Reklama

Zimna wiosna

24/04/2016 08:42

Wiosna już się tak wszędzie panoszy, że chciałoby się już uciec gdzieś w lasy, góry czy na łąki, nawet nie czekając na długi weekend. Ale trudno się temu pragnieniu wiosennej beztroski poddać tak całkiem bezwarunkowo, gdy życie publiczne w naszym kraju co i rusz zdejmuje człowieka chłodnym dreszczem. Ostatni tydzień ochłodził nas kilkoma zdarzeniami, a jedno z nich zmroziło mnie szczególnie. Chodzi mi mianowicie o naszego marszałka-seniora, czyli najstarszego polskiego posła i jego przeboje z głosowaniem na cztery ręce.

Już nawet nie sam fakt takiego czynu mnie uderzył (bo to nam nie pierwszyzna), ale sposób, w jaki nestor polskiego Sejmu się z niego tłumaczył. Tu sparafrazuję jego złotą myśl: „do złamania prawa nie dochodzi w wypadku, kiedy to ja postępuję wbrew prawu, bo skoro robię to ja, to przecież prawa nie łamię, bo ja mam rację”. Ten sposób myślenia o dobru wspólnym (którym jest państwo) przypomina co rusz czasy monarchii absolutnej, kiedy to dobro państwa było tożsame z dobrem władcy. Co prawda nie mówi nasz marszałek-senior, że państwo to on, ale doprawdy niewiele mu brakuje. Zresztą nie ma co się dziwić, bo ta sama pokryta srebrnym włosem głowa wypowiedziała parę miesięcy temu wiekopomne słowa o tym, że wola ludu jest ponad prawem. Myśl nie nowa, a wręcz dobrze znajoma, choć bliższa raczej azjatyckim standardom politycznym niż europejskiej tradycji demokratycznej, której podwaliny powstały 3 maja 1791 roku.

Samo zdarzenie z minionego tygodnia można by uznać za rodzaj polskiego folkloru politycznego albo za efekt słabej znajomości przepisów u posła, który choć jest najstarszy, to jednak debiutuje w tej roli. Zmroziło mnie jednak co innego – jego pełne przeświadczenie, że władza (tutaj ustawodawcza) może z państwem robić, co jej się żywnie spodoba i nikt nie ma tu nic do gadania. Nie jest to zresztą teza tego jedynego posła – wielu polityków, ze wszystkich stron i obozów, żywi takie przekonanie, choć z reguły starają się tego nie mówić głośno.

Reklama

Brak w ich myśleniu rozgraniczenia między dobrem publicznym (które jest ponadpartyjne) i polityką (która jest ścieraniem się poglądów i walką o władzę), a właśnie ono stanowi fundament funkcjonowania dojrzałych państw zachodnich. Ale naprawdę trudno się tu nawet dziwić, bo taka postawa bardzo rzadko w dziejach polskiego państwa miała miejsce. Wydaje mi się, że ostatni raz było to gdzieś w okolicach Sejmu Wielkiego. A jak pamiętamy, potem nastała Targowica i wszelkie nadzieje na państwo sprawiedliwe, otwarte, tolerancyjne i nowoczesne zmarły jak wiosenne kwiaty ścięte mrozem. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości