Beniaminek z Przeworska odniósł drugie zwycięstwo w drugim swoim meczu na II-ligowych parkietach. Pokonał za trzy punkty zespół MKS Andrychów, choć wcale faworytem tego starcia nie był.
Przeworszczanie faworytem tej potyczki w żadnym razie nie byli, co nie oznaczało, że stali na straconej pozycji. Totalnie zaskoczyli gospodarzy w dwóch pierwszych setach. Byli absolutnymi hegemonami parkietowych wydarzeń. Nie pozwolili Andrychowianom kompletnie na nic, grając znakomicie w defensywie. Z tego rodziła się możliwość gry przez środek, a poza zasięgiem rywala były skrzydła. Dodając do tego kąśliwą zagrywkę, fakt wygrania dwóch pierwszych partii do 19 i 16 dziwić nie może. Wszystko było na „tak”.
W trzecim secie miejscowi nie mieli już nic do stracenia. Postawili na agresywniejszą zagrywkę i cwaniactwo. Spowalniali grę, prowokowali Przeworszczan do popełniania błędów. W zaciętej końcówce przechylili szalę na swoją korzyść. Długimi fragmentami czwartej partii wydawało się, że wydarzenia z poprzedniej były tylko wypadkiem przy pracy znakomicie nastawionych do gry podopiecznych grającego trenera Rafała Buszka. Od samego początku zyskali sporą przewagę. Przy stanie 15:22 wydawało się, że jest pozamiatane. Ale koncentrację trzeba zachować do samego końca, do ostatniej piłki, do ostatniej akcji. Przy stanie 19:24 beniaminek miał aż pięć piłek meczowych, ale MKS doprowadził do remisu 24:24 i gry na przewagi! To było wręcz niemożliwe, aby Feniks Heron mógł tę partię przegrać… A niewiele zabrakło. Trzykrotnie Andrychowianie mieli piłki na tie-breaka! Na szczęście w dramatycznej końcówce, udało się Przeworszczanom opanować nerwy, postawić na swoim i sprawić naprawdę bardzo miłą niespodziankę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze