Rabin dla Żydów jest, a raczej był w dawnych czasach wszystkim, bo duszpasterzem i nauczycielem, sędzią i rozjemcą, najwyższym trybunałem w kwestiach religijnych i społecznych. Do niego należało objaśnianie i nauczanie Tory, stwierdzanie, czy zasady uboju rytualnego zostały zachowane oraz udzielanie ślubu czy rozwodu. Sygnował także wszystkie uchwały kahału, a także mógł rzucić cherem, czyli klątwą.
Po I wojnie światowej miliony ludzi w niepodległej już Polsce pozostawały bez pracy i głodowały. Nędza, głód pustoszył i dewastował życie miast i miasteczek, a także tysiące wiosek. Panowała wtedy hiperinflacja. Na niemal każdego człowieka na każdym kroku czyhali nieuczciwi sprzedawcy, handlarze. Jedną z najgorszych w kraju plag byli wtedy paskarze, lichwiarze, którzy po niezwykle zawyżonych cenach sprzedawali różne towary, a szczególnie brakującą żywność i opał.
„Ziemia Przemyska” 23 listopada 1919 roku (nr 214) pisała: „Zastraszający stan aprowizacji w mieście, jakiego w ogóle nie pamięta żaden z minionych lat wojny. Dość powiedzieć, że 9/10 ludności w mieście nie posiada ziemniaka, tego podstawowego artykułu konsumpcyjnego. Zboża w mieście prawie nie ma, opał przychodzi w takich porcyjkach, jakby na kpiny. (…) Grozę pogarsza fakt, że mniej więcej w całej Polsce jest stan niepocieszający”. W tym czasie istniała ustawa o karze śmierci za nadużycia, łapówkarstwo i skrajne paserstwo[paywall].
W Przemyślu komitet żydowski dla zwalczania lichwy podjął – w porozumieniu z rabinem Gedalią Schmelkesem (ur. 1857 – zm. 1928) – na szeroką skalę walkę z tutejszymi paskarzami i szachrajami. Miała się ona odbyć w olbrzymiej synagodze przy ul. Jagiellońskiej. 21 maja 1919 roku zgromadziła się w niej publiczność obojga płci różnych wyznań (władze miasta również były tam obecne), a plac koło tej świątyni zalegały tłumy. Porządek pilnowała policja i żołnierze.
Synagoga na zewnątrz przybrała wystrój żałobny. Czarne festony (dekoracyjnie upięte tkaniny) zwisały u wejść do synagogi. Wnętrze jej oświetlono setkami żarzących się lampek elektrycznych i świec. Zebrani rabini tutejsi przybrani w kitle śmiertelne (noszone tylko dwa razy do roku, a to w święta Sądnego Dnia i żydowskiego Nowego Roku) oraz w talisy (prostokątna chustka), rozpoczęli uroczystość odśpiewaniem psalmów (rodzaj pieśni religijnej). Na znak żałoby wszystkie światła pogaszono.
Rabin przemyski, Gedalia Schmelkes, wygłosił kazanie do zgromadzonych o znaczeniu klątwy przeciwko lichwiarzom, paskarzom, wyzyskiwaczom. W gorącej przemowie i ze łzami w oczach wezwał zebranych, by ścigali złoczyńców bez miłosierdzia. Następstwa klątwy dla Żydów – tak głosił – miały być straszne, tj. wyjęci spod prawa i oddanie ich natychmiast pod sąd. Łupigrosz, wyzyskiwacz miał być bojkotowany przez całe społeczeństwo żydowskie. Nie wolno mu było – według rabina – chodzić do synagogi, żyć we wspólnocie, rozmawiać z nimi, gdyż w przeciwnym razie klątwa miała innych dopaść. Wobec takiej osoby wyklętej nie wolno było siadać w odległości czterech łokci. Na koniec powiedział do zaślepionych i nienasyconych paskarzy, by się opamiętali i zrozumieli, że zdobywanie pieniędzy na krzywdzie i krwi bliźnich, nie może im przynieść szczęścia.

Głuchy pomruk i szmer po zebranych był odpowiedzią na jego kazanie i wywarło bardzo duże wrażenie. Następnie rabin otworzył tzw. arkę przymierza i wszyscy zebrani oraz rabini okręgu przemyskiego rozpoczęli – wśród grobowej ciszy – odczytywanie roty przysięgi i klątwy, rzuconej na paskarzy. Życzono im też, aby zapadli na chorobę, byli przeklinani przez wszystkich, stracili majątek, by ich żony wychodziły za mąż za innych Żydów. Groził zaklęciem, by nie udzielano im ślubów, a na wypadek śmierci nie sprawiano tym osobom pogrzebu rytualnego. Wyklęci mieli powstrzymać się od noszenia butów ze skóry i mycia całego ciała. Następnie po odczytaniu roty ozwała się trąbka, używana tylko dwa razy do roku, a to w uroczyste święta Sądnego dnia i żydowskiego Nowego Roku. Gdy jej tony umilkły, śpiewano psalmy żałobne. Pod głębokiemu wrażeniem rozeszły się tłumy. Obecnych było w synagodze i wokół niej około 10.000 osób („Dziennik Polski” 1919, nr 106).
Praktyczne skutki tej klątwy miały ukazać się w najbliższych dniach. Rzeczywiście, ceny wszelakich artykułów żywności oraz codziennego użytku oraz innych towarów, dotąd bardzo wyśrubowane, zostały znacznie obniżone dzięki komitetowi żydowskiemu dla zwalczania lichwy oraz przeprowadzenia cheremu. Czas jego trwania nie był określony, toteż klątwa pozostawała w mocy aż do odwołania. Podobnie taką anatemę rzucili rabini z Tarnowa i Krakowa.
Ariel Szaron – jeden z najlepszych żołnierzy i najskuteczniejszych polityków Izraela – podjął swego czasu przełomową decyzję polityczną, która nie podobała się Likudowi (centro-prawicowa partia polityczna). Na tego przywódcę rzucono starożytną klątwę, wzywając Anioła Śmierci do zabicia premiera. Szaron wybuchnął śmiechem. Rok później doznał udaru mózgu i zapadł w śpiączkę. Zmarł w 2001 roku. Od razu przypomniano zabójstwo Icchaka Rabina, który 10 lat wcześniej też został również przeklęty.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze