Reklama

18-latka nie przyznaje się do zabójstwa

22/06/2016 10:54

– Żałuję tego, co się stało – zapewniła Anna G. jednocześnie nie przyznając się do zabójstwa swojego partnera Pawła Ł. Młodej kobiecie – w przypadku uznania za winną zarzucanego jej czynu – grozi kara od 8 do 25 lat pozbawienia wolności.

W czwartek, 16 bm. o godzinie 9 Anna G. w asyście policjanta i policjantki weszła na największą salę rozpraw w Sądzie Okręgowym w Przemyślu. Ubrana w czarną spódnicę, białą bluzkę i brązową, skórzaną kurtkę ze spuszczoną głową wysłuchała odczytanego przez prokuratura Piotra Balickiego aktu oskarżenia. Wynika z niego, że 25 maja 2015 r. w podjarosławskim Pawłosiowie „działając z bezpośrednim zamiarem [paywall] pozbawienia życia Pawła Ł. zadała mu nożem kuchennym cios w klatkę piersiową, czym spowodowała ranę kłutą klatki piersiowej z uszkodzeniem płuca lewego i tętnicy płucnej”. Następstwem obrażeń był masywny krwotok wewnętrzny i śmierć. W chwili zdarzenia podsądna znajdowała się w 5 miesiącu ciąży. Ojciec dziecka to zmarły 26-latek. Zespół biegłych psychiatrów w wyniku przeprowadzonej obserwacji stwierdził u kobiety[paywall] niewielkie zaburzenia zachowania typowe dla wieku młodzieńczego. Jednak w nieznacznym stopniu wpłynęły one na rozumienie znaczenia czynu i pokierowanie postępowaniem.

Wybaczała, bo kochała

Anna G. i Paweł Ł. tworzyli parę. Poznali się jesienią 2014 roku. Kilka miesięcy później, wówczas 17-latka oznajmiła mu, że urodzi jego syna. Mężczyzna, chociaż miał żonę i 2 dzieci, nie mieszkał z nimi. Przebywał u swojej matki, a przez kilka tygodni tuż przed dramatycznym zajściem korzystał z gościny w domu rodziców podsądnej.

Reklama

– Początkowo traktował mnie dobrze – zapewniła G. – Później zaczęły się awantury. Paweł lubił wypić, nie stronił od alkoholu – stwierdziła.

Oskarżona przez prawie 3 godziny składała wyjaśnienia. Operując datami opowiadała sądowi o kolejnych upokorzeniach, jakich doświadczała.

– W czasie jednej z awantur bił mnie po twarzy, szarpał za włosy, odebrał telefon, kiedy chciałam zatelefonować do mamy, aż w końcu uspokoił się i zaczął przepraszać – kobieta odtwarzała chwile z ich burzliwego związku. – Prosił, abym nie odchodziła. Ja mu wybaczyłam takie zachowanie, bo go kochałam – dodała.

Reklama

Według Anny G. partner coraz częściej stosował wobec niej przemoc fizyczną i psychiczną. Jednocześnie chciał ukryć to w tajemnicy przed bliskimi.

– Bałam się go – przyznała. – Dlatego kazałam mu się wyprowadzić, ponieważ nie widziałam dalszych perspektyw na wspólne życie – oznajmiła.

Wskoczył przez okno

Feralnego dnia oskarżona przebywał u znajomych. Wypiła „piwo i kilka kubków wina”. Niespodziewanie przyjechał tam 26-latek. Miał nóż. Nalegał na rozmowę, ale ona stanowczo odmówiła. Wcześniej – jak wynika ze złożonych przez nią wyjaśnień – zdążyła wyrwać mu z ręki późniejsze narzędzie zbrodni, które położyła w kuchni na stole. Mężczyzna przez okno wszedł do wnętrza. Kopnął oskarżoną w kolano.

Reklama

– Oparłszy się o stół chwyciłam pierwszą lepszą rzecz leżącą na stole – powiedziała. – Nie miałam do końca świadomości, że wzięłam właśnie nóż. Uderzył nim. Nie wiem jak do tego doszło. Chciałam się tylko odepchnąć. Nawet nie zauważyłam, że go dźgnęłam – oświadczyła.

G. wezwała karetkę pogotowia ratunkowego. Poprosiła o szybki przyjazd do „zranionego w klatkę piersiową”. Następnie za radą konkubenta znajomej, podniosła z podłogi rzucony tam wcześniej nóż i wbiła go w ziemię przy drzewie w ogrodzie. Mężczyzna miał jej doradzać zaprezentowanie śledczym odmiennej wersji wydarzeń od faktycznej. Sugerował, że N. przyszedł do nich z nożem utkwionym w ciele.

Reklama


del
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama