Mężczyzna wyszedł rano na grzyby i ślad po nim zaginął. O 22 rodzina zawiadomiła policję.
Z relacji córki kobiety wynikało, że mężczyzna w poniedziałek rano wyszedł z domu na grzyby. Ponieważ nie wracał, rodzina i znajomi rozpoczęli poszukiwania. Okazały się one jednak bezskuteczne. Ok. godz. 22 zawiadomili policję.
Policjanci ustalili rysopis zaginionego, po czym sprawdzili szpitale, przystanki oraz dworce. W poszukiwaniach mężczyzny uczestniczyły patrole z posterunku w Wiązownicy i jarosławskiej komendy oraz przewodnik z psem służbowym z lubaczowskiej komendy. - Funkcjonariusze ustalili, że zaginiony udał się najprawdopodobniej do lasu w okolicach Zapałowa. Patrole sprawdzały miejsca wskazane przez psa tropiącego i tereny przyległe. Funkcjonariusze, wspólnie z rodziną i znajomymi zaginionego, sprawdzili około pięciu hektarów lasu. Jednak zaginionego nigdzie nie było - informuje jarosławska policja.
Tuż przed godz. 1, patrol zauważył mężczyznę na drodze w Zapałowie. Po udzieleniu pomocy, 72-latek został przekazany pod opiekę rodziny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze