Reklama

Z bocznej trybuny, czyli gdzie są chłopcy z tamtych lat?

09/07/2022 16:42

Przemyskie drużyny piłkarskie w sezonie 2021 – 22 rywalizowały w mistrzowskich rozgrywkach w dwóch różnych ligach. Polonia w IV lidze podkarpackiej, Czuwaj w V lidze okręgowej. Po jesieni z Polonią było niewesoło, znalazła się bowiem na pozycji spadkowej. Na wiosnę drużyna się zmobilizowała i po serii zwycięstw, na koniec rozgrywek uplasowała się w górnej półce zawodów. Nie bez znaczenia była też dobra i efektywna gra zawodników z Ukrainy. Czuwajowi to już się nie udało…

Piłkarzom z Zasania od początku szło jak po grudzie. W rundzie jesiennej czuwajowcy wymieniali się ostatnim miejscem w tabeli z kilkoma innymi zespołami. Drużynie nie pomagała fatalna atmosfera organizacyjna w klubie. Wiosna miała być lepsza, a ekipa odbić się od dna. Opiekę nad seniorskim zespołem przejął Waldemar Jaroch, były zawodnik Czuwaju, a także Polonii, Piasta Tuczempy. Znany z tego, że tam, gdzie grał, oprócz zdrowia i swoich umiejętności, zostawiał na boisku serce. Na to liczono w Czuwaju. On i jego podopieczni walczyli, ale było ich za mało. Jak powiedział Waldek, nawet w takiej klasie jak okręgówka nie wystarczy wybiec na boisko i czekać aż przeciwnik się podda, trzeba mu to zwycięstwo wyrwać walką, do tego w pełnym składzie. A tego zabrakło. Czuwaj wypadł z elity drużyn okręgu jarosławskiego[paywall].

Powtórka z historii

Piłkarze Czuwaju w rywalizacji mistrzowskiej uczestniczą już ponad sto lat. Po II wojnie światowej rywalizowali w eliminacjach do szczebla centralnego. Raz udało się im je przebrnąć i znaleźli się w drugiej lidze. Powtórzyli ten wyczyn pod koniec lat 90. ubiegłego wieku. Zawsze byli w czołówce drużyn na Podkarpaciu, za wyjątkiem początku lat 50. Wówczas spadli do klasy A i przyszło im grać z drużynami powiatu przemyskiego. Między innymi z podprzemyskim LZS Ostrów. Legendarny piłkarz Czuwaju Jan Ochalski, prywatnie szef przemyskich konnych transportowców, razem z kolegami „przerzucił” furmankami drużynę na mecz do Ostrowa. Tam Czuwaj wygrał 12:0 a on, jako stoper, nie mając specjalnie zajęcia dla siebie, bawił się piłką poza boiskiem z wszechstronnie uzdolnionym swoim bramkarzem Henrykiem Kurcem. J. Ochalski, oprócz piłkarskiej postawy, zasłużył się dla Czuwaju jeszcze jednym gestem. Otóż, gdy w 1980 r. po powodzi na stadionie Czuwaju znalazła się warstwa szlamu, on razem z konnymi transportowcami wywiózł te nieczystości z boiska, aby piłkarze mogli trenować i rozgrywać mecze na swoim boisku. Podobno płyta boiska była w lepszym stanie niż po ostatnim fachowym remoncie. Ale to tak na marginesie.

Reklama

Przyczyny upadku

Tuż po II wojnie światowej dopływ młodzieży do drużyn piłki nożnej był spontaniczny. Do Czuwaju, Polonii, Polnej a także do Błyskawicy, Gwardii przychodzili młodzi „z ulicy”. Kto umiał kopać piłkę, wyróżniał się na tzw. parafii, podwórku szedł do klubu. Tam następowała weryfikacja przydatności do drużyny, do pozycji na boisku. W późniejszym czasie do klubów trafiali też zawodnicy, którzy wyróżniali się w rozgrywkach tzw. dzikich drużyn. To turnieje organizowane dla młodzieży z różnych dzielnic Przemyśla. W ich organizacji prym wiódł Czuwaj, ale bacznie je obserwowali szkoleniowcy innych klubów.

Gotowy materiał osobowy do szkolenia w Czuwaju wybierał Jan Ekiert czy Sławomir Lewandowski, sięgając po chłopców z „Baniaków”, „Aja” czy „Ryneczku”. Tadeusz Laba z Polonii sięgał po chłopców z „Rynku”, „Podzamcza”, a Kazimierz Patroś do Polnej z „Wilcza” i „Przekopanej”. W dalszym etapie, gdy usystematyzowano szkolenie młodzieży z podziałem na trampkarzy i juniorów, celem takich szkoleniowców jak: Marian Piechnik, Stanisław Iwanów, Ryszard Kogutkiewicz, Jerzy Bandrowicz, Jerzy Busz czy Bruno Gniatek było „dostarczenie” zespołowi seniorów kilku zawodników. Ten proces szkoleniowy, wcale nie nazywany projektem, zaczynał się na początku września. Wówczas w szatniach Czuwaju gospodarz – Piotr Oczoś czy w przypadku Polonii pani Maria Gurdziel zwracali się do trenerów grup młodzieżowych z błagalnym zapytaniem: „W co ja mam te dzieciaki ubrać, bo jest ich już ponad setka”. Na tej szkoleniowej drodze wielu się zgubiło. Z różnych przyczyn, ale jak skończył 18 lat i dalej chciał grać w piłkę, corocznie kilku zawodników zasilało drużynę seniorów. Jak nie macierzystą, to przydawał się choćby w podprzemyskim Ostrowie.

Reklama

Chude lata dla seniorów

W XXI wiek ze szkoleniem młodzieży wkroczyliśmy z nowym, rozszerzonym projektem. Zapatrzeni w system szkolenia w zachodnich klubach, w halach, na boiskach pojawili się skrzaty, żaki, kadeci, młodziki, trampkarze, juniorzy, do tego z podziałem na młodszych, starszych. Odbywają się konkursy, turnieje. W Przemyślu doszliśmy już do futbolowej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. To wszystko odbywa się pod okiem trenerów z certyfikatami UEFA czy FIFA. System więc działa. Realizowane są coraz nowsze projekty szkolenia futbolowego, ktoś to finansuje i nie można zarzucić tym przedsięwzięciom, że są zmarnowane, bezcelowe. Wychowawczo spełniają zadania. Dzieciaki uczą się kopać piłkę, współzawodnictwa, rywalizacji i… na tym się kończy. Trenerzy drużyn seniorskich czekają na efekty takiego szkolenia, a na razie naiwnie. Na razie ten system wypchnął drużynę Czuwaju do klasy A, a Polonia musi posiłkować się zawodnikami zza wschodniej granicy.
Cóż… Może to ja czegoś nie pojmuję?


Z-ak
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości