Na jednym z przemyskich osiedli toczy się cichy bój o kawałek metalowej nóżki, służącej do blokowania drzwi wyjściowych z klatki schodowej. Kilkakrotnie w ciągu dnia matka z chorym dzieckiem w wózku musi dokonywać nie lada wyczynów, aby bez uszczerbku na zdrowiu pokonać szybko zamykające się wrota. Z podobnym problemem zmaga się jej chory sąsiad z tej samej kamienicy.
Z uporem, który mógłby służyć lepszej sprawie, ktoś systematycznie wymontowuje metalową nóżkę. Po co? Dlaczego? Główni zainteresowani twierdzą: to niczym nieuzasadniona złośliwość. Sąsiadów? Małolatów? Zbieraczy złomu? Nie wiadomo. W sprawę metalowej nóżki włączył się nawet zarządca kamienicy, ale i on jest bezradny wobec absurdalnej historii. Przecież nie postawi ochroniarza, aby pilnował dniem i nocą drzwi. Jednak, to mało prawdopodobne, aby nikt z sąsiadów nie zauważył osoby fanatycznie odkręcającej metalową nóżkę.W każdej wspólnocie mieszkaniowej (sformalizowanej, czy też nie) najważniejsze jest porozumienie. Uczciwe, szybkie uzgodnienie, co komu przeszkadza i jak można rozwiązać przeważnie banalne problemy. Najgorzej, gdy wzajemne niechęci narastają latami i błahe z początku kwestie nabierają monstrualnych rozmiarów. Często kończą się interwencją policji. Problem z metalową nóżką można rozwiązać bardzo szybko. Wystarczy odrobina życzliwości, zrozumienia prostej zasady: nie musimy się lubić, ale żyjemy w tej samej kamienicy i dla dobra ogółu trzeba się po prostu dogadać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze