Ktoś, kto w sobotę, 24 czerwca, przed południem przejeżdżał przez Posadę Rybotycką, pewnie się dziwił, widząc kilkadziesiąt osobowych aut zaparkowanych wzdłuż drogi. Drugie tyle stało na łące przy wjeździe do leżącego za Wiarem gospodarstwa „Nad potokiem”. Ponad połowa z nich miała rejestracje innych województw.

Biorąc pod uwagę, że od poprzedniego dnia albo padało, albo siąpiło, nie wyglądało na to, żeby akurat tutaj przyjechało tak wielu letników czy turystów. Dodatkowo po drugiej stronie drogi kilkanaście osób w zwartej grupie brodziło po mokrej łące. Chcąc się dowiedzieć, co się tutaj dziejec trzeba było przejść wiszącą kładką, mokrą i chyboczącą się nad spienionym po nocnej ulewie Wiarem. Bardziej odważni mogli się dostać na drugi brzeg, przechodząc rzekę w bród. Cały czas siąpiło i nie zapowiadało się, że będzie lepiej.
Zaraz za wejściem do gospodarstwa, pod namiotem, działał punkt recepcyjny. Każdy przybyły witany był uśmiechem i zapraszany na Festiwal „Wianki w Turnickim”. Większość dokładnie wiedziała, o co tu chodzi i wszyscy byli wyekwipowani stosownie do pogody.
Każdy dostawał bransoletkę ze wstążeczki (taką, której po zaciśnięciu nie można było zdjąć) z logo festiwalu, wpisywał do zeszytu swoje imię i miejscowość, z której przyjechał. Gdańsk, Warszawa, Bytom, Kraków, Sosnowiec. Więcej było przyjezdnych niż mieszkańców Podkarpacia. Niektórzy w ubiegłym roku byli już na „Wiankach”. Po przeliczeniu wydanych bransoletek wyszło, że w festiwalu wzięło udział ponad pięćset dorosłych i dzieci.
O historii festiwalu i „Kwitnącej otulinie”, społeczności, która go organizuje, opowiada Marcin.

fot.Jacek Szwic
Marcin Mystkowski
– Miejscem, którym szczególnie się interesujemy, jest obszar projektowanego Turnickiego Parku Narodowego i okalające go tereny, stąd też wzięła się „Kwitnąca otulina” – nazwa naszej otwartej i pozytywnej inicjatywy. Ogniskujemy się na dziedzictwie przyrodniczym i kulturowym tego regionu. Nasze działania są w skali mikro. To pozornie małe projekty, inicjatywy i akcje, z których już wyłania się coś pozytywnego. Na przykład: sprzątanie Wiaru, stworzenie szlaku przyjaźni w okolicach Rybotycz i Borysławki, przyrodnicze wyprawy.
Adresatem naszych działań nie są Lasy Państwowe, w mniejszym stopniu samorządy, ale przede wszystkim lokalne społeczności z terenu gmin: Bircza, Ustrzyki Dolne i Fredropol. Dwa tygodnie temu zorganizowaliśmy spotkania dla mieszkańców tych trzech gmin pod hasłem „Skarby Pogórza Przemyskiego”. Poprosiliśmy uczestników, żeby opowiedzieli nam różne historie związane z terenem, na którym mieszkają. Każda z opowiedzianych historii była jakimś małym skarbem, ale ich zsumowanie pokazało bogactwo kulturowe tych ziem. Opracowaliśmy mapę z zaznaczonymi miejscami, w których są takie skarby. Chcemy namówić samorządy, żeby pomogły w stworzeniu tablic z mapą ciekawych miejsc, z których mieszkańcy mogą być dumni – kończy Marcin i wraca do obowiązków organizatora.
Istnienie skarbów, o jakich mówił Marcin, potwierdza Aleksandra Ryzner, która na festiwalu prowadziła warsztaty zielarskie.
– Właściwie to nie są warsztaty, bo niczego z ziołami tutaj nie robimy, tylko raczej spacery zielarskie, w czasie których pokazuję, jak rozpoznać zioła i na co one są nam pomogą. Tutaj na łące, po drugiej strony drogi, pokazałam: babkę lancetowatą, babkę zwyczajną, krwawnik pospolity, mak zwyczajny, pokrzywę, miętę długolistną, chmiel dziki, macierzankę piaskową, lebiodkę pospolitą, dziurawiec, szałwię łąkową i jeszcze parę innych ziół – wyliczała pani Aleksandra.
–Na tym terenie mamy prawdziwe skarby – dodała i poszła na zielarski spacer z kolejną grupą zainteresowanych.
W południe jeszcze trochę padało, ale nie przeszkodziło to kilkunastu chętnym w spacerze do największej i najstarszej jodły. Przewodnikiem był Piotr, leśnik z fundacji „Dziedzictwo Przyrodnicze”, który brał udział w inwentaryzacji drzew o wymiarach pomnikowych na trenie projektowanego Parku Turnickiego. Najpierw dziesięć minut przez mokry las, przeprawa przez strumyk i ostre podejście na wzgórze, gdzie rośnie jodła.
– To jest ona. Drzewo, przed którym trzeba zdejmować kapelusze, bo chcąc zobaczyć jego wierzchołek, trzeba się odchylić tak bardzo, że kapelusz spada. Opowiem jej historię, tę ostatnią, bo nie wiemy, co ona widziała w czasie ponad dwustuletniego życia – zaczyna Piotr.
– Mój kolega Tomek odnalazł tę piękną jodłę. Ponieważ dojście do niej było w miarę łatwe, przyjeżdżały tu telewizje, dziennikarze, a nawet politycy. Śmialiśmy się, że jodła została celebrytką i zastanawialiśmy się, jak ją ochronić. Po inwentaryzacji zgłosiliśmy ponad sześć tysięcy drzew do wpisania na listę drzew pomnikowych, ale gminy nie były tym zbytnio zainteresowane. Przypadek sprawił, że udało się z tą jodłą.
Dwa lata temu burmistrz Ustrzyk Dolnych Bartosz Romowicz wystawił na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jeden dzień swojej pracy i mój kolega wylicytował go. Postanowiliśmy, żeby ten jeden dzień burmistrz poświęcił na inwentaryzację fragmentu lasu na terenie jego gminy. Bardzo podobała mu się „Celebrytka” i ogłosił konkurs na jej oficjalną nazwę. Myśmy też ogłosili konkurs, w którym wygrała nazwa „Nadzieja”, w której zawarta była nadzieja na ustanowienie Turnickiego Parku, ale Rada Gminy Ustrzyki Dolne zdecydowała o wpisaniu jodły na listę drzew pomników przyrody i nadała jej oficjalną nazwę „Celebrytka”.
Kilka dni temu obok drzewa pojawił się słupek z tabliczką informującą o tym, że jodła „Celebrytka” jest pomnikiem przyrody, ma czterdzieści cztery metry wysokości oraz cztery i pół metra obwodu – Piotr skończył i zaprosił wszystkich do wspólnego uhonorowania „Celebrytki” poprzez opasanie jej pięciometrowym wieńcem, po czym poprowadził dalej w las, który ma tak dużo do opowiedzenia (gdyby ktoś chciał zobaczyć „Celebrytkę”, to podajemy współrzędne: N 42.34.53.01, O 22.37.25.5).

