Kłótnie, krzyki, pomówienia i oskarżenia zdominowały nadzwyczajne posiedzenie Rady Gminy w Wiązownicy, poświęcone temu, czy decyzja zebrania wiejskiego o działkach komunalnych musi być wiążąca. Temat sesji został zepchnięty na bok. Zastąpiła go awantura.
Sesja nadzwyczajna zwołana przez wójta Wiązownicy w poniedziałek, 6 listopada, była poświęcona nieuwzględnieniu uchwały zebrania wiejskiego w Radawie z sierpnia bieżącego roku, mówiącej o tym, że samorząd wsi uchyla wszystkie wcześniejsze zgody na dysponowanie mieniem komunalnym i sprzeciwia się sprzedaży działek. Problem pojawił się, gdy w październiku radni zgodzili się na sprzedaż kolejnych działek. Protestujący uznali, że rada gminy podjęła uchwałę wbrew woli mieszkańców wyrażonej na zebraniu i zgłosili sprzeciw do wojewody. Natomiast wójt uznał, że[paywall] uchwała zebrania wiejskiego powinna zostać uchylona przez posiadającą takie kompetencje radę. Wskazywał na jej błędy prawne oraz wpływ na już toczące się sprawy związane z nieruchomościami w Radawie. Zaznaczał, że uznając decyzję zebrania wiejskiego, musiałaby przerwać czynności prowadzone od kilku lat, dotyczące podziału, pozwoleń i w końcu sprzedaży działek. Byłoby to niegospodarne i niecelowe z punktu widzenia gminy. Po burzliwej dyskusji ocierającej się o awanturę radni większością głosów podzielili zdanie wójta. Za uchyleniem uchwały zebrania wiejskiego było ośmiu radnych, pięciu było przeciwnych.– Wieś ma prawo decydować o przeznaczeniu działek z mienia komunalnego. Tak mówi wyrok sądu – przypomina Bogusław Adamiec, sołtys Radawy. – Pozwoliliśmy sprzedać 32 hektary. Chcieliśmy, by uzyskane pieniądze gmina inwestowała we wsi. Do dziś nie mamy kanalizacji. Nie pozwolimy na sprzedaż, z której miejscowość nic nie ma – dodaje. Sołtys przywołuje wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie wydany po jego skardze. W lutym tego roku sąd uznał, że część uchwały RG Wiązownica dotycząca działek w Radawie jest nieważna. Kasacja w Naczelnym Sądzie Administracyjnym została odrzucona, więc wyrok WSA nabrał prawomocności. – Sąd stwierdził, że gmina musi brać pod uwagę zdanie wsi wyrażone na zebraniu. Wyrok to potwierdza – zaznacza B. Adamiec. Decyzja sądu dotyczyła wcześniejszych postępowań. Teraz protestujący, których na sesji pojawiło się około 20, uznali, że znów dochodzi do łamania prawa.
– Ważcie, co mówicie – upominał przewodniczący. Nie wszyscy jednak słowa ważyli i na drodze do merytorycznego podejścia pojawiło się mnóstwo pretensji, często w niezbyt parlamentarnych słowach wypowiadanych. – Jako gmina ośmieszamy się na zewnątrz – komentował Jan Kipczak, wiceprzewodniczący rady.

fot.Roman Kijanka
Marian Ryznar (po lewej) tłumaczył, że za uchyleniem uchwały zebrania wiejskiego stoi interes gminy jako całości.
To stwierdzenie pojawiało się najczęściej pomiędzy kolejnymi wyrzutami i oskarżeniami. Protestujący mówili o braku kanalizacji, o likwidacji szkoły, o śmieciach. Marian Ryznar, wójt Wiązownicy tłumaczył, że należy dbać o całą gminę. Przypominał, że wioska ma do dyspozycji około 200 hektarów mienia i nie można mówić o jego wyprzedaży. Zwracał uwagę na rozwój Radawy, na milion turystów, którzy ją odwiedzili w ostatnich latach oraz na zyski z nich płynące.
Rada zdecydowała, że w Radawie będą działki przeznaczone do sprzedaży. Wójt zapewnia, że wszyscy, którzy nieruchomość nabyli, nie mają żadnych powodów do obaw o jej odebranie. Wszystko wskazuje, że konflikt ma się dobrze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.czy Kaziak-Gula był obecny na tym jarmarku ???
Wszyscy już wiedzą jak kombinuje Ryznar. Szkoda tylko mieszkańców Radawy, bo dali się wrobić cwaniakowi. Oby jak najszybciej przejrzeli i w przyszłych wyborach zaglosowali mądrze.
Może do wyborów nie trzeba będzie czekać. Jeżeli sąd w końcu osądzi Pana Ryznara prawomocnym wyrokiem, to w końcu zakończy się ten cyrk. Jeden z radnych bardzo mądrze na tej sesji powiedział, że w Polsce nie ma odpowiedzialności samorządowców za czyny i podjęte decyzje, bo gdyby było inaczej i wójt, czy radni odpowiadali własnym majątkiem, to wówczas nie przychodziło by im tak łatwo łamanie przepisów prawa.A tak, Pan Wójt ma 5 czy 6 spraw w sądzie, wyroki w niektórych pozapadały, ale przepisy prawa są takie, że sprytny prawnik składa odwołania i dzięki temu sprawy ciągną się latami i gość np. zamiast mieć zakaz pełnienia funkcji publicznych to nadal uprzykrza ludziom życie.
Najlepiej nich gminą rządzi pan Senator z księdzem to zobaczy Radawa co to będzie .
wszyscy, którzy się sprzeciwiają swoje hektary sprzedali nie pytali nikogo o zgodę a teraz pewnie chcieliby kupić gminne ze zniżką jako mieszkańcy i dalej sprzedawać jak własne . Mam nadzieje. że jątrzący senator w końcu przestanie buntować ludzi /lepiej niech się zajmie firmą żony i zatrudnionymi robotnikami/ Wójt nie moja bajka ale ile zrobił dla Radawy to trzeba mu przyznać . Sprzedaż działek przyczyni się do dalszego rozwoju Radawy.
Radawaianka, sprzedaż działek może co najwyżej przyczynić się do jeszcze większej ilości śmieci i smrodu. A, to z kolei spowoduje jedynie degradację najważniejszych walorów Radawy.
czy Kaziak-Gula był obecny na tym jarmarku ???
Wszyscy już wiedzą jak kombinuje Ryznar. Szkoda tylko mieszkańców Radawy, bo dali się wrobić cwaniakowi. Oby jak najszybciej przejrzeli i w przyszłych wyborach zaglosowali mądrze.
Może do wyborów nie trzeba będzie czekać. Jeżeli sąd w końcu osądzi Pana Ryznara prawomocnym wyrokiem, to w końcu zakończy się ten cyrk. Jeden z radnych bardzo mądrze na tej sesji powiedział, że w Polsce nie ma odpowiedzialności samorządowców za czyny i podjęte decyzje, bo gdyby było inaczej i wójt, czy radni odpowiadali własnym majątkiem, to wówczas nie przychodziło by im tak łatwo łamanie przepisów prawa.A tak, Pan Wójt ma 5 czy 6 spraw w sądzie, wyroki w niektórych pozapadały, ale przepisy prawa są takie, że sprytny prawnik składa odwołania i dzięki temu sprawy ciągną się latami i gość np. zamiast mieć zakaz pełnienia funkcji publicznych to nadal uprzykrza ludziom życie.