Rozmowa z Aleksandrem Baczykiem, Konsulem Honorowym Ukrainy w Przemyślu.

fot.Jacek Szwic
Aleksander Baczyk, od 10 lat Konsul Honorowy Ukrainy w Przemyślu. Nominację odebrał 06.06.2012 r. na Zamku w Krasiczynie z rąk ministrów spraw zagranicznych Ukrainy i Polski Kostiantyna Hryszczenki i Radosława Sikorskiego. Współzałożyciel i prezes zarządu spółki „Piotruś Pan”, obecnie największej firmy w Przemyślu, założonej w 1995 r., zatrudniającej prawie 1000 osób. Sieć 40 sklepów „Delikatesy Piotruś Pan” działających na Podkarpaciu zajmuje się dystrybucją produktów branży FMCG. Aleksander Baczyk za swoją działalność społeczną, szczególnie na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego oraz biznesową wielokrotnie nagradzany. W 2011 otrzymał Srebrny Krzyż Zasługi od Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Odznaczony przez prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę Orderem III Stopnia „Za zasługi”.
Od początku wojny w Ukrainie firma „Piotruś Pan” w imieniu własnym i swoich kontrahentów przekazała ponad 100 ton żywności do Ukrainy.
Z trudem odpowiada Pan na tradycyjne pozdrowienie: „dzień dobry”. W wywiadzie dla Polskiego Radia Rzeszów tłumaczył Pan, że od 24 lutego żaden dzień nie był dla Pana dobry. Podtrzymuje Pan tę opinię?
– Tak. Dwudziestego czwartego lutego nastąpiła napaść Rosji na suwerenne, wolne państwo, jakim jest Ukraina. Napaść bezpodstawna, bezzasadna. Rosjanie nie mogą ścierpieć, że państwo ukraińskie zaczyna się rozwijać. Jest państwem demokratycznym. Odbija od azjatyckiego kierunku, od autorytarnego państwa rosyjskiego.
Ukraina jest jednym z nielicznych państw byłego ZSRR, które obrało kierunek zachodni, kierunek Unii Europejskiej i NATO. Każdy dzień wojny w Ukrainie to kolejni zabici, w tym kobiety, dzieci, osoby starsze, to ogromne zniszczenia, dramat uchodźców wojennych. Trudno w tych okolicznościach mówić o dobrych dniach.
Przejdźmy na przemyski grunt. Konsulat Ukrainy w Przemyślu działa od 10 lat. W normalnym czasie pewnie byłaby to dobra okazja do jubileuszowych podsumowań, ale normalnego czasu nie mamy. Konsulat zmienił lokalizację. Przeniósł się z ulicy Nestora 8 na Kościuszki 5, czyli do kamienicy, w której mieści się Dom Ukraiński. Czym była podyktowana decyzja o zmianie siedziby?[paywall]
– Latem ubiegłego roku objąłem funkcję Konsula Honorowego na całym obszarze województwa podkarpackiego. Stosowne decyzje w tej sprawie podjął polski i ukraiński MSZ. Kilka dni po rosyjskiej napaści na Ukrainę zostałem poproszony przez Ambasadę Ukrainy w Warszawie o przyjęcie do pracy w konsulacie dwóch zawodowych konsuli, którzy będą prowadzić pełną obsługę konsularną.
Do tej pory obsługa polegała przede wszystkim na doradztwie i doraźnej pomocy obywatelom Ukrainy. Musieliśmy bardzo często zainteresowanych kierować do Lublina. Teraz nie jest to już konieczne. Konsulem jestem od 10 lat i warto dodać: bez względu na to, kto pełnił lub pełni władzę na szczeblu rządowym czy samorządowym w Polsce, współpraca była i jest bardzo dobra, wręcz idealna, za co niezmiernie dziękuję.
Jakimi sprawami zajmuje się obecnie Konsulat Ukrainy w Przemyślu?
– Prowadzimy obsługę w zakresie przedłużania terminów ważności paszportów zagranicznych. Wydawane są również zaświadczenia dotyczące tożsamości danej osoby. Dodatkowo, wpisujemy dzieci do paszportów rodziców, w tych przypadkach, kiedy przekroczyły one granicę bez dokumentów.
Paszportów nowych nie wydajemy, ponieważ wykonuje je drukarnia w Kijowie. Według moich informacji żaden konsulat na terenie Polski obecnie nie wydaje nowych paszportów. Ponadto konsulat udziela wszystkich niezbędnych porad.
Ile osób dziennie korzysta z pomocy Konsulatu Ukrainy w Przemyślu?
– Dotychczas było to od sześćdziesięciu do stu osób dziennie. Jest to górna granica możliwości obsługi. Konsulat jest czynny codziennie od ósmej do siedemnastej. Przy czym w weekendy konsulowie są dostępni pod telefonem i przyjmują w biurze w razie konieczności. W przypadku dużej liczby zainteresowanych Konsulat pracuje w pełnym składzie do dwudziestej, także w sobotę i niedzielę.
