„Autostop, autostop/ wsiadaj bracie, dalej hop/ rusza wóz, będzie wiózł/ będzie wiózł nas dziś ten wóz” – śpiewała kiedyś Karin Stanek, zachęcając do przejechania tym sposobem nawet Europy. A było o czym śpiewać. Zjawisko pod tytułem „autostop” było jednym z najpopularniejszych sposobów na przemieszczanie się. Podróżowano więc wzdłuż i wszerz, naprzód i z powrotem
Proceder ten był oczywiście bezpłatny, więc odległości nie miały specjalnego znaczenia. Można było w ten sposób dotrzeć np. z Przemyśla nad Bałtyk czy na Mazury, zaliczając po drodze wiele atrakcji. Dla fasonu wskazana była książeczka autostopowicza, którą za przystępną cenę można było nabyć w biurze turystycznym. Uprzejmy kierowca zbierał wydarte z książeczki kupony, a wraz nimi kilometry, które przejechał z autostopowiczami. Dla rekordzistów przewidziane były jakieś bonusy, ale nie o to szło. Samochodów było mało, a chętnych do jazdy – cała masa. Akcja miała zachęcać kierowców do zatrzymywania się i przewożenia amatorów tej formy podróżowania. Czasy środkowego Gierka rządziły się trochę innymi prawami, niż bywa to dzisiaj. Bezinteresowność zdarzała się częściej i nie wszystko przeliczało się na pieniądze, których zresztą nikt za dużo nie posiadał. Pamiętam kierowcę ciężarówki, który za szybą w szoferce poukładał rząd książeczek (na okładce charakterystyczne kółko „stopu”) i dumny wiózł kilkunastu długowłosych osobników obojga płci, z całym majdanem. Towarzystwo leżało na podłodze „stara”, pod plandeką, pomiędzy namiotami, plecakami, śpiworami, kocherami, menażkami i całą resztą. Grała jakaś gitara i nikt się niczym nie martwił. Dzisiaj zatrzymywanie się przy drodze bywa ryzykowne. Takie czasy.
Ostatnio pojawiła się najnowsza wersja autostopu. Co tam jakieś unoszenie kciuka. Siekiery, maczety i noże-to jest konkretny sposób na stop dla auta. Trudno się nie zatrzymać, kiedy ktoś rozpali ognisko na szosie, a drogę zablokuje banda zbrojnych w kominiarkach. Taki autostop, można rzec – „ na maczetę” – miał się rozegrać ostatnio przy jednej z pięknych polskich dróg. 200 kiboli zorganizowało zasadzkę przy autostradzie A-4. Oddział utworzony z kiboli Ruchu Chorzów, Wisły Kraków i Elany Toruń planował przepuścić szturm na przemieszczające się autostradą oddziały szalikowców Śląska Wrocław. Tylko dzięki błyskawicznej i stanowczej reakcji śląskiej policji nie doszło do rozlewu krwi. W lesie, koło Zabrza zaparkowano ok. 50 samochodów. Wysiedli z nich młodzi ludzie, część w kominiarkach. Szykowano się do ataku. Podczas obławy policyjnej zakwestionowano oręż w postaci maczet, siekier, pałek teleskopowych, noży oraz miotaczy gazu. Uzbierano tego cały stos. W samochodach znaleziono też kominiarki oraz ochraniacze na szczęki. Karin Stanek, śpiewając , dawno temu, tak przedstawiała sytuację na drogach: „Gdzie szosy biała nić/ tam bracie śmiało wyjdź/ i nie martw się, co będzie potem”. Słowa te tylko częściowo okazały się prorocze. Co prawda niektórzy śmiało wychodzą na szosy, ale za to trzeba się martwić, co będzie potem.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Nostalgia , niech Pan nie próbuje namawiać do zatrzymywania się na drodze. Bo to oznacza szukanie na własna rękę KŁOPOTÓW. A jeśli Pana koledzy z Redakcji , którzy tak chętnie propaguja stary system rządzenia Po , PSl . chcieliby spełnić szantaż Eurokołchozu i wpuścić tałatajstwo , posiadające" podobne przedmioty" do Polski, no to zrobi sie tak , jak w Brukselce , Paryżu czy innych miastach zdegenerowanego Zachodu Po prostu zrobi się na drogach CZERWONO i to dosłownie , a nie w przenośni
Nostalgia , niech Pan nie próbuje namawiać do zatrzymywania się na drodze. Bo to oznacza szukanie na własna rękę KŁOPOTÓW. A jeśli Pana koledzy z Redakcji , którzy tak chętnie propaguja stary system rządzenia Po , PSl . chcieliby spełnić szantaż Eurokołchozu i wpuścić tałatajstwo , posiadające" podobne przedmioty" do Polski, no to zrobi sie tak , jak w Brukselce , Paryżu czy innych miastach zdegenerowanego Zachodu Po prostu zrobi się na drogach CZERWONO i to dosłownie , a nie w przenośni