„Wehikuł Czasu”, czyli internetowe muzeum historii i tradycji miasta [ZDJĘCIA]


Internet to obecnie potęga. To studnia bez dna, do której można „wrzucić” niemal wszystko. To wielki zbiór czasami głupot, absurdów, ale także rzeczy i spraw ważnych, ciekawych i pouczających. To miejsce, w którym również można dbać o tradycja i dziedzictwo kulturowe, narodowe. Taką drogę obrali członkowie grupy „Przemyśl miasto zabytków – Wehikuł Czasu”, chcąc zachować tradycje, dziedzictwo, ale i zwykłe życie Przemyśla i jego mieszkańców przez lat.


Rozmowa z rzecznikiem prasowym Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu, jednym z twórców i administratorem internetowego profilu „Przemyśl miasto zabytków – Wehikuł Czasu” Markiem Janowskim.

 

Skąd u Pana zamiłowanie do historii? W szkole był Pan pilnym uczniem?

– Nie byłem wyróżniającym się uczniem, ale miałem szczęście dorastać w latach tak zwanej komuny – nie było wtedy internetu, smartfonów czy innych rozrywek, ale za to były książki. W moim domu zawsze dużo się czytało, więc i ja się tym zaraziłem. Do tego stopnia, że wygrywałem konkursy czytelnicze w bibliotekach, do których należałem. Natomiast pasją do historii zaraził mnie mój nauczyciel świętej pamięci pan Tadeusz Sosnowski, który fenomenalnie opowiadał o przeszłości, rozbudzając w mojej dziecięcej wyobraźni chęć poznawania i odkrywania na nowo tego co już kiedyś było.

Historia to tradycje, to zamiłowanie do przeszłości, to dbanie o dziedzictwo kulturowe czy narodowe. Tak ogólnie, jak i w kontekście małej ojczyzny. Kocha Pan Przemyśl? Za co i dlaczego?

– Tak, kocham moje miasto i nie wyobrażam sobie życia gdzieś indziej. Za co? Za to jakie jest, na swój sposób tajemnicze, pięknie położone, pełne urokliwych uliczek zaułków i zakątków, ale też wypełnione trudną, ponad tysiącletnią historią. Jako dzieciak zawsze marzyłem o wehikule czasu, aby móc zobaczyć na własne oczy jak Przemyśl niegdyś wyglądał.

Pana profesja – bycie pracownikiem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu, jego rzecznikiem prasowym – trochę nijak się ma do chwil zadumy. Tam trzeba działać szybko i być gotowym w każdej sekundzie do akcji, dbanie o tradycje, wymaga często refleksji, zatrzymania szalenie pędzącego czasu, przemyślenia pewnych spraw, aby zachować ją w jak najlepszym porządku. Jak Pan to godzi?

– Moje hobby, czyli poznawanie i dzielenie się historią Przemyśla to odskocznia, sposób na reset i odpoczynek od pracy ratownika dyspozytora medycznego, która jest wyjątkowo stresująca.

Jak ważne dla Pana jest zachowanie dla potomnych przeszłości? Zatrzymania w kadrze, czegoś, co już nigdy nie wróci?

– Traktuję to jako kolejny etap w ciągle trwającym zapisie historii Przemyśla. Kiedyś ktoś, powiedzmy za sto lat, będzie mógł odkryć dla siebie to, co dziś utrwalimy, zapiszemy, zachowamy dla kolejnych pokoleń. Zdjęcia, wspomnienia, historie czyjegoś życia związane z Przemyślem. Niestety, czas i przemijanie sprawiają, że wiele wspaniałych historii odchodzi w niepamięć wraz z ludźmi którzy je tworzyli.

Jest Pan administratorem grupy na Facebooku „Przemyśl miasto zabytków – Wehikuł Czasu”. Skąd pomysł na to? Po co zdecydował się Pan wsiąść do tego wehikułu? Przy założeniu, że w internecie nic nie ginie, ta Pana i wielu innych pasjonatów praca znakomicie zachowa się dla przyszłości.

– Powstanie tej grupy to był przypadek. Piotr Michalski złożył na FB grupę Przemyśl miasto zabytków. Publikowałem na niej pocztówki z widokami dawnego Przemyśla z opisem w formie podróży wehikułem czasu. Jako że poniekąd kłóciło się to z tematyką współczesnych zdjęć grupy, Piotr zaproponował, abym założył siostrzaną grupę Przemyśl miasto zabytków – Wehikuł Czasu. Tak zrobiłem i ku mojemu zdumieniu spodobało się to tysiącom osób, które zaczęły publikować swoje prywatne zdjęcia i wspomnienia związane z Przemyślem. Z czasem Iwona Poliszak zaproponowała spotkanie w realnym świecie i tak ruszyły wyprawy wehikułem czasu po Przemyślu, których odbyło się już kilkanaście. Przewodnikiem zawsze jest Piotr Michalski i można na nich na żywo i za darmo dotknąć niesamowitej historii Przemyśla.

Czy zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że wspomniana grupa – a tworzy ją już prawie 21 tys. osób – poszerzająca, pisząca kolejne rozdziały tej powieści, jest autorem swoistego internetowego muzeum historii Przemyśla? Jego dziedzictwa? Ale nie przez monumenty, pomniki, a muzeum zwykłych ludzi sprzed lat?

– Tak, można to tak określić. Na tej grupie istnieje  swoisty i na swój sposób wyjątkowy i niepowtarzalny zapis wspomnień tysięcy Przemyślan. Wspomnień czasami związanymi z jednym podwórkiem, małą uliczką, jedną postacią, takimi okruchami zbiorowej pamięci, które razem tworzą zapis na osi czasu Przemyśla. Dla mnie właśnie to jest fenomenem tej grupy.

Swoją pasję Pan i kilku członków grupy sformalizowaliście na papierze, tworząc jedyną w swoim rodzaju trylogię inspirowaną Wehikułem Czasu. Co tam zawarliście?

– Dzięki świetnej współpracy z dyrekcją Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej w Przemyślu i tu ukłony dla panów: Jana Jarosza, Lucjana Faca i Karola Kicmana, udało się wydać trzy tomy albumu „Przemyśl miasto zabytków Wehikuł Czasu”. Tom pierwszy to lata 1880 – 1918, drugi obejmuje okres 1918 – 1945, trzeci lata 1945 – 1990. To esencja tego, co jest na wirtualnym forum grupy. Łącznie grubo ponad tysiąc stron, a na nich zdjęcia, mapy, reklamy, ryciny, rysunki, wspomnienia, czyli historia i tradycja Przemyśla podana na lekko w wersji popularnonaukowej. Te albumy to dzieło pracy całego zespołu, który składa się aż z kilkunastu osób redagujących każdy z tomów. Wszyscy są wymienieni na kartach albumów. Oczywiście nie byłoby tych albumów gdyby nie donatorzy – osoby które podzieliły się swoimi zdjęciami, często bezcennymi z punktu widzenia historii Przemyśla.

Na ile Panu/Wam wystarczy energii i cierpliwości, aby wciąż dbać o tradycję małej ojczyzny, jaką jest Przemyśl?

– Wciąż pojawiają się nowe zdjęcia, wciąż pojawiają się nowe materiały, ciekawe wspomnienia, więc pracy nam nie zabraknie. Mamy propozycję też współtworzenia podcastu o historii Przemyśla, zaistnienia szerzej w kilku mediach. Ostatniego słowa z pewnością jeszcze nie powiedzieliśmy!

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/07/2026 15:25

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki