Kiedy robi się cieplej, myślę o saturatorze. Wózek na kółkach z podłączoną butlą z gazem. Pompka do soku, spłuczka do szklanki. Doraźna produkcja wody sodowej. Szklanka czystej gazowanej za 50 gr, z sokiem – za złotówkę. Ta przenośna fabryczka wody gazowanej to miniona epoka. PRL. Kiedy wracało się wtedy znad Sanu do domu, taka szklanka wody była zbawieniem. Saturator stał wtedy na placu Na Bramie. Pomiędzy cukierenką z lodami a zadymioną mordownią z piwem.
Współczynnik zawartości człowieka w człowieku nie jest już tak znaczący. Kręci się to wszystko w kółko. Ludzie marzyli o kapitalizmie, a teraz narzekają na ten wynalazek. Demokracja uwalnia swoje demony i wroga szukamy już nie w systemie, ale wśród nas. Zapominamy często, że w czasach, kiedy na ulicach stały saturatory, w Legnicy stały wojska radzieckie, a o wolnych wyborach można było pomarzyć. Jedno w tym wszystkim się nie zmienia. Drzewa w maju są zielone jak zawsze, a ptaki koncertują bez opamiętania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Jestem ZA!! saturatory na ulice!!
Zenujace....!