Od 24 lutego br. pisze się najnowsza historia relacji polsko-ukraińskich. Jak Pan ocenia postawę Polaków, państwa polskiego, zaangażowanie przemyślan w kontekście pomocy uchodźcom wojennym z Ukrainy?
– Myślę, że Ukraińcy mają ogromne szczęście, mając za sąsiadów Polki i Polaków. To, czego doświadczyliśmy w ostatnich tygodniach, to był zryw społeczny, który daje wiarę w to, że dobro może zwyciężyć zło. Sytuacja ta w mojej ocenie ma również wymiar wizerunkowy i sądzę, że ogrom udzielonej pomocy zostanie zapamiętany nie tylko przez samych Ukraińców, ale również cały świat.
Dziękuję władzom państwowym i samorządowym województwa podkarpackiego, samorządom lokalnym, a w szczególności wolontariuszom z całej Polski. Bardzo dziękuję władzom samorządowym Przemyśla w osobie pana prezydenta Wojciecha Bakuna, jego zastępcy Bogusława Świeżego, sekretarza urzędu Dariusza Łapy. Bez przerwy pełnili i pełnią dyżury, między innymi na dworcu kolejowym oraz w byłym Tesco. Wożą dary do Ukrainy.
Bardzo mocno zaangażowany jest wójt gminy Medyka Marek Iwasieczko. Prywatny czas, od rana do nocy, poświęca uchodźcom. Dziękuję zarządowi firmy Inglot, a osobiście prezesowi Zbigniewowi Inglotowi za udostępnienie nowoczesnej hali wysokiego składowania do przyjmowania darów dla Ukrainy. Jest szereg służb i organizacji, którym należy się szczególne podziękowanie. Nie sposób ich wszystkich wymienić, ale są to m.in. Policja, Straż Graniczna, Obrona Terytorialna, Straż Pożarna, Straż Miejska, Straż Ochrony Kolei, Grupy Ratownictwa PCK. Zaangażowani w pomoc są dosłownie wszyscy.
Aby zrozumieć, jak ważna jest ta pomoc, trzeba być blisko potrzebujących. Byłem kilka dni temu w Rzeszowie (31.03. br. – przy. red.) na spotkaniu z uchodźcami w świetnie przygotowanej hali mieszczącej 500 łóżek. Halę zorganizował i sfinansował szef firmy „Medyk”, lek. med. Stanisław Mazur.
W trakcie spotkania jedna z ukraińskich lekarek, wolontariuszka, poderwała się z niesamowitym, przerażającym płaczem. Z telefonem przy uchu wybiegła ze spotkania. Dostała informację, że niewielka miejscowość, w której nadal byli jej rodzice oraz brat z rodziną, została zbombardowana. To są rzeczy tak straszne, że nawet nam, osobom, które są bezpieczne, jest momentami ciężko sobie z tym poradzić.
Bez tak silnego wsparcia w Polsce ciężko mi sobie wyobrazić, jak by obecnie wyglądała sytuacja tych ludzi. Dlatego też bardzo dziękuję w imieniu Ukraińców, którzy wyjechali z Ukrainy, ale też tych, którzy pozostali w Ukrainie, za wielki dar serca, jaki Polacy okazują Ukraińcom.
Jak, Pana zdaniem, ułożą się w przyszłości relacje miedzy Polską a Ukrainą? Jak to, co się dzieje obecnie, wpłynie na naszą wspólną przyszłość?
– Chciałbym, aby wojna ta zjednoczyła Zachód. Być może docelowo powstanie jakiś sojusz ekonomiczno-militarny, który połączy funkcje UE i NATO. Wydaje mi się to logiczną konsekwencją obecnych wydarzeń, chociaż nie każdy może się ze mną zgadzać. Do tego potrzebna jest gotowość na pewne wyrzeczenia, której ciągle wśród niektórych państw brak.
Gdyby do grona państw zachodnich dołączyła demokratyczna Ukraina, to proszę pamiętać, że Polska wraz Ukrainą zajmuje obszar od Morza Czarnego do Bałtyku. Jest to też około 80 milionów ludzi o zbliżonej kulturze, ogromne zasoby naturalne. W interesie obu państw jest silny sojusz polsko-ukraiński, który stanowiłby ogromny potencjał w tej części Europy.
Historia wielokrotnie pokazała, że zagrożenie ze strony Rosji trwa już od 400 lat. Rosja, bez względu na to, czy nazywa się Rosją czy Związkiem Radzieckim, czy rządzą nią biali, czy czerwoni, zawsze jest agresywna. I historia się powtarza. Jak mówił Jerzy Giedroyc: „Nie ma wolnej Ukrainy bez wolnej Polski i wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”. Zarówno Polacy, jak i Ukraińcy, szczególnie teraz, doskonale to rozumieją.
Panie Konsulu, czego Pan życzy w tym trudnym czasie Ukraińcom i Polakom?
– Pokoju, pokoju i spokojnego życia w wolnym demokratycznym państwie.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze