– Dobrze, że chociaż miejski zegar powstrzymał upływ czasu, bo coraz szybciej biegnie. Czasem trudno za nim nadążyć – tak pracownik magistratu skomentował zatrzymanie wskazówek zegara na ratuszowej wieży. Zamontowany w 1896 r. praktycznie pracuje bez problemów. Teraz unieruchomił go śnieg, który nagromadził się na wskazówkach. Szczególnie dużo zamarzło go na tarczy od strony cerkwi.
– W poniedziałek,12 października, przed 10 zauważyłem, że miejski zegar pokazuje 7.15. Można to różnie interpretować. Najpewniej doszło do zwykłej awarii, ale przychodzą różne skojarzenia – mówił radny Mariusz Walter, informując o zatrzymaniu miejskiego czasomierza. – Może i on poszedł w kierunku oszczędności – domyślał się. Sporo przechodniów zwracało uwagę na nieruchome wskazówki. Najczęściej komentowali to z humorem. Czasem z nutą ironii. – On już dawno[paywall] powinien się zatrzymać, bo miasto jest w stagnacji. Tu czas zwolnił – mówił spotkany na rynku mężczyzna. Zegar ruszył ponownie po południu. Okazało się, że przegrał z pierwszym atakiem zimy. Wiejący od strony cerkwi wiatr nagromadził tak dużo śniegu na wskazówkach, że te stanęły w miejscu. – Deszcz, mróz czy suchy śnieg mechanizmowi nie przeszkadza. Taka plucha, jaka była w poniedziałek rano, potrafi go zatrzymać. Zdarzało się, że wskazówki oblepiła kilkunastocentymetrowa warstwa śniegu. Wtedy mechanizm nie jest w stanie ich poruszyć – wyjaśnia Marian Dąbrowski, zegarmistrz, który codziennie wychodzi na ratuszową wieżę, by zegar sprawdzić i nakręcić. – Dziwne. Przecież były mocne opady śniegu, zimowe zawieruchy, a zegar pracował. Czyżby tak od razu teraz się poddał – zastanawiał się przechodzień.
Największy waży około 40 kilogramów. Jeden odpowiada za pracę zegara. Drugi za sygnalizowanie kwadransów. Trzeci za wybijanie godzin – opowiada zegarmistrz. M. Dąbrowski wychodzi na wieżę codziennie. Przejął funkcję wiosną tego roku po zmarłym bracie. Nakręcanie zegara polega na podniesieniu ciężarków. Codziennie trzeba je podnieść niemal z poziomu ostatniego piętra w ratuszu. – Opadają aż do tej poduszki – zegarmistrz pokazuje drewnianą część, która ma amortyzować upadek wagi przy zerwaniu linki, na której wisi. Sam mechanizm napędza oś, która nad zegarem rozchodzi się na tarcze. Młotki metalowe połączone cięgłami z mechanizmem zegara wybijają dodatkowo kwadranse i godziny na dwóch dzwonach. Mają zamontowane serca, ale nie są wykorzystywane.
Ratuszowy zegar pojawił się na wieży w czerwcu 1896 r. Ma „cztery tarcze blaszane z pozłacanymi cyframi i wskazówkami. Bije godziny i kwadranse. Potrzebuje naciągania co 30 godzin”. Kosztował wtedy 1358,30 zł. Wykonano go w Wiedniu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.to nie atak zimy to kara za powiązania rodzinnew ratuszu i spółkachkara Niebios
Brawo panowie, jesteście jak Chip i Dale , Tango i Cash oraz Klos i Bruner razem wzięci .Zawsze czujni zwarci i gotowi - rozumiecie się jak bracia - bez słów. Takich mieszkańców nam potrzeba.
to nie atak zimy to kara za powiązania rodzinnew ratuszu i spółkachkara Niebios
Brawo panowie, jesteście jak Chip i Dale , Tango i Cash oraz Klos i Bruner razem wzięci .Zawsze czujni zwarci i gotowi - rozumiecie się jak bracia - bez słów. Takich mieszkańców nam potrzeba.