W tym czasie festiwal rozkręcał się na dobre. Organizatorzy zadbali, żeby dla każdego znalazło się coś fajnego. Oprócz wspomnianych warsztatów zielarskich były warsztaty ceramiki, rysunku, śpiewu, tańca. No i oczywiście warsztaty plecenia wianków świętojańskich – symbolu festiwalu. Dla miłośników aktywnego spędzania czasu przygotowano także wyzwania sportowe. Były dwie trasy biegowe: „Turnicki Ultra” na dystansie 48 km oraz siedemnastokilometrowy „Wianuszek”. Cykliści skorzystali z trasy do „krainy kolosów”, w której rosną najpotężniejsze jodły.
Ci, którzy nie skorzystali z tych ofert, mogli się spotkać ze Stanisławem Krycińskim, autorem legendarnych przewodników po Pogórzu Przemyskim i Bieszczadach. Tydzień przed imprezą zaczął się plener landartowy, którego komisarz Jacek Wydrzyński zaplanował, że teren festiwalu stanie się otwartą przestrzenią artystyczną i na zaimprowizowanej galerii można było oglądać malarstwo i fotografie inspirowane przyrodą.
Po południu ruszyła scena folk, na której królował klimat karpackiego pogranicza, gdzie od dawna przenikają się polskie, ukraińskie i żydowskie kręgi kulturowe. Na wieczór zapowiedziały się zespoły: Aldarona, Krajka, 4 Kilo Obywatela, Hrajbery, Mentalny Remont oraz Michał Wójcik.
Obchodzona we wschodnich kulturach noc świętojańska, zwana też nocą Kupały, związana jest z szeregiem obrzędów, takich jak: zbieranie ziół i kwiatów i ozdabianie nimi ludzi, zwierząt i domów, wchodzenie do wody, kąpanie się, oblewanie wodą, rzucanie wianków do wody, rozpalanie ognisk, tańce, śpiewy, skoki przez ogień, polowanie na czarownice i odstraszanie ich. Na festiwalu wianki miały charakter intencjonalny. Każdy, rzucając wianek w nurty Wiaru, mógł powierzyć wodzie swoje obawy, marzenia i nadzieje.
Przed dwudziestą przez bramę będącą artystyczną instalacją uczestnicy festiwalu przeszli z wiankami nad Wiar, którego poziom po opadach znacznie się podniósł. Tam nastąpiła tradycyjna ceremonia rzucania wianków.
Nikt nie zwracał uwagi na zamoczone spodnie czy wodę w kaloszach. Było, jak przystało na świętojańską noc – wesoło i radośnie. Tu warto zaznaczyć, że za zakrętem rzeki specjalna ekipa wyławiała wianki z wplecionymi wstążkami ze sztucznego włókna, które nie rozkłada się w naturze. Potem zapłonęło ognisko, zagrała kapela i rozpoczęły się tańce, które trwały do późnej nocy.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze