Reklama

– Jestem dokładnie w tym miejscu i czasie, o jakim marzyłam

11/11/2024 16:29

Z wokalistką, autorką tekstów i muzyki Karoliną Leszko wracamy wspomnieniami na Podkarpacie, które często odwiedzała jako mała dziewczynka.

Wreszcie spełniam swoje marzenia… Wreszcie wiem, czego chcę… Wreszcie płyta „Wreszcie” wychodzi na światło dzienne!”. Tak reklamujesz swoją ogólnopolską trasę koncertową, podczas której pojawiłaś się również ostatnio w Przemyślu. Czyli jesteś wreszcie spełniona? Szczęśliwa? Pełna optymizmu na przyszłość?
- Oczywiście! Biorąc pod uwagę fakt, jak długo na to czekałam – tym bardziej. Sama nieraz się zastanawiałam, co ja pocznę po wydaniu albumu. Kilka ostatnich lat mojego życia, a szczególnie ostatnie dwa lata, kręciły się bowiem wokół niego. Jest on podsumowaniem ważnych chwil w moim życiu. Porażek, dzięki którym uczymy się najwięcej, ale też sukcesów, związków. Ale ten krążek jest przede wszystkim dowodem na to, że się nie poddałam, dałam radę i zrobiłam to! Jestem więc dokładnie w tym miejscu i czasie, o jakim marzyłam od lat. Wreszcie!


Co chciałaś przekazać tą płytą? Jakie emocje towarzyszyły Ci w trakcie nagrań do „Wreszcie”?
– Powstawała ona dość długo, a w międzyczasie miałam dwie „stopklatki”, które zatrzymały mnie na dwa lata. Pierwsza to pandemia, druga – rozstanie z moim managerem. Był to czas, w którym musiałam wszystko zacząć od nowa, zostałam sama z marzeniami i milionem planów, a czułam się w tej materii jak dziecko we mgle. Na szczęście mam wokół siebie cudownych ludzi i przyjaciół, którzy mnie wsparli, pomogli, dzięki czemu ruszyłam do przodu z podwójną siłą. Dla mnie to bardzo osobista płyta, momentami wręcz spowiedź. To moje przeżycia i wspomnienia, którymi chciałam się ze swoimi fanami podzielić. Ale też ich pokrzepić i dać nadzieję, a niekiedy pokazać, by pozwolili sobie również na smutek, który nas oczyszcza.

Reklama


Jakbyś określiła swoją muzykę?
– Moja muzyka to pełen eklektyzm. I mnóstwo emocji. Utwory ascetyczne, czyli wokal i fortepian, ale też mocno rozbudowane instrumentalnie aranżacje. Odważyłam się kiedyś nazwać ją soulem po polsku, ale znajdziemy w niej też elementy poezji śpiewanej, mocnego popu, czy elementy r’n’b.


Co jest dla Ciebie źródłem weny?
– Zawsze powtarzam, że nie umiem pisać piosenek, kiedy jest mi w życiu dobrze (śmiech). Głównie piszę utwory po zawodach miłosnych, rozstaniach… Wygląda to tak, że na przykład budzę się nagle o trzeciej w nocy i od razu mam gotową melodię i tekst. Dziękuję więc technice za dyktafon! Zdarzyło mi się kilka razy zasypiać z jakimś motywem na ustach, przekonana, że rano będę go pamiętać i niestety już nigdy do mnie nie wrócił. Podsumowując, pojawia się wena – tu i teraz. I muszę to jak najszybciej zanotować.

Reklama


Jako dziewczynka marzyłaś o estradzie?
– Oczywiście! Koncerty ze szczotką do włosów  lub dezodorantem to moja specjalność. Tak naprawdę, choć nie pochodzę z rodziny muzyków, od dziecka wszędzie śpiewałam. Pisałam swoje małe dzieła o słońcu i padającym deszczyku. To wszystko mam udokumentowane na kasetach VHS, kiedy to tata nagrywał każdy mój krok – uwielbiam wracać do tych filmów!


Szerszej publiczności dałaś się poznać w The Voice of Poland” oraz „Must be the music”. Miało to wpływ na Twoją karierę...

Płatny dostęp do treści

Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się

Pozostało 54% tekstu do przeczytania.

Wykup dostęp
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/11/2024 16:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama