Reklama

36 lat od tragicznego wypadku autobusu na E-22. Zginęło 11 osób

Na drodze dojazdowej do Przemyśla, na wysokości obecnego wjazdu do szpitala na Monte Cassino, rozegrała się jedna z największych tragedii w historii przemyskiego MZK. Autobus linii „16” zderzył się z nadjeżdżającym z naprzeciwka dźwigiem. Zginęło 11 osób.

23 grudnia 1984 r. czerwony autobus MZK linii „16” jechał do Żurawicy i Maćkowic. Dźwig z pracownikami firmy Bumar Łabędy z Gliwic nadjeżdżał w kierunku Przemyśla. Doszło do zderzenia czołowego. W styczniu 1985 tak relacjonowało wypadek „Życie Przemyskie” w reportażu zatytułowanym „Tragedia na E-22”.

 

„23 grudnia, godz. 9.15

Słyszymy jęki syren. Ulicą 3 Maja w Przemyślu pędzą karetki pogotowia i radiowozy milicyjne. W rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych uzyskujemy informację, że na ulicy Krakowskiej doszło do tragicznego wypadku. Nastąpiło czołowe zderzenie autobusu komunikacji podmiejskiej z dźwigiem samojezdnym. Są zabici i ranni.

Na miejscu wypadku zastajemy przerażający widok. Pośrodku jezdni znajduje się[paywall] 23-tonowy dźwig, który na łuku szosy zjechał na lewy pas i zderzył się czołowo z „szesnastką” jadącą do Maćkowic. Ciężki pojazd dosłownie staranował autobus, który uległ doszczętnemu zniszczeniu. Kabina kierowcy dźwigu jest także zmasakrowana. Karetki zabrały już rannych, a na ośnieżonym polu leżą zabici.

Reklama

Na miejscu wypadku pracują funkcjonariusze milicji, którzy starają się zidentyfikować śmiertelne ofiary. Są też przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich, którzy organizują doraźną pomoc dla rodzin tragicznie zmarłych. Wszyscy są do głębi wstrząśnięci tragedią.

 

Godz. 10.20

Pracownicy zakładu pogrzebowego zabierają ciała zabitych. Funkcjonariuszom milicji udało się zidentyfikować 7 ofiar. Ciało jednego mężczyzny nadal leży nieopodal szosy. Ktoś podaje nazwisko nieżyjącego, ale nie ma pewności, czy to na pewno ta osoba. Zwłoki są zmasakrowane. Dźwig należał do Kombinatu Urządzeń Mechanicznych  „Bumar – Łabędy” w Gliwicach.

Reklama

 

Godz. 11.00

W redakcji dzwonią telefony. Czytelnicy pytają o szczegóły tragedii, dopytują się o nazwiska ofiar, w obawie, czy nie było wśród nich ich najbliższych. Zastępca dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Przemyślu dr Zbigniew Miszczak udziela nam pierwszych informacji: – Do szpitala przywieziono 25 osób, z których 12 po zaopatrzeniu ambulatoryjnym udało się do domów. Pozostałe osoby hospitalizowano, przy czym stan trzech pacjentów jest ciężki.

 

Godz. 11.20

Liczba ofiar wzrosła do 10 osób. Jedna zmarła w drodze i jedna po przewiezieniu do szpitala.

Reklama

 

Godz. 12.45

Otrzymujemy informację, że na wiadomość o katastrofie do wojewódzkiego punktu krwiodawstwa w Przemyślu zgłosiło się szereg osób, deklarując gotowość oddania krwi dla ofiar katastrofy. Z pomocą pospieszyła także m.in. Wojewódzka Stacja Krwiodawstwa w Rzeszowie.

24 grudnia

W przemyskim szpitalu zmarła 11 ofiara katastrofy. 

Jak podają lekarze dyżurni, w szpitalu znajduje się jeszcze 12 pacjentów. Stan 23-letniej kobiety jest bardzo ciężki. Pozostałym pacjentom nie zagraża niebezpieczeństwo utraty życia, a stan ich zdrowia ulega systematycznej poprawie”.

Reklama

 

Na miejscu tragedii stanął krzyż

W wypadku zginęli głównie mieszkańcy Żurawicy i Maćkowic. Na miejscu tragedii postawiono krzyż. Jednak bez informacji, dlaczego stoi właśnie tam. Przemyślanin Tomasz Sum postanowił upamiętnić tamtą tragedię. Przygotował tablicę z informacją o wypadku.

Do uroczystego poświęcenia tablicy doszło 18 czerwca br. Aktu poświęcenia dokonali proboszcz parafii na Monte Cassino ksiądz Marcin Hunia oraz proboszcz cerkwi prawosławnej pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Marii Panny w Przemyślu ks. protojerej, ppłk Jerzy Mokrauz.

Reklama

– Przez kilkanaście lat nie było mnie w Polsce, ale zawsze intrygował mnie ten krzyż przy drodze. Byłem nastolatkiem, gdy doszło do wypadku „szesnastki”. Uznałem, że potrzeba uzupełnić krzyż o informację o śmierci jedenastu ludzi. Ze względu na ich pamięć, ofiarność ówczesnych służb ratowniczych i medycznych i w formie przestrogi dla innych. Dziękuję panu Januszowi Galiczyńskiemu, który wykonał większość pracy i od lat finalizuje wiele upamiętnień, Zarządowi Dróg Miejskich w Przemyślu i panu prezydentowi Przemyśla za życzliwość. Dziękuję firmie Tim Grafik za wykonanie tablicy. Gdy ktoś stanie pod tym krzyżem, będzie wiedział, za kogo może się pomodlić – podsumował Tomasz Sum. 


AW
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    . - niezalogowany 2021-07-04 20:00:09

    A gdzie był Zarząd MZK? w drodze do Rzeszowa? 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    m - niezalogowany 2021-07-18 23:35:37

    Witam oferuję wszystko to co może sprawić nam przyjemność. Obciągnę ci w plenerku lub u mnie, mam wolne dwa apartamenty więc z lokum nie będzie problemu. Młody przystojny biznesmen cały dla ciebie. Za spotkanie mogę wspomóc finasowo 1000 zł oczekiwałbym kila spotkań w miesiącu. Ze zwględu na dyskrecje kontakt przez mój prywatny profil: prywatnesexogloszenia.pl/profil_piotr24Dzisiaj 22:27 2653294 Zg

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama