20 maja mija 40 rocznica wydarzenia, które złotymi zgłoskami zapisało się w historii światowego żeglarstwa. Po 344 dniach samotnego żeglowania po morzach i oceanach, bez zawijania do portów, do portu w Gdyni przypłynął jacht „Dar Przemyśla” a na nim kapitan żeglugi wielkiej – przemyślanin Henryk Jaskuła. Właśnie wtedy padły te radosne słowa o synu, który wraca na łono swej ojczyzny.

Przemyśl, uroczyste powitanie. 24 maja 1980 r. Kapitan z małżonką Zofią fetowany był przez całe miasto.
Słowa Polsko kochana, Twój syn powrócił, mogły być odebrane jako spektakularne. Ale nie w wypadku Henryka Jaskuły. On zawsze kochał ojczyznę i kiedy przebywał poza nią, tęsknił.
Jako 10-letni chłopiec musiał, wraz z rodzicami, wyjechać do Argentyny. Tam przeszedł cały cykl edukacji, na studiach na tamtejszym uniwersytecie w La Placie kończąc. W 1946 roku powrócił do Polski, nostryfikował swój dyplom w AGH w Krakowie i rozpoczął pracę jako inżynier elektryk w przemyskich instytucjach. Pokochał żeglarstwo po przekroczeniu czterdziestki i ciągle w tym sporcie szukał nowych wyzwań. Miał szansę realizować swoje marzenia i cele poza Polską, ale on wracał tu – do Polski, bo jak mawiał, Polskę miał i ma w sercu.
Dał temu wyraz kiedy nad Polską zaświeciło słońce wolności. W 1990 roku, jako jeden z pierwszych nosicieli idei wolności, wystosował petycję do rady miasta Przemyśla, aby dokonać dekomunizacji ulic w mieście. On sam to najbardziej odczuwał bowiem mieszkał przy ulicy rewolucjonistki Róży Luksemburg a przed wojną była to ulica polskiej pisarki Elżbiety Drużbackiej. Przywrócenie nazwy E. Drużbackiej jak i innych nazw ulic przyjął z radością. Przemyślanie i turyści nie musieli zwiedzać miasta zaczynając na placu Karola Marksa, a wychodzili z placu Na Bramie, by iść dalej nie Feliksa Dzierżyńskiego a ulicą biskupa Jana Śnigurskiego, zobaczyć nie plac Wielkiego Proletariatu a Rynek, przejść na drugą stronę Sanu, omijając nie ul. Manifestu Lipcowego a już Józefa Piłsudskiego, udać się do redakcji Życia Podkarpackiego na ulicy Barskiej a nie Ludwika Waryńskiego, po drodze mijając plac Orląt Przemyskich a nie plac Stanisława Łańcuckiego.
Henryk Jaskuła w 44. Konkursie-Plebiscycie Czytelników Życia Podkarpackiego na Najlepszych-Najpopularniejszych Sportowców 2018 roku uzyskał miano Sportowca 100-lecia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Sowa nic tu nie dadzą , wielka historia człowieka z Perzemyśla .
Może warto pomyśleć o nadaniu Jego imienia dla jakiejś ulicy, placu, ronda, mostu....?Rozsławił w końcu to Miasto i zasłużył sobie jak mało kto.
Ten wspaniały człowiek, Wielki żeglarz nie nosił sutanny i koloratki pod szyją , nie był też politykiem. Z tych powodów zapewne nie spełnia warunków dla patronów ulic czy placów.
To były piękne czasy województwa przemyskiego zakłady pracy istniały wczasy pod gruszą sport na poziomie i ludzie inni
Gratulacje dla autora tekstu. Kapitan był Wielkim Człowiekiem. Jest wart takich tekstów. Janusz Bierówka przyjaciel ŚP. Kapitana
A co Pan powiedziałby na poniższą propozycję:Znacznie lepiej wyglądałby „Dar Przemyśla” towarzyszący Kapitanowi na Jego POMNIKU w centrum miasta (w Rynku?) - stworzonym wspólnym wysiłkiem Przemyślan, składających hołd i dziękujących najwybitniejszemu obywatelowi miasta w jego ponad 1000-letnich dziejach. Pomniku, który mógłby być odsłonięty w dniu pogrzebu Kapitana,możliwego za 2-3 lata, lub też w dniu Jego 100. urodzin.Wiem, że czasy są bardzo trudne i – jak powie wielu – „nie pora na pomniki”, ale wiem też, że przemyślan stać na taki wysiłek. Nie mam na myśli wielkiego monumentu, być może wystarczy popiersie Kapitana na skromnym cokole, z pamiątkową tablicą (w języku polskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim), która także turystom z kraju i zagranicy przypomni, że w tym mieście, odległym prawie 900 km od morza, mieszkał tak znamienity żeglarz.To nie byłoby porywanie się z motyką na słońce. Społeczna zbiórka środków finansowych (np. skarbonka przed Urzędem Miasta) i potrzebnych materiałów (np. metale kolorowe), wsparta deklaracjami pomocy miejscowych artystów i rzemieślników powinna przynieść pożądany efekt. Władze miasta, poprzez społeczny komitet budowy, mogłyby pomóc w organizacji konkursu na projekt itd. PS. Na dobry początek jestem gotów przeznaczyć na ten cel 500 zł i drugie tyle zebrać wśród najbliższych znajomych.
You have enhanced some than typical fixations there. I kept an eye out for the web to discover more about the issue and found a large number individuals will oblige your perspectives on this website http://www.gammatech.org/
Thanks a lot for this <a rel="dofollow" href="https://www.6dollaressay.com/">wonderful information</a>. It was really helpful.
Sowa nic tu nie dadzą , wielka historia człowieka z Perzemyśla .
100/100
Może warto pomyśleć o nadaniu Jego imienia dla jakiejś ulicy, placu, ronda, mostu....?Rozsławił w końcu to Miasto i zasłużył sobie jak mało kto.