Mieszkaniec Świętego w gminie Radymno – pan Krzysztof Symerka – postanowił wyczarować na swojej posesji klimat rodem z planu filmowego świątecznych klasyków. Jego dom i obejście zdobi ponad 100 tysięcy ledowych lampek, a to jeszcze nie wszystko. Całość uzupełniają dekoracje z metalu, które sam wykonuje.
Najpiękniejsze świąteczne dekoracje jak z filmu „Kevin sam w domu” postanowił umieścić na swojej posesji Krzysztof Symerka, mieszkaniec Świętego w gminie Radymno. Obok stworzonego przez niego rozświetlonego krajobrazu nie sposób przejechać obojętnie, dlatego zdarzało się, że na ulicy Nadsańskiej, gdzie mieszka, tworzyły się korki. Każdy, kto ma na to ochotę, może sobie zrobić zdjęcie w pięknej bajkowej scenerii, a jeśli będzie miał odrobinę szczęścia – również w towarzystwie przechadzającego się tam od czasu do czasu św. Mikołaja. Praktycznie nie ma auta, które, przejeżdżając tędy, by się nie zatrzymało.
Swój pomysł na dekoracje jak z bajki pan Krzysztof realizuje już 6. rok z rzędu. W ubiegłym roku udało mu się ozdobić dom 60 tysiącami ledowych lampek, w tym roku poszedł jeszcze dalej i zgromadził ich ponad 100 tysięcy. Efekt jest naprawdę imponujący. Koniecznie trzeba zobaczyć to na żywo.
– Traktuję to trochę jak hobby. Sprawia mi frajdę szykowanie tych dekoracji i potem ozdabianie domu. Kiedy byłem dzieckiem, zawsze podobało mi się takie dekorowanie domów, które u nas – z racji ograniczonych możliwości – nie miało może takiego rozmachu jak dziś. Robię to też trochę dla dzieci, których mam trójkę. Zarówno one, jak i ich rówieśnicy są zachwyceni. Myślę, że kiedy będą starsze, będą pamiętać ten świąteczny klimat, jaki co roku udaje mi się stworzyć – mówi pan Krzysztof.
Nie stanowi dla niego problemu fakt, że przejeżdżający zatrzymują się przy[paywall] jego domu, y zrobić sobie zdjęcia.
– Zapraszam, można wejść i uwiecznić dla siebie bajkowy klimat. Fajnie, że mogę w ten sposób „posłać” ludziom w tym wyjątkowym czasie trochę świątecznej magii – dodaje.
Wspomina też, że jeden z odwiedzających jego posesję przyjechał za namową kolegi. Potem przywiózł swoją matkę, by i ona mogła nacieszyć oczy pięknym widokiem. Była naprawdę zachwycona i szczerze podziękowała gospodarzowi.
Misternie rozłożone oświetlenie wymagało około 400 metrów kabli. Uzupełniające je dekoracje, choćby anioły, też są pokaźnych rozmiarów, mają około 1,80 m wysokości. Montaż lampek pan Krzysztof, z pomocą kolegi i żony, rozpoczął jeszcze przed andrzejkami.
– Niektóre dekoracje z metalu zacząłem tworzyć już na wakacjach, spawając poszczególne elementy. To dla mnie odskocznia od codzienności i sposób na relaks po pracy – opowiada K. Symerka.
Podziwiający świetlną illuminację nie kryją zachwytu, ale też dopytują gospodarza, czy nie obawia się horrendalnych rachunków za prąd.
– W tamtym roku całość pochłonęła około 200 kilowatogodzin, w tym roku światełek jest więcej, więc przypuszczam, że zużyją jakieś 500 kilowatogodzin – dzieli się obserwacjami pan Krzysztof.
Reklama
Świetlne dekoracje świecić będą codziennie do godziny 22 – do 15 stycznia. Po tej dacie gospodarz planuje je powoli rozbierać. Zatem kto chce mieć w swojej kolekcji wyjątkowe instagramowe zdjęcie, musi zmieścić się w tym terminie.
Pan Krzysztof swoim zapałem zaraził też sąsiadów.
– Zadeklarowali się, że też ozdobią swoje domy, choć oczywiście szata będzie skromniejsza – cieszy się właściciel.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze