Są starsze szkoły, liczące ponad 100 i więcej lat. Są większe szkoły i bardziej nowoczesne. Są szkoły o niebo liczniejsze. Ale dla dyrekcji, grona pedagogicznego, rodziców i mieszkańców Bolestraszyc ich szkoła podstawowa, nosząca imię Piotra Michałowskiego, jest najpiękniejsza i wyjątkowa. W tym roku obchodzi okrągły jubileusz 70-lecia istnienia.
Największy polski malarz epoki romantyzmu byłby z całą pewnością dumny z faktu, że jego imieniem w 2006 r. nazwano miejscową szkołę podstawową. Przez lata całe Piotr Michałowski związany był z Bolestraszycami i Arboretum. Szkoła – o czym wspomniała głównodowodząca wyjątkowym jubileuszem dyrektor podstawówki Renata Haśkiewicz-Kudła (dla której był to podwójny jubileusz, bo w tym samym dniu świętowała 40-lecie pracy pedagogicznej) – także jest z tego dumna. Bo wybierając patrona, kierowali się przekonaniem, że powinien być nim ktoś ściśle związany z historią miejscowości[paywall].
To jego portrety i pięknie wydane albumy z reprintami jego obrazów rzucały się w oczy w sali bankietowej Villi Bolestraszyce. Tam właśnie 21 stycznia br. szkoła świętowała 70-lecie istnienia. Podczas tych uroczystości wiele rzeczy rzucało się w oczy. Staranność przygotowań, miła, niemal rodzinna atmosfera, wyjątkowy, przebogaty program artystyczny, przygotowany wspólnie przez starsze i młodsze osoby związane z tą placówką. Historia szkoły przeplatała się z wokalnymi pokazami uczniów, w szkolnych ławach zasiedli… absolwenci placówki, rodzice obecnych uczniów, aby raz jeszcze poczuć smak edukacji, a sentymentalne podróże znakomicie splotły się z jasełkami w wykonaniu fantastycznie przygotowanych najmłodszych podopiecznych placówki.
„Szkoła, choć ma 70 lat, nie jest staruszką. Jest wręcz przeciwnie – czuje się młoda, jest coraz piękniejsza i zasobniejsza” – takie zdanie można znaleźć w specjalnie wydanym folderze z okazji jubileuszu. I nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty nieprawdy, o czym przekonywali co rusz zebrani. Impreza zainaugurowana została w szkole, a po wpisach do księgi pamiątkowej przemieszczono się do kościoła parafialnego w Bolestraszycach, gdzie odbyła się uroczysta eucharystia w podzięce za 70 lat istnienia placówki. Areną głównego punktu programu były gościnne progi wspomnianej Villi Bolestraszyce. Uroczystość zaszczycili swoją obecnością m.in.: biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Krzysztof Chudzio, poseł na Sejm RP Marek Rząsa, starosta przemyski Jan Pączek, wójt gminy Żurawica Tomasz Szeleszczuk, komendanci służb mundurowych z Przemyśla i okolic (wymienić wszystkich obecnych nie sposób – przepraszamy!).
Rozmowa z dyrektor Szkoły Podstawowej im. Piotra Michałowskiego w Bolestraszycach Renatą Haśkiewicz-Kudłą.
– Jeśli tylko poproszę, nigdy się nie zdarzyło, aby ktoś odmówił. A przecież może! Tę szkołę tworzy kapitalny ludzki skład. Tu nikt na nikogo nie donosi, nikt się na nikogo nie obraża, nikt się nie kłóci. A przecież może! Tak, jak bywa to w wielu szkołach. Panuje świetna atmosfera, a to wpływa na efekty wśród uczniów. Mamy bardzo uzdolnioną i zaangażowaną młodzież. Nasz szkoła liczy 110 uczniów łącznie z oddziałem zerowym. Klasy są niewielkie, ale to dobrze. Nikt nie jest anonimowy.
– Z całą pewnością sali sportowej z prawdziwego zdarzenia. Ale będziemy ją mieli! Są na to pieniądze. Pan wójt powiedział dzisiaj, że rozpisany został przetarg na wykonawstwo.
– Różnica jest kolosalna. Przed wielu laty dzieci dużo czytały, lubiły się uczyć, miały więcej radości w sobie. Uwielbiały robić kawały, na które pozwalaliśmy. Bo były niewinne. Jak choćby wspólne wychodzenie na przerwach na jabłka czy winogron. Pamiętam, jak raz zatkali mi rurę wydechową śniegiem. Dlaczego? Bo chłopcy chcieli pchać samochód, aby odpalił. Podobnych historii było wiele. Dzisiejsze pokolenie jest inne. Jakby wycofane. Mało czyta, znacznie mniej się uśmiecha. Ma mniej fantazji. Może i lubią robić kawały, ale te bardziej są bolesne niż śmieszne. To nie są złe dzieci, są inne. Trzeba umieć do nich podejść. Inni są także rodzice. Przed wielu laty potrafili dziecku powiedzieć, aby przeprosiło, aby szanowało nauczyciela. Dzisiaj różnie z tym bywa. Autorytety idą do piachu, jeśli nie ma szacunku. Trochę żałuję, że społeczeństwo jest bardzo roszczeniowe, że odchodzi od spraw tradycyjnych. Próbujemy ocalić jeszcze resztki.
– Nie, nie było. Moja mama była nauczycielką, to weszło mi w krew. Może trudno w to uwierzyć, może ktoś pomyśli, że jestem nawiedzona, ale mnie się tutaj naprawdę dobrze pracuje. Nie miałam ani jednego dnia, kiedy nie chciało mi się iść do pracy. Jesteśmy wielką rodziną. Rozumiemy się bez słów, nikt nikomu źle nie życzy. A to są fundamenty.
– Doczekać pierwszych zajęć w nowej sali sportowej. Drugie marzenie: chcę być zdrowa, by móc jeszcze spokojnie przepracować kilka lat i wszystko spiąć klamrą. A potem odejść na zasłużoną emeryturę, robiąc miejsce młodym.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze