imieniu mieszkańców zwróciliśmy się o pomoc do pani poseł Anny Schmidt-Rodziewicz. Dziękujemy jej za zainteresowanie się naszym problemem – dodał.

Reklama

Po kilkunastu dniach posłanka poinformowała o odpowiedzi dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie PKP PLK S.A. Mieczysława Borowca na jej zapytanie w tej sprawie. „(...) Prace związane z tym obiektem będą realizowane w ramach umowy projektuj-buduj. Zgodnie z harmonogramem podpisanej 14 października 2016 r. umowy, wykonanie dokumentacji projektowej i roboty budowlane planowane są na 2018 rok”.

– W porządku, cieszymy się, ale mamy nadzieję, że władni w PKP ruszą się w teren. Przyjadą tutaj, zobaczą, porozmawiają z nami, mieszkańcami Hurka. Że nie wydadzą unijnych pieniędzy na darmo. Póki co nikt nas o nic nie pyta – podsumował B. Beńko.
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Bauer - niezalogowany 2017-04-19 21:32:21

    Nie wiem o co mieszkańcom Hurka chodzi.Ten tunel ma chyba kilkadziesiąt lat i co do tej pory wszystko dobrze było.Aż tu nagle kałuże,ciemno głucho,przecież tak było od zawsze.Trzeba było POwalczyć kilka lat temu  a nie PISdolić. Teraz kombajny i ciągniki nie są już potrzebne,wystarczy konna snopowiązałka i wóz  drabiniasty do produkcji rolnej na własne potrzeby i słoików warszawskich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kolejowy 32 - niezalogowany 2017-04-21 15:53:52

    Spokojnie , za 2 lata wiadukcik będzie błyszczał ;-) proszę się nie podniecać niepotrzebnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Miron - niezalogowany 2017-04-23 20:33:03

    PiS da

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości