Rada powiatu jarosławskiego jednomyślnie udzieliła absolutorium zarządowi powiatu za wykonanie ubiegłorocznego budżetu. Natomiast radni miejscy nie poparli burmistrza Jarosławia i absolutorium nie dostał. Wprawdzie nikt nie był przeciwny, ale zabrakło tych, którzy głosowaliby za.
Głównym punktem ostatnich sesji rad powiatu i miasta było udzielenie absolutorium organom odpowiadającym za realizację budżetu, czyli zarządowi powiatu i burmistrzowi. Koalicja rządząca powiatem i opozycja złożona z radnych PSL jednogłośnie uznały, że pieniądze wydawano zgodnie z założeniami. Dochody powiatu zamknęły się kwotą 135,4 mln zł i były wyższe niż założono. Wydano 130,8 mln zł. Mniej niż założono w budżecie. Realizacja budżetu zamknęła się na koniec roku nadwyżką w kwocie 4,5 mln zł.
W powiecie nadwyżkę przyjęto bez dyskusji i radni uznali, że zarządowi należy się absolutorium. Gdy w miejskim podsumowaniu dochodów i wydatków za ubiegły rok okazało się, że też pieniędzy zostało i to aż 8 mln zł, rozpętała się burza. Jej efektem był brak absolutorium, czyli pośrednio stwierdzenie, że burmistrz źle rządził miejską kasą[paywall]. Radni bez uwag przyjęli opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej o wykonaniu budżetu i komisji rewizyjnej rady. Sprawozdanie finansowe przyjęli, ale absolutorium nie dali.
Sesja absolutoryjna była burzliwa od początku, a w miarę upływu czasu atmosfera stawała sie coraz gęstsza. Radni nie przyjęli pod obrady zgłoszonego tuż przed sesją projektu uchwały o odwołaniu skarbnik miasta. Nie pozwolili burmistrzowi na pokazanie prezentacji z wykonania budżetu i musiał omawiać gospodarowanie miejskimi pieniędzmi. Choć mówił o oszczędnościach i dobrym wykonaniu budżetu w porównaniu z poprzednimi latami, nie przekonał radnych. Zarzucali mu 8-milionową nadwyżkę ukrytą przed radą miasta. Przekonywali, że zadanie ratusza polega na rozdysponowaniu pieniędzy, a jeśli jakieś pozostają, to powinny być wykorzystane na inwestycje lub spłatę kredytów, a nie trzymane w kasie. Kolejnym zarzutem był całkowity brak pozyskania unijnych pieniędzy. Pojawiły się stwierdzenia, że burmistrz okłamuje radę.
Kolejnym punktem podnoszącym temperaturę obrad była próba wyjaśnienia sytuacji przez skarbnik, którą burmistrz obarczył winą za nadwyżkę, tłumacząc ją brakiem informacji ze strony służb finansowych ratusza o bieżącej realizacji wydatków i dochodów. Waldemar Paluch przerywał jej wypowiedź i choć przewodniczący rady starał się zapanować nad przebiegiem sesji, został zmuszony do ogłoszenia przerwy. Przerwanie obrad nie uspokoiło sytuacji. Atmosfera na sesji przełożyła się na wynik głosowania nad absolutorium dla burmistrza. Siedmiu radnych było za. Jedenastu wstrzymało się od głosu. Jeden nie wziął udziału w głosowaniu. Tym samym W. Paluch nie uzyskał bezwzględnej większości, by absolutorium otrzymać.
Współpraca między burmistrzem a większą częścią rady miasta układa się źle, a przy podejmowaniu ważniejszych decyzji często staje na ostrzu noża. Tak było np. z powołaniem Centrum Integracji Społecznej, które, mimo kilku prób burmistrza, nie powstało. Ostry sprzeciw wyrazili radni, odnosząc się do przygotowanego przez W. Palucha bilansu otwarcia. Teraz też postawili na swoim.
Czy brak poparcia przy absolutorium będzie miał dalsze konsekwencje? Wszystko zależy od rady miasta. Wprawdzie co jakiś czas pojawiają się wśród części radnych głosy, że sytuację w mieście uzdrowi referendum w sprawie odwołania burmistrza, ale sami mówiący o nim nie są do tego przygotowani i należy je traktować bardziej jako pokrzykiwanie niż próbę działań. Sama rada też jest podzielona i trudno jej zająć jednoznaczne stanowisko. Pewne jest tylko to, że brak współpracy źle odbije się na mieście i jego mieszkańcach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze