Reklama

Barszcz? A owszem, tylko jaki?

04/07/2015 16:00

Jestem smakoszem barszczu. Zarówno czystego, z uszkami, jak też wiosennego. Ze świeżej botwinki, na śmietanie. Najlepiej smakuje domowy, ale i restauracyjnym nie gardzę. Tym bardziej że – z pełną odpowiedzialnością za słowo pisane – mogę polecić barszczyk serwowany przez co najmniej kilka przemyskich restauracji. Ze szczególnym uwzględnieniem jednej. Nazwy nie podam.

Ułatwię zadanie dociekliwym: na szyldzie lokalu pojawia się kamień szlachetny. Czytelników z Jarosławia, Przeworska, Lubaczowa oraz innych miejscowości naszego regionu proszę o nadesłanie mapy restauracyjek godnych polecenia w tym względzie. Rozwodzę się nieco o naszej sztandarowej zupie, bo jestem po lekturze tekstu z aktualnego wydania Życia Podkarpackiego. Siłą skojarzenia z dywagacji kulinarnych przeskoczyłem na dziwną roślinę. Chłopiec poparzył się nią w Darowicach (gmina Fredropol). Od lat w tejże gminie pojawia się ten sam problem. 

Władze niebezpieczny chwast tną. On co roku się odradza i rozsiewa. Skutki poparzenia są bolesne. Walczyć z barszczem Sosnowskiego można tylko doraźnie. Gmina Fredropol leży na terenie ekologicznie chronionym Natura 2000, co wyklucza działania chemiczne. Barszcz Sosnowskiego jest praktycznie nie do wytępienia. Jak mówią bohaterowie naszego tekstu: – Lepiej tego cholerstwa nie dotykać! Stawiam więc zdecydowanie na barszcz prawdziwy, który jest nie tylko pyszny, zdrowy, ale i prosty w przyrządzeniu. 